Maj i czerwiec to miesiące, w których do liczącego 25 tys. mieszkańców Sandomierza przyjeżdżają wycieczki szkolne, a w weekendy miasto oblegają turyści. W ubiegłym sezonie tylko jedną z atrakcji, czyli podziemną trasę turystyczną, odwiedziło 100 tys. osób.
Powódź sprawiła, że organizatorzy masowo zaczęli rezygnować z zielonych szkół. - Odwołano ok. 85 proc. z 400 zaplanowanych wycieczek. Nie dość, że ludzi dotknęła ta straszna powódź, to jeszcze tracą źródła utrzymania, a miasto dochody - mówi Ewa Kondek, naczelniczka wydziału edukacji, kultury i sportu urzędu miasta.
Dlatego burmistrz Jerzy Borowski apeluje, żeby turyści nie zostawiali teraz Sandomierza. - Powódź dotknęła tereny po prawej stronie Wisły, bardziej przemysłowe i mieszkalne, ale nie zagroziła lewobrzeżnej, zabytkowej części miasta na wzgórzu - mówi.
Czynne są wszystkie lokale gastronomiczne, hotele, zabytki. - Jedyne, czego nam brakuje, to turystów. Gołym okiem widać puste ogródki, kawiarnie, ulice, po których o tej porze roku spacerowali - podkreśla Kondek.
Miasto nie odwołuje żadnych imprez. W połowie czerwca kręcone będą kolejne odcinki serialu "Ojciec Mateusz", a 18 czerwca odbędzie się zlot fanów serialu. Nie rezygnuje z obchodów 750-lecia najazdu tatarskiego, które odbędą od 2 do 6 czerwca.
Do miasta można dojechać bez problemów z północy, jedynym utrudnieniem dla dojeżdżających z południa jest nieczynny most na Wiśle, ale można skorzystać z mostu w Nagnajowie (w woj. podkarpackim) i w Annopolu (w woj. lubelskim).
Sandomierz jest jednym z najstarszych miast w Polsce, pochodzi z pierwszej połowy XIII w. Tylko na samej starówce jest ponad sto zabytkowych obiektów. Najbardziej znane to Brama Opatowska, Zamek Kazimierski i katedra.
Źródło: Gazeta Wyborcza