Od 2007 do 2009 r. lekarze z dziesięciu ośrodków przebadali 17,5 tys. dzieci w wieku 7-18 lat ze wszystkich województw. Głównie po to, by ustalić normy ciśnienia tętniczego dla dzieci i młodzieży. Przy okazji badano także wzrost, masę ciała, obwód talii i bioder oraz ilość tkanki tłuszczowej.
W warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka zaprezentowano wczoraj wyniki. - Do tej pory dość chętnie chwaliliśmy się, że w naszym kraju
nadwaga i
otyłość są znikome, teraz doganiamy
Niemcy i
Stany Zjednoczone - mówiła minister zdrowia Ewa Kopacz.
Dziś odsetek chłopców z nadwagą lub otyłością wynosi w Polsce 18 proc., wśród dziewcząt - 14 proc. W
USA czy Niemczech te wskaźniki są dwa razy wyższe. - Jeśli nie upowszechni się u nas świadomość, jak groźna może być nadwaga czy otyłość dla zdrowia i w wielu rodzinach nie zmieni się tryb życia, wystarczy nam dekada, by dogonić te kraje - ostrzega doc. Mieczysław Litwin, kierownik Zakładu Zdrowia Publicznego w CZD.
Badanie w ramach programu OLAF pokazało też, jakie są czynniki ryzyka wystąpienia otyłości lub nadwagi. I tak okazuje się, że częściej są na nie narażone dzieci:
- z rodzin rozbitych lub takich, w których pracują obydwoje rodzice;
- o dobrym statusie materialnym (dochód powyżej 1 tys. zł na osobę);
- posiadające w swoim pokoju telewizor i komputer;
- które nie chodzą pieszo do szkoły, tylko są podwożone przez rodziców;
- które w szkole mogą sobie kupować jedzenie w automatach.
Im mniej dzieci w rodzinie, tym większe ryzyko, że będą za grube: otyły jest co piąty jedynak i co szósta jedynaczka, podczas gdy w rodzinach z czwórką i więcej dzieci choroba ta jest dwa razy rzadsza.
Kłopoty z wagą częściej mają dzieci w dużych miastach (powyżej 500 tys. mieszkańców) oraz dzieci rolników. W przypadku chłopców liczy się też wykształcenie rodziców: im gorsze, tym większe ryzyko otyłości. W przypadku dziewcząt nie odnotowano takiej zależności.
- Nasze badania pokazują, że nie ma jednego czynnika decydującego o kłopotach z wagą. Przeciwnie, jest ich wiele. Nie wystarczy więc jakaś jedna akcja, by uporać się z problemem, jak np. usunięcie ze szkół automatów z batonami, bo to tylko jeden z czynników ryzyka, i jeśli na nim się skupimy, będziemy skazani na porażkę. Potrzebne jest działanie z wielu stron naraz, i w rodzinie, i w szkole. Potrzebna jest praca nad zmianą stylu myślenia i trybu życia - przekonuje doc. Litwin.
Dlaczego to tak ważne? Bo otyłość jest zaraźliwa! W rodzinie, gdzie wszyscy są grubi, taki stan uważany jest przez jej członków za coś normalnego. - Można tłumaczyć, że w rodzinie występują uwarunkowania genetyczne. Ale otyłość bywa zaraźliwa także w grupach rówieśniczych czy wśród przyjaciół, a tego nie da się już wyjaśnić cechami dziedzicznymi. Tu liczy się jedynie styl życia - mówi prof. Barbara Zahorska-Markiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością.
Program OLAF finansowany jest ze środków Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.