Ministerstwo Rozwoju Regionalnego chce zrezygnować z wykorzystania ok. 1,2 mld zł dotacji UE na budowę polsko-ukraińskiego ropociągu Odessa-Brody oraz mostu energetycznego na Litwę, by zdobyć dodatkowe pieniądze na inwestycje przeciwpowodziowe. To projekty o strategicznym znaczeniu dla energetyki i dla Polski, i dla całej Europy Środkowej. Ukraińcy już zbudowali swoją część ropociągu z Odessy do Brodów, aby dostarczać Europie ropę z nowych źródeł nad Morzem Kaspijskim. Bez tej rury Europa Środkowa będzie zależna od monopolu ropy z Rosji.
A przez most energetyczny z Litwą państwa nadbałtyckie mają być połączone z rynkiem energetycznym UE. Bez tego nie ma mowy o pełnej integracji państw nadbałtyckich z Unią.
Wczoraj resort rozwoju regionalnego zaczął hamować te plany. - Nie ma mowy o ograniczeniu wydatków na most energetyczny z Litwą. Jeżeli będzie konieczne, to chcemy ograniczyć dofinansowanie z pieniędzy UE projektu Odessa-Brody. Pozostałyby pieniądze na dokumentację i wstępne prace. Budowa ropociągu i tak ma się zacząć około 2013 r. - powiedział "Gazecie" wiceminister rozwoju regionalnego Adam Zdziebło.
Namawiam resort do rozwagi. Na ropociąg Odessa-Brody z dotacji UE zarezerwowano niespełna 500 mln zł. Więcej na inwestycje przeciwpowodziowe można uzyskać z ponad 1,2 mld zł dotacji na drogę S5 na Pomorzu i Kujawach. Miała powstać do 2011 r., ale przetarg na jej budowę przesunięto już na 2012 r. Ponadto, czy naprawdę z dotacji UE trzeba rezerwować 120 mln zł na sieć fotoradarów? Taka inwestycja sama się spłaci z mandatów.
Demonstracyjna rezygnacja ze wsparcia ropociągu z Ukrainą pogrzebie nadzieje na zapewnienie Polsce ropy z nowych źródeł. Da także argumenty przeciwnikom współpracy Polski z Ukrainą i integracji Ukrainy z UE. A to podetnie - także wobec naszych partnerów w UE - szanse odegrania przez Polskę istotnej roli w europejskim programie Partnerstwa Wschodniego.
Źródło: Gazeta Wyborcza