http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Panaceum na raport WSI

es
2010-06-01, ostatnia aktualizacja 2010-05-31 20:56

Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Można żądać usunięcia nazwisk z raportu o likwidacji WSI - uważa była generalna inspektor ochrony danych osobowych (GIODO) Ewa Kulesza. Prezydent powinien opublikować nowy raport, bez nazwisk.

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych Ewa Kulesza
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych Ewa Kulesza
Jacek Merkel (strona solidarnościowo-opozycyjna). Ur. 1954. Inżynier, pracownik Stoczni Gdańskiej. Działacz legalnej i podziemnej
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Jacek Merkel (strona solidarnościowo-opozycyjna). Ur. 1954. Inżynier, pracownik...
ZOBACZ TAKŻE
Dziś sąd ogłosi wyrok w sprawie, jaką wytoczył były dyrektor Biura Prasowego Sejmu Jarosław Szczepański byłemu wiceszefowi Komisji Likwidacyjnej WSI Piotrowi Woyciechowskiemu. Woyciechowski w "Panoramie" powiedział, że Szczepański, pracując w TVP, donosił WSI o planowanych zmianach na stanowiskach korespondentów zagranicznych.

To kolejny z kilkunastu procesów wytoczonych przez cywilne osoby, które według raportu z likwidacji WSI miały współdziałać z funkcjonariuszami WSI przy łamaniu prawa. Raport opracowała komisja pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza, a prezydent Lech Kaczyński opublikował go w lutym 2007 r.

Wiele osób wymienionych w raporcie przegrywa przed sądem. Np. w przypadku byłego wiceszefa Orlenu Krzysztofa Kluzka sąd nie rozstrzygnął, czy słusznie znalazł się w raporcie. Uznał, że nie może tego zrobić, bo materiały źródłowe będące podstawą raportu są tajne. A by sprostować ewentualne nieprawdziwe dane z raportu, konieczne byłoby utworzenie nowego raportu, co nie leży w mocy sądu.

Tak więc zarówno nazwiska tych, którzy wygrali proces przeciw MON (jak np. publicysta Jerzy M. Nowakowski), jak i tych, którzy przegrali, pozostaną w raporcie.

Tymczasem także wymieniony w raporcie Jacek Merkel (były działacz "S" i minister u Lecha Wałęsy) wymyślił inny sposób: żąda usunięcia swojego nazwiska z raportu przez prezydenta.

Merkel - co opisaliśmy w kwietniu - powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2008 r. Trybunał usunął przepis, na podstawie którego w raporcie umieszczono nazwiska osób niebędących żołnierzami WSI. Stwierdził, że narusza on konstytucję, bo nie daje im prawa wysłuchania przez autorów raportu.

Merkel uznał, że skoro dane osobowe można przetwarzać tylko na podstawie prawnej, a ta znikła, to ma prawo domagać się zaprzestania przetwarzania swoich danych. I tego zażądał od prezydenta. A od GIODO Michała Serzyckiego - nakazania tego prezydentowi.

GIODO odmówił. W odpowiedzi na pytania "Gazety" stwierdził, że nie może nakazać usunięcia nazwisk z raportu, bo: ustawa określiła organy, które mogą "opracowywać i uzupełniać" raport i nie ma wśród nich GIODO; GIODO jest pozbawiony możliwości dostępu do dokumentów, na podstawie których powstawał raport, oraz prawa do wydawania decyzji administracyjnych w sprawie przetwarzania danych osobowych przez wojskowe służby specjalne (jednak Merkel zwracał się o kontrolę działania nie służb, ale prezydenta); w momencie publikacji raportu była podstawa prawna do umieszczenia w nim nazwisk - i to wystarczy; Trybunał stwierdził, że publikacja "wywoła nieodwracalne skutki dla osób objętych raportem" i wskazał ofiarom możliwość dochodzenia odszkodowań, więc Merkel powinien iść do sądu cywilnego.

- To drwina z tego, do czego GIODO został powołany - komentuje Jacek Merkel. - To, że mam prawo ubiegać się o odszkodowanie w sądzie cywilnym, nie zwalnia GIODO od wykonywania jego obowiązków.

Dla "Gazety"

dr Ewa Kulesza, była GIODO

Nie zgadzam się z decyzją GIODO. Po pierwsze, wyrok Trybunału jest wiążący dla wszystkich organów władzy i powinien skutkować zmianą postanowienia prezydenta z 16 lutego 2007 r. w sprawie podania raportu do publicznej wiadomości tak, by usunąć wszystkie nazwiska opublikowane na podstawie uchylonego przepisu.

Po drugie, to, że ustawa o likwidacji WSI wyznaczyła inne organy do "opracowywania i uzupełniania" raportu, nie oznacza, że GIODO utracił swoje kompetencje. GIODO rzeczywiście nie ma dostępu do źródłowych informacji niejawnych, na podstawie których umieszczono konkretne nazwiska w raporcie, ale przecież nie ma badać, czy nazwiska umieszczono tam słusznie, ale czy istnieje podstawa prawna do ich przetwarzania. To nie wymaga wglądu w materiały źródłowe, tylko znajomości treści wyroku Trybunału.

Po trzecie, to, że istnieje droga do sądu cywilnego o odszkodowanie, nie wyklucza dochodzenia praw na drodze administracyjnej: żądania zaprzestania przetwarzania danych osobowych bez podstawy prawnej.

Jeśli administrator danych - w tym wypadku prezydent - nie dopełnia obowiązku, GIODO może mu to na wniosek pokrzywdzonego nakazać. Do ustawowych obowiązków GIODO należy rozpatrywanie skarg w takich właśnie sprawach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':