Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że katastrofa Tu-154 pod Smoleńskiem i wszystko, co jej dotyczy, jest co dzień najważniejszym tematem w wieczornych "Wiadomościach" w
TVP1. Tak było od pierwszych godzin po katastrofie, tak było w dniach żałoby, i tak było w czasie toczącego się rosyjskiego śledztwa. To "Wiadomości" poprzez staranny dobór rozmówców, zestawienie faktów i opinii, prezentowanie cytatów wywoływały u widzów wrażenie, że strona polska nigdy prawdy nie pozna. Nie pozna, bowiem Rosjanie coś ukrywają, a prowadzone przez nich dochodzenie, nawet przy udziale strony polskiej (która oczywiście - dla dziennikarzy "Wiadomości - nie jest pełnoprawnym partnerem), zmierza do ukrycia rosyjskich win (jeśli nie gorzej) za katastrofę samolotu. Ileż było krzyku, że Rosjanie ukrywają czarne skrzynki, nigdy ich nam nie wydadzą i zmanipulują ich zapis. A przecież opinia publiczna zawartość skrzynek powinna poznać i to jak najszybciej.
Wreszcie nadszedł ten dzień - minister Jerzy Miller przywiózł z Moskwy kopie zapisów z czarnych skrzynek. Przy nim zostały wyjęte z sejfu, przy nim skopiowane. To wszystko poniedziałkowe "Wiadomości" rzetelnie podały, choć czas jaki poświęcono na te arcyważne wydawałoby się dotychczas informacje był szokująco krótki. Dowiedzieliśmy się jeszcze, że decyzję o publikacji tych materiałów podejmie premier po konsultacji z Radą Bezpieczeństwa Narodowego.
Ale tak naprawdę, to skrzynki i ich zawartość nie są wcale takie ważne. Tak przynajmniej wynika z informacji, które opinii publicznej przekazały "Wiadomości". Istota problemu nie leży w zapisie tego, co rozegrało się w kabinie pilotów, kto co mówił, kto poza pilotami tam przebywał, kto i czy wywierał presję na załogę itd. Ważne są parametry lotu. A te parametry mogli zakłócić Rosjanie.
Główny polityczny dziennikarz "Wiadomości" Marek Pyza przypomniał o swoich niedzielnych doniesieniach. O tym, że podobno w wieży kontrolnej na lotnisku pod Smoleńskiej była tajemnicza trzecia osoba. I tej osoby do tej pory nikt nie przesłuchał. "Wiadomości" donoszą o tym polskim widzom już drugi dzień z rzędu.
TVP1 od wielu tygodni jest pod ostrzałem krytyki ze strony wszystkich obserwatorów, poza tymi związanymi z
PiS-em. Za nachalną manipulację faktami i za jawne wspieranie tylko jednej opcji politycznej - PiS. W poniedziałek autorzy "Wiadomości" włożyli białe rękawiczki - nadal manipulują, ale nieco subtelniej.