Jak pisaliśmy, PiS - którego kandydat na prezydenta wyraźnie przegrywa z Bronisławem Komorowskim - przechodzi do nowego etapu kampanii. Jarosław Kaczyński ma się pojawiać codziennie. Zaczął w sobotę od Zakopanego.
O wojnie polsko-polskiej Wiec odbył się na niewielkim placu Niepodległości w centrum miasta, niedaleko Krupówek. Kandydat PiS na prezydenta spóźnił się 45 min. Gdy w asyście góralskiej bandery konnej wjeżdżał dorożką na plac, lunął deszcz. Kilkaset osób biło brawo i skandowało: "Jarosław, Jarosław!".
Wcześniej odwiedził Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach, gdzie modlił się w intencji ojczyzny. Pod kościołem przywitała go chlebem i solą delegacja w strojach góralskich. - Piękny obrazek, będzie co pokazać w telewizji - cieszył się poseł Jan Dziedziczak.
Kaczyński jeszcze jako premier podczas wizyty na Podhalu przed wyborami w 2007 r. agitował za swoją partią i atakował opozycję. Obrażał też media. Teraz przemawiał w innym tonie: - Musimy skończyć z polsko-polską wojną. Nie przyniosła Polsce niczego dobrego, przyniosła wiele nieszczęścia. Polsce potrzebny jest wzajemny szacunek uczestników życia publicznego, rozmowa, w wielu miejscach potrzebny jest kompromis - apelował.
To pierwszy punkt jego programu. Kolejne cztery - jak wyliczył - zakładają: mądrą politykę gospodarczą szanującą potrzeby wszystkich Polaków; niepoddawanie się doktrynom w polityce gospodarczej i polityce w ogóle, wyjście z konfliktów z wielkimi sąsiadami; poznawanie prawdy o życiu społecznym, w tym o tragedii smoleńskiej.
- Mądra polityka gospodarcza to polityka nastawiona na interesy każdego, która nie dzieli ludzi, nie dzieli części Polski na lepsze i gorsze - mówił Kaczyński.
Przypominał, że Polska słynęła z tolerancji wobec mniejszości religijnych i narodowych. - Jak w żadnym innym państwie w Europie w zgodzie żyli tu przedstawiciele różnych wyznań: katolicy, prawosławni, muzułmanie, Żydzi. Stworzyliśmy wielki tolerancyjny naród, którym jesteśmy do dziś - mówił lider PiS.
Gdy on przekonywał do kompromisu, nieopodal rozprowadzano znane z wiecu w Warszawie i "Gazety Polskiej" widokówki przedstawiające Donalda Tuska w uścisku Władimira Putina w mundurze czerwonoarmisty z napisem: "Na zawsze razem".
O białej fladze IV RP W weekend przemówienie Kaczyńskiego pod Tatrami komentowali politycy. - Z satysfakcją przyjąłem fakt wywieszenia przez Jarosława Kaczyńskiego białej flagi w imieniu IV RP. Zawsze uważałem projekt IV RP za zły i szkodliwy dla Polski - mówił faworyt wyborów Bronisław Komorowski. - Wypowiedź o końcu wojny jest dobrym skutkiem mojego wystąpienia nad trumną pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, gdy mówiłem o potrzebie pojednania. Tę część wypowiedzi przyjmuję z nadzieją, bo wydaje mi się, że coś się zmienia w polityce, co może służyć budowaniu porozumień - dodał marszałek Sejmu.
Kandydat ludowców
Waldemar Pawlak ucieszył się z "nawrócenia" i dodał, że "
PSL życzy, by prezes PIS w tym postanowieniu wytrwał jak najdłużej".
- Otwierałem oczy ze zdziwienia, gdy go słuchałem - mówił z kolei
Grzegorz Napieralski, kandydat
SLD. Przypominał, że to właśnie Kaczyński, budując IV RP, rozpoczął wojnę w "najbardziej brutalny sposób, jaki można sobie wyobrazić". - Jarosław Kaczyński nie jest człowiekiem współpracy - mówił szef SLD.
Na pielgrzymce mężczyzn Tymczasem Kaczyńskiego jeszcze w sobotę poparło związane ze śląsko-dąbrowską "Solidarnością" Stowarzyszenie Represjonowanych w Stanie Wojennym. Jego szef Eugeniusz Karasiński mówił w Katowicach, że Komorowski też był opozycjonistą, ale dla niego to bracia Kaczyńscy byli ludźmi "Solidarności".
W niedzielę prezes PiS był na pielgrzymce mężczyzn w Piekarach Śląskich. Na uroczystości przyjechało wielu polityków, wśród nich szef europarlamentu Jerzy Buzek (PO). Abp Damian Zimoń przypomniał, że do Piekar często przyjeżdżał
Maciej Płażyński, były marszałek Sejmu, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. - Chcemy dziś o nim pamiętać w modlitwie, podobnie jak o prezydentach Lechu Kaczyńskim i Ryszardzie Kaczorowskim oraz o wszystkich ofiarach tej tragedii - mówił abp Zimoń.
Potem Kaczyński pojechał do rodzinnego domu dziecka w Wiktorowie pod Warszawą, gdzie mówił o potrzebie ustawy o rodzicielstwie zastępczym. - Państwo musi dbać o osoby najsłabsze - kończył weekendowe kampanijne tournée prezes PiS.
Dziś wykładem o nowoczesności otworzy centrum informacyjne dla wyborców w Hotelu Europejskim w Warszawie.
W niedzielę w Brukseli zawiązał się komitet poparcia Jarosława Kaczyńskiego z udziałem m.in księżnej Izabeli Czartoryskiej-Bnińskiej, szefowej Stowarzyszenia Kombatantów Polskich w Belgii Zofii Mrozowskiej oraz Anny i Józefa Wosiów ze Stowarzyszenia Katolickiego "Polonia Flandria".