Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- Gratuluję tym, którym udało się zerwać obrady - rzucił w stronę senatorów PiS marszałek Senatu
Bogdan Borusewicz, kiedy zabrakło kworum do przyjęcia porządku obrad. Gdy sytuacja powtórzyła się po południu, marszałek zamknął posiedzenie.
"Gazecie" Borusewicz powiedział: - To precedens, boleję nad tym. Skomentował zachowanie PiS: - Mogę się domyślać, że PiS obawia się odrzucenia sprawozdania Krajowej Rady.
Nieprzyjęcie sprawozdania
KRRiT przez Sejm, Senat i prezydenta oznaczałoby jej rozwiązanie. A dziś w Radzie zasiadają ludzie z rekomendacji PiS,
LPR i Samoobrony (ich kadencja kończy się w 2012 r.). Natomiast rozwiązanie KRRiT nie oznacza wymiany władz
TVP czy Polskiego Radia, bo kadencje ich rad nadzorczych nie mogą zostać przerwane (zabrania tego obecna ustawa medialna).
Do tej pory Sejm i Senat dwukrotnie odrzucały sprawozdanie KRRiT, ale wtedy ratował ją prezydent Lech Kaczyński. Tym razem - o ile obie izby odrzuciłyby sprawozdanie przed wyborami - los Rady byłby przesądzony, bo obowiązki prezydenta pełni marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
PiS próbuje przeciągnąć sprawę, licząc na to, że po wyborach prezydentem może być Jarosław Kaczyński. Wtedy obecna KRRiT byłaby uratowana.
Najpierw senatorowie PiS przedłużali dyskusję o sprawozdaniu Rady na posiedzeniach komisji kultury (przenieśli ją z piątku na wtorek). W środę po rozpoczęciu posiedzenia PiS złożył dwa wnioski. Zażądał zdjęcia sprawozdania KRRiT z porządku obrad i wprowadzenia informacji rządu na temat katastrofy pod Smoleńskiem. Senator Ryszard Bender (PiS) powiedział, że nie ma obecnie ważniejszego tematu. Gdy PO odrzuciła wnioski, senatorowie PiS wyciągnęli karty do głosowania i wyszli z sali. Marszałek zarządził przerwę.
Platformie nie udało się jednak przyjąć porządku obrad, bo do tego potrzebne jest kworum 50 senatorów. PO ma ich wprawdzie 56, ale wczoraj zabrakło jej czterech głosów. Tłumaczono, że niektórzy byli na komisji europarlamentu. - Nie da się przylecieć z Paryża czy Brukseli w ciągu paru godzin - mówi "Gazecie" Barbara Borys-Damięcka (PO). - Oceniam to jako zwykłą próbę odwleczenia dyskusji, tym bardziej dziwną że w poniedziałek minister Jerzy Miller ma przywieźć do Polski nowe informacje o smoleńskiej katastrofie, łącznie z zapisami czarnych skrzynek - dodała.
Senatorowie PiS zorganizowali konferencję i oświadczyli, że decyzja PO jest bulwersująca. - Wniosek w sprawie informacji o tragedii smoleńskiej jest w pełni uzasadniony - mówił wicemarszałek
Zbigniew Romaszewski (niezrzeszony) - Na jakiej zasadzie mamy milczeć? Senatorowie mają prawo do informacji. PO odbiera senatorom prawo do zadawania pytań.
Zdaniem Romaszewskiego PO próbuje "w cieniu tragedii smoleńskiej zlikwidować przed czasem" KRRiT, a przedłożenie senatorom jej sprawozdania zostało wprowadzone nagle.
Marszałek Borusewicz protestuje: - Sprawozdanie skierowałem do komisji kultury na początku kwietnia. A dwa tygodnie temu Konwent Seniorów, w którym uczestniczą senatorowie z PiS, zatwierdził porządek obrad z punktem "sprawozdanie KRRiT".
PiS ma jeszcze jeden argument. Szef senackiej komisji kultury Piotr Andrzejewski twierdzi, że aby coś było rozpatrywane na posiedzeniu plenarnym, sprawozdanie komisji w tej sprawie musi być trzy dni wcześniej. A tu od posiedzenia komisji we wtorek nie minęło tyle czasu. Ale wcześniej to właśnie Andrzejewski przełożył obrady komisji z piątku na wtorek.
- PiS pokazuje starą, dobrze wypróbowaną twarz robienia awantury, bo jest niezadowolony z tego, że nie ma większości - mówi Mieczysław Augustyn (PO).
Wczoraj po południu Konwent Seniorów zwołał kolejne posiedzenie Senatu na dziś na 9. Sprzeciw wyraził przedstawiciel PiS.
W Sejmie sprawozdanie KRRiT ma być rozpatrzone między 9 a 11 czerwca.