Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Wczoraj w Dniu Matki marszałek Sejmu i kandydat PO na prezydenta spotkał się w Grodzisku Mazowieckim z rodzinami wielodzietnymi. Zapowiedział, że w najbliższym czasie posłowie zajmą się m.in. projektem ustawy o żłobkach. Przestaną być traktowane jako zakłady opieki zdrowotnej, będzie je łatwiej otwierać.
- Chcemy postawić na żłobki rodzinne, prywatne - mówił Komorowski w Grodzisku. - Będą mogły być tworzone w mieszkaniach, państwo będzie wspierać je przez opłacanie składek
ZUS za opiekunkę, którą będzie mogła być któraś z mam dzieci - dodał.
Posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, która pracowała nad ustawą, wyjaśnia "Gazecie", że rządowy projekt od dwóch lat był przygotowywany w Ministerstwie Pracy i jest w uzgodnieniach międzyresortowych. - Będzie w Sejmie przed wakacjami - zapewnia.
PiS: Byliśmy pierwsi - Ręce mi opadły. Gdyby nie kampania wyborcza, powiedziałabym: Wreszcie! Bardzo cieszę się, że marszałek Komorowski poszedł po rozum do głowy i zajął się żłobkami - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister pracy w rządzie PiS, a teraz szefowa sztabu Jarosława Kaczyńskiego. - Ale on mówi jako kandydat na prezydenta, to kiełbasa wyborcza. Marszałek miał prawie dwa lata, żeby nadać numer projektowi PiS o żłobkach, który od sierpnia 2008 r. czeka w sejmowej zamrażarce - dodaje.
Sztabowcy marszałka Sejmu sami przyznali na stronie internetowej, że „ustawa żłobkowa jest oczkiem w głowie Joanny Kluzik
-Rostkowskiej”. Ale też dodali: „Zapis o wyłączeniu żłobków z resortu zdrowia (warunek konieczny do tworzenia małych żłobków) był w ustawie wprowadzającej reformę zdrowia, którą zawetował prezydent
Lech Kaczyński”. - Ja zaczęłam pracę nad ustawą, minister pracy
Jolanta Fedak z
PSL ją kontynuowała, a na koniec przyszedł marszałek Komorowski i się tym pochwalił - komentuje Kluzik-Rostkowska.
- Projekt PiS nie miał kluczowego zapisu o wyłączeniu żłobków spod działania ZOZ-ów - mówi Kozłowska-Rajewicz. Kluzik-Rostkowska potwierdza, ale dodaje, że jej projekt uzupełnia się z projektem Ministerstwa Pracy.
Kozłowska-Rajewicz łagodzi: - Oba projekty będą rozpatrywane razem.
Co na to minister Fedak z PSL? - Nie jestem zazdrosna, jeśli ustawa marszałkowi się podoba, jest szansa, że zostanie szybko uchwalona - mówi "Gazecie"
Komorowska, pierwsza mama? Do Grodziska przyjechała też Anna Komorowska. Po raz drugi pojawiła się w kampanii u boku męża (pierwszy raz podczas prezentacji komitetu honorowego). Komorowscy, którzy mają pięcioro dzieci, rozmawiali z rodzinami wielodzietnymi. Jednej z nich, której właśnie urodziły się czworaczki, podarowali chodziki.
Sztabowcy PO mówią "Gazecie", że żona marszałka włączy się teraz w jego kampanię. Na przełomie maja i czerwca ma wystąpić na spotkaniu ze środowiskami kobiecymi. - Pani Anna to ciepła, mądra kobieta z własnymi poglądami - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu PO. Jakimi? - Proszę uzbroić się w cierpliwość - dodaje.
- Z badań wynika, że Polacy bardziej ufają politykom, którzy mają żony i dzieci. Nasz kandydat ma, w przeciwieństwie do głównego rywala - mówi jeden z polityków PO.
Politolog Jarosław Flis odradza jednak nawiązywanie do braku żony u kandydata PiS. - Jest wielu wyborców, którzy nie mają rodzin, są samotni. Bardzo źle mogliby to odebrać - mówi.
Z drugiej strony Anna Komorowska - jego zdaniem - pomoże marszałkowi. - Występy z rodziną służą politykowi. Żony polityków angażują się w kampanie na całym świecie - tłumaczy Flis. - To, że Anna Komorowska pojawiła się u boku marszałka w Dniu Matki, potwierdza, że jej obecność w kampanii będzie rozgrywana na tę melodię. Komorowskiej na pewno bliżej do wizerunku Barbary Bush niż do stylu Nancy Reagan. Będzie raczej pierwszą mamą niż pierwszą damą - dodaje.