http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Belka między PO i PSL

Renata Grochal, Paweł Wroński
2010-05-29, ostatnia aktualizacja 2010-05-28 20:39

Marek Belka
Marek Belka
Fot.Bartosz Bobkowski / AG

Czy kandydatura Marka Belki na szefa NBP zagraża koalicji PO-PSL? Waldemar Pawlak w rozmowie z "Gazetą" zapewnia, że koalicja przeżyje: - Umawialiśmy się na współpracę w rządzie, a nie na wybór szefa NBP

Czwartkowa decyzja Bronisława Komorowskiego, by Marek Belka (były premier i minister finansów w lewicowych rządach) był kandydatem na prezesa NBP, podniosła temperaturę między PO-PSL. - Niekoniecznie życie trzeba spędzać w związku, można bez związku - mówił wczoraj rano w Radiu TOK FM minister rolnictwa Marek Sawicki. Jeszcze w czwartek szef PSL Waldemar Pawlak zapowiedział, że ludowcy za nic Belki nie poprą. Mają pretensje, że Komorowski (pełni obowiązki głowy państwa i kandyduje na prezydenta) nie skonsultował jego kandydatury. - Tu sprawa rozgrywa się w obszarze politycznego obyczaju. Nie chcielibyśmy być zaskakiwani informacjami, które koalicjant przedstawia na konferencjach prasowych - mówi "Gazecie" szef klubu ludowców Stanisław Żelichowski.

Podział bankowy

Wczoraj Waldemar Pawlak rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem. Potem łagodził czwartkowe zapowiedzi. Mówił, że dobrze byłoby odłożyć głosowanie nad Belką, najlepiej na czas po wyborach prezydenckich. - To sensowne politycznie rozwiązane. Może być bardziej konstytucyjne niż w tej chwili na siłę powoływanie prezesa NBP - stwierdził Pawlak. Przełożenia terminu chcą też PiS i SLD. Nasi rozmówcy w PSL sugerują nawet, że Komorowski może też wycofać kandydaturę Belki. Ale marszałek planuje głosowanie w Sejmie nad nowym prezesem NBP na 9-11 czerwca. Wczoraj mówił, że jeśli nie będzie głosowania w czerwcu, obsada banku zostanie przesunięta na jesień (z powodu wakacji). - Jeżeli ktoś chce udowodnić, że lepiej dla państwa polskiego, dla NBP, dla bezpieczeństwa polskich pieniędzy jest, aby nie było w tej instytucji stabilizacji kadrowej, to ja się z nim nie zgadzam - mówił marszałek. - Nie zgadzamy się z monetarystycznymi poglądami pana premiera Belki - mówi "Gazecie" Pawlak. - Mamy prawo do takiego wyboru. Prof. Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers, nie zgadza się na określanie Belki monetarystą (zwolennikiem teorii, że dla gospodarki najważniejszy jest mocny pieniądz). - Proponuję, żeby politycy, którzy nie znają pojęć ekonomicznych, nie wypowiadali się na ten temat. Belka nie jest monetarystą. Jest liberalnym neokeynsistą, dopuszcza interwencję państwa w gospodarkę, oczywiście w granicach rozsądku - mówi Orłowski. Polityk z władz PO mówi "Gazecie": - Tak naprawdę Pawlak się wściekł, bo miał własnych kandydatów: byłego wiceministra finansów Elżbietę Chojnę-Duch z Rady Polityki Pieniężnej oraz Mirosława Pietrewicza, byłego wicepremiera w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Ale te kandydatury nie przeszłyby przez Sejm. Nasz rozmówca z PSL odpowiada: - To był cios poniżej pasa, wcześniej rozmawialiśmy o innych kandydatach. Komorowski brał pod uwagę b. wicepremiera Jerzego Hausnera i b. ministra finansów Mirosława Gronickiego. Jednak wybrał Belkę nie tylko ze względu na jego kompetencje, ale też dlatego, że jako polityk kojarzony z lewicą może dać mu głosy lewicowego elektoratu w pierwszej turze. Wczoraj zapytaliśmy Pawlaka, czy z powodu Belki koalicja z Platformą jest zagrożona. Zapewnia, że nie. - Umawialiśmy się na współpracę rządową, a nie na wybory prezydenckie czy wybory szefa NBP - mówi "Gazecie". I dodaje: - Jeśli PO wybierze Marka Belkę razem z SLD, będzie to bardzo ciekawy przypadek.

Podział powodziowy

Ale pretensji ludowcy mają więcej. Jak się dowiedzieliśmy, nie podoba się im, że spotkania koalicyjne, które kiedyś odbywały się co tydzień, teraz są coraz rzadziej. Według naszych rozmówców ostatnio Pawlakowi nie podobało się, że tylko Tusk i Komorowski mówią o pomocy rządu dla powodzian. - To ewidentna kampania - mówi jeden z ludowców. - Najpierw Pawlak mówił w mediach, że politycy nie powinni pokazywać się na wałach, a później miał pretensje, że trwa kampania, a ktoś inny ogłasza, jak rząd pomoże powodzianom - irytuje się polityk z władz PO. - Umówili się z Tuskiem, że Pawlak przedstawi, jaką pomoc rząd zaoferuje rolnikom i przedsiębiorcom - dodaje ten sam rozmówca. Waldemar Pawlak dla "Gazety": - Nasze działania w tej sprawie wynikały nie z jakichś ustaleń, ale z nazw ministerstw, którymi zarządzamy. Ja kieruję Ministerstwem Gospodarki, Marek Sawicki resortem rolnictwa, więc zajmuje się sytuacją rolników. Jolanta Fedak odpowiada m.in. za pomoc społeczną. To w oczywisty sposób są działania wynikające z potrzeb ludzi, a nie jakichś dziwnych politycznych kombinacji.O koalicję spokojny jest szef klubu PO Grzegorz Schetyna. - Ta koalicja to jedyny możliwy scenariusz dziś i mam nadzieję, że także po wyborach w 2011 r. - mówi "Gazecie". - Nawet jeśli są jakieś spięcia, to odczytuję je w kontekście kampanii prezydenckiej. - W polityce trzeba mieć grubą skórę, jeśli ma się miękką, nie idzie się do polityki, ale do seminarium - mówi szef klubu ludowców Stanisław Żelichowski.









Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':