Gdy usłyszałem te słowa przypomniałem sobie deklaracje bardzo podobne w treści. W 2005 roku w październiku w jednym z korytarzy Pałacu Kultury i Nauki rozmawiałem z Lechem Kaczyńskim. Za ścianą trwał wieczór wyborczy. Kilka minut wcześniej dowiedział się, że wygrał wybory i będzie prezydentem Polski.
Wówczas
Lech Kaczyński mówił że: "należy zakopań topór wojenny", dodawał, że w Polsce istnieje podział od 1989 roku. "Ja uważam, że moja prezydentura jest szansą, by wreszcie ten ten podział zasypać". Porównywał się także do Ariela Szarona - izraelskiego polityka uważanego za "jastrzębia", który występował pod hasłem "Szaron - oznacza pokój": "Przez to prowadzona przez niego polityka pokojowa jest wiarygodna" - tłumaczył prezydent.
Przyznam szczerze, że wtedy w 2005 roku ta argumentacja wydawała mi się logiczna i wiarygodna. Logiczna i wiarygodna wydaje mi się również współczesna argumentacja Jarosława Kaczyńskiego. Zapewne rzeczywiście on, którzy przez ostatnie lata był symbolem wszelkich politycznych awantur chce wreszcie zakończyć wojnę polsko-polską.
Jednak między tym co mówił Lech Kaczyński, a tym co mówi
Jarosław Kaczyński minęło pięć lat, które pokazało jak bardzo rzeczywistość potrafi rozmijać się z deklaracjami.