"Uniwersytet Papieski, jako instytucja kościelna i naukowa, nie popiera żadnej partii politycznej, bowiem naszą misją jest służba prawdzie, nauce i kulturze. W związku z tym inicjatywa wykładowców nie jest stanowiskiem Uniwersytetu, tylko ich prywatną działalnością" - napisali w poniedziałek w oświadczeniu ks. prof. Jan Maciej Dyduch (rektor) i dwaj prorektorzy ks. prof. Maciej Ostrowski oraz ks. prof. Władysław Zuziak.
Chodzi o pięciu księży wykładowców z rangą profesorską i doktora habilitowanego: Krzysztofa Kościelniaka, Andrzeja Bruździńskiego, Józefa Mareckiego, Jana Szczepaniaka i Jana Żelaznego.
Głos w tej sprawie zabrała też krakowska kuria (kard. Dziwisz jest wielkim kanclerzem papieskiej uczelni). - Jako rzecznik wielkiego kanclerza UPJPII oświadczam, że profesorowie wypowiadali się wyłącznie w swoim imieniu jako obywatele RP - powiedział "Gazecie" ks. Robert Nęcek.
Duchowny politycznie po godzinach Małgorzata Skowrońska: - Razem z czterema innymi wykładowcami Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II znalazł się ksiądz w krakowskim społecznym komitecie poparcia kandydata na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego. Uczelnia już odcięła się od tego, a rektor ks. prof. Maciej Dyduch napisał, że "inicjatywa wykładowców nie jest stanowiskiem uniwersytetu, tylko ich prywatną działalnością" Krzysztof Kościelniak*: I dobrze rektor zrobił. Nie poparliśmy Jarosława Kaczyńskiego w imieniu uczelni, ale jako osoby prywatne. Trzeba rozdzielić dwie rzeczy - moje duszpasterzowanie i moje poglądy jako osoby prywatnej. Nigdy podczas kazania i w kontaktach z wiernymi nie agitowałem i nie agituję za jakimkolwiek politykiem. Mam jednak konstytucyjne prawo do wstępowania do komitetów i stowarzyszeń, które są bliskie moim ideałom.
Stanowisko Episkopatu i prymasa Polski jest jednoznaczne: duchowni nie powinni angażować się w kampanię wyborczą i popierać jakiegokolwiek kandydata. - I dostosowuję się do tego, bo Jarosława Kaczyńskiego poparł Krzysztof Kościelniak, a nie w ramach duszpasterstwa ksiądz Kościelniak.
A to dwie różne osoby? - Osoba jest jedna, ale nie można mieszać porządków. Na przykład w sferze naukowej należy dbać o rzeczowy dyskurs wolny od nieuprawnionych ocen. Potem naukowiec idzie do domu i ma prawo do własnej, czasem emocjonalnej opinii. Moje zaangażowanie w społeczny komitet poparcia to taka prywatna, emocjonalna działalność, do której mam prawo.
Nie sądzi ksiądz, że takie otwarte poparcie osób duchownych dla jednego kandydata może być odczytane jako zaangażowanie Kościoła w kampanię? - Nie. Przecież nie
Kościół się zaangażował, ale konkretny ksiądz jako osoba prywatna.
A gdy przyjdzie do księdza katolik i powie, że ma problemy z wyborem kandydata na prezydenta, ale na Kaczyńskiego nie chce głosować? - Wiele podróżuję po krajach arabskich. Tam nauczyłem się, że dialog oznacza: "mam swoje zdanie i ty masz swoje zdanie". Przecież nie obrażę się, że wierny ma inne zdanie niż ja.
Ks. prof. Krzysztof Kościelniak - znawca islamu i podróżnik po krajach muzułmańskich. Stworzył na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie pierwsze w Polsce
studia łączące islam z chrześcijaństwem