http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie żywmy się klęskami

Jarosław Kurski
2010-05-31, ostatnia aktualizacja 2010-05-30 22:15

Trumna Lecha Kaczyńskiego
Trumna Lecha Kaczyńskiego
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Katastrofa smoleńska wywołała dyskusję o formach polskiego patriotyzmu.

Jarosław Kurski
fot.
Jarosław Kurski
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Łopotały narodowe flagi, rozbrzmiewały pieśni. Znany poeta napisał, że są dziś dwie Polski: "Ta, co chce się podobać na świecie, i ta, którą wiozą na lawecie", i że "co się rozdzieliło, to się nie sklei, i że nie można oddać Polski w ręce jej złodziei". Przewodniczący "Solidarności" (cóż dziś to niegdyś pełne treści słowo znaczy? Kto z kim jest tu solidarny i w jakiej sprawie?) mówił na Wawelu o "Polsce prawej". Jaka jest ta nieprawa Polska - nie powiedział.

W programach Jana Pospieszalskiego emitowanych na żywo spod Pałacu Prezydenckiego natrętnie piętnowano "onych", którzy teraz powinni się kajać, bo śmieli krytykować, powinni przepraszać, bo mają krew na rękach, odpowiadają moralnie za to, co się stało. Choć trudno o większą niedorzeczność, uznaje się jej obywatelstwo w dyskusji. A jeśli skrytykujesz film "Solidarni 2010" Ewy Stankiewicz, to znaczy, że zaszczuwasz, tak jak robili to hitlerowcy.

Nasilił się po Smoleńsku patriotyzm "wykluczenia ze wspólnoty", patriotyzm zbudowany na logice: tym lepszy przedstawiam sobą typ Polaka, im bardziej polskości odmawiam innym.

Ale kim są ci inni? Żołnierze PiS z braku klucza dorobili sobie wytrych i słowem "salon" od lat otwierają wszystkie drzwi. Ale salon to forma tak pojemna, że może się w niej znaleźć każdy, komu chce się przyłożyć - niczego więc salon nie opisuje i niczego nie objaśnia. Obnaża tylko znaną z wojen i rewolucji niszczącą maksymę: Kto nie z nami, ten przeciwko nam.

Patriotyzm wykluczający to w Polsce zjawisko nienowe. Znane było dotąd w środowiskach politycznych radykałów i ultrakatolickiej prawicy, gdzie poza nawias narodu stawiało się liberałów, masonów i kosmopolitów.

Dziś, sącząc się z ekranów publicznej telewizji, "patriotyzm wykluczenia" zyskał prawo obywatelstwa. I przez to staje się niebezpieczny dla całej polskiej wspólnoty. Chcę wierzyć, że zrozumiał to Jarosław Kaczyński i że jego wezwanie do zakończenia wojny polsko-polskiej nie jest chwytem koniunkturalnym, lecz powodowane jest tą samą troską, jaką wyraził Andrzej Wajda, mówiąc o rozdzierającej Polskę zimnej wojnie domowej. Dobrze zresztą, że do zakończenia polsko-polskiej wojny wzywa ten, kto niegdyś ją rozpętał.

Rozpoczynamy dziś w "Gazecie" dyskusję o patriotyzmie. O patriotyzmie, który buduje prymat wspólnoty nad interesem indywidualnym i przybiera tak wiele form, że z najwyższą ostrożnością należy oceniać, jakim poglądom i postawom można patriotyzmu odmówić.

Te różne patriotyzmy z trudem poddają się wartościowaniu, bo każdemu inny patriotyzm jest drogi, bo każdy nieco inaczej rozumie swą powinność wobec ojczyzny. Dla mnie patriotyzm się kończy, gdy zmienia się w poczucie wyższości i nienawiść wobec innych narodów, gdy duma z kraju zamienia się w megalomanię, ksenofobię i szowinizm.

„Strzeżmy się i podejrzliwie patrzmy na każdą nową ofensywę »patriotyzmu « - jeśli jest bezkrytycznym powielaniem ulubionych sloganów megalomanii narodowej. Za frazeologią i rekwizytornią miłą przeważnie Polakowi chowają się przeważnie cyniczni socjotechnicy, którzy patrzą, czy ryba bierze na ułańskie czako, na husarskie skrzydło, na powstańczą panterkę" - pisał Jan Józef Lipski w roku 1981 w wielkim eseju „Dwie ojczyzny - dwa patriotyzmy".

Patriotyzm to duma z naszych dokonań, ale i krytycyzm wobec naszych słabości, błędów, win i zaniechań. Miłość do wszystkiego, co polskie, jest chyba przejawem najwyższego patriotycznego zidiocenia, bo polskie były też Jedwabne, pogrom w Kielcach i Przytyku, polskie było ONR i getto ławkowe, i polski był przeprowadzony do spółki z Hitlerem rozbiór Czechosłowacji w 1938 r.

Szanując patriotyzm wczoraj, głośmy patriotyzm jutra. Nie żywmy się klęskami, lecz sukcesami i wyzwaniami. Nie rozpamiętujmy przegranych powstań, cieszmy się z tych nielicznych, które udało nam się wygrać. Walczmy o kolejne osiągnięcia, awans cywilizacyjny, czystą przyrodę, miejsce Polski w Europie i w świecie.

W naszych dyskusjach o patriotyzmie wciąż odżywa dawny spór Sienkiewicza czasu zaborów z Żeromskim czasu II RP. To było "krzepienie serc" versus "rozszarpywanie ran, by nie zabliźniały się błoną podłości". Niemal sto lat od odzyskania przez Polskę niepodległości czas wyjść z okopów i opuścić bastiony. Nie trzeba krzepić serc w wolnej Polsce, trzeba ją budować.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 77 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    165 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':