http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dzieci na marszu przeciw aborcji

Agata Kulczycka, Rzeszów
2010-06-01, ostatnia aktualizacja 2010-05-31 20:53

Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Miały być na pikniku rodzinnym, a wzięły udział w manifestacji przeciwko in vitro, aborcji i eutanazji

ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy dzieci powinny uczestniczyć w takich marszach?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

Rodzice z Rzeszowa zobaczyli wczoraj w internecie zdjęcia swoich pociech z transparentami: "In vitro - ukryta aborcja", "Życie nie jest na sprzedaż", "Nie eutanazji", "Stop aborcji".

Jak co roku Caritas Diecezji Rzeszowskiej organizował w niedzielę piknik rodzinny. Poprzedził go "Marsz dla życia i rodziny". Szacuje się, że wzięło w nim udział ok. 1,5 tys. osób. Wśród nich dzieci z rzeszowskich podstawówek, wielu z rodzicami. Część z opiekunami kół Caritas maszerowała pod tabliczkami z nazwami szkół.

M.in. 11- i 12-letni uczniowie z SP nr 13 w Rzeszowie. Dyrektorka Barbara Machniak mówi, że rodzice wyrazili pisemną zgodę na udział uczniów w imprezie, część z nimi przyszła. - Od niedawna w szkole działa koło Caritas. Prowadzi je energiczna siostra katechetka, propaguje jak najszczytniejsze idee, pomocy innym, patrzenia na drugiego człowieka, któremu dzieje się krzywda. To siostra zaplanowała wyjście. Caritas co roku organizuje pikniki rodzinne. Sądziłam, że uczniowie wezmą w nim udział, z niczym nieodpowiednim mi się to nie kojarzyło. Zabrały tarczę szkoły - opowiada Machniak. Ale marsz ją zaskoczył: - Niechby dorośli manifestowali, co chcą, dzieci nie powinny być do tego wciągane.

W II LO, którego emblematy też można było zobaczyć, spotkanie w tej sprawie odbyło się wczoraj rano. Poprosili o nie nauczyciele, którzy byli na marszu jako opiekunowie. - Poszliśmy tam na zaproszenie ks. Stanisława Słowika [dyrektor rzeszowskiego Caritas], bo w szkole działa koło Caritas. Ale nauczyciele poczuli się zmanipulowani. Przyjęliśmy zaproszenie na imprezę organizowaną pod szczytnymi ideami: rodziny i dziecka. Ale te idee nagle zmieniły się na treści dość kontrowersyjne: in vitro, eutanazja, aborcja. Jest nam przykro. Powinniśmy być poinformowani o formule imprezy, by zdecydować, czy chcemy wziąć w niej udział - mówi Andrzej Szymanek, dyrektor II LO w Rzeszowie.

Organizator manifestacji Jacek Kotula ze Stowarzyszenia "Rzeszów za Życiem" i "Kontra in vitro": - Chcemy, żeby u nas coś się w końcu działo. W Warszawie, Poznaniu takie marsze się organizuje. A katolickie Podkarpacie do tej pory spało. Chcieliśmy zaprotestować przeciwko deprecjonowaniu i ośmieszaniu wartości rodziny przez promowanie życia na kocią łapę, związków homoseksualnych, przedstawiania rodzin wielodzietnych jako patologicznych. Walczyć o życie przeciwko eutanazji, aborcji i in vitro.

Przygotowano ok. 80 transparentów. Dlaczego do propagowania takich idei wykorzystano dzieci? - Nikt ich do niczego nie zmuszał ani nie wciągał. In vitro, aborcja czy eutanazja to tematy, z którymi wcześniej czy później się spotkają, oglądając telewizję, czy czytając "Gazetę Wyborczą". To sztuczne tworzenie problemów - uważa Kotula.

Jacek Wojtas, podkarpacki kurator oświaty: - Takie imprezy powinny zbliżać, a nie propagować zachowania podlegające wyraźnym inspiracjom politycznym. Jeśli dzieci idą tam z rodzicami, to nie widzę w tym nic złego, ale nie powinny tam być pod szyldem szkoły. Radzę, by dyrektorzy szkół z pełną świadomością podejmowali decyzje o używaniu emblematów szkół podczas takich imprez, zwłaszcza w takim gorącym czasie jak teraz.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 37 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':