Innym remedium na samobójstwa mają być siatki rozciągnięte wokół budynków firmy w chińskim Shenzen. Gdyby znajdowały się tam wcześniej, uratowałyby dziewięciu pracowników Foxconna, którzy wyskoczyli przez okna (dziesiąty zabił się w innej fabryce, dwóch desperatów udało się odratować). Koncern zaprzecza, jakoby przyczyną tej czarnej serii były nieludzkie warunki pracy. Innego zdania są związki zawodowe w Hongkongu, które wczoraj wezwały do bojkotu iPhone'ów. Znany z tajemniczości Foxconn przystąpił do kontrataku i zaprosił do swoich fabryk zagranicznych dziennikarzy, zapewniając, że pokaże im, co tylko będą chcieli. Firma walczy o dobre imię, bo ma wiele do stracenia. Skandal może zrazić konsumentów i zachodnich kontrahentów koncernu, w szczególności firmę
Apple, która zamówiła u Foxconna najnowszy model iPada. Jest on już dostępny w
USA, ale od piątku miał być sprzedawany na całym świecie. Teraz nie wiadomo, czy Apple zdecyduje się na globalną sprzedaż już teraz, kiedy wybuchł skandal z samobójstwami. - Chcemy, by robotnicy pracujący dla naszych podwykonawców, byli traktowani z szacunkiem i godnością - deklaruje amerykański potentat.
Prezes i założyciel Foxconn Terry Gou zaprzecza, by samobójstwa miały związek z wyzyskiem pracowników. Jego zdaniem powodem mogą być ich kłopoty osobiste. - Zrobię, co będę mógł, by ratować życie ludzkie - zapewnił i przeprosił za samobójstwa.
Na jego zlecenie firma zatrudniła 2 tys. psychiatrów i 2 tys. psychologów, którzy mają pomóc załodze radzić sobie z problemami, a wcześniej zapłaciła nawet mnichom buddyjskim, by wykonali rytuały wypędzania "złych duchów".
Ale to wszystko nic w porównaniu z oświadczeniami, które muszą podpisywać wszyscy pracownicy. Opublikował je dziennik "Southern Metropolis Daily". Sygnatariusz takiego oświadczenia obiecuje, że nie targnie się na swoje życie, "nie zrani się ani nie zrani poważnie nikogo innego", będzie informował przełożonych o wszelkich trudnościach i zezwala firmie na wysłanie go na leczenie, jeśli będzie wykazywać "odbiegający od normy stan fizyczny lub psychiczny".
Kanadyjski psychiatra Michael Phillips, główny specjalista ds. samobójstw w Chinach, wyjaśnia, że popełniają je tylko ludzie młodzi, poniżej 25. roku życia. Należą oni do pokolenia, które więcej oczekuje od życia i jest mniej odporne psychicznie niż ich rodzice. W fabrykach Foxconna w Shenzen zatrudnionych jest 400 tys. robotników produkujących dla takich firm jak: Apple, Dell, Hewlett Packard,
Sony czy
Nokia. Pracują sześć dni w tygodniu, zarabiając w przeliczeniu blisko tysiąc złotych. Jak na warunki chińskie to dobra płaca, ale żeby ją dostać, trzeba wypracować 30 dodatkowych godzin tygodniowo.
Dziennikarze, którzy widzieli fabrykę Foxconn w Shenzhen, są zaskoczeni jej rozmachem. To nie tylko fabryka, ale i hotele robotnicze, ulice handlowe, kafejki internetowe i banki. Jest nawet klinika akupunktury. Nie przystaje do zachodniego wyobrażenia o chińskiej fabryce - robotnicy Foxconna są ubezpieczeni, mają tanie stołówki i obiekty sportowe. Nie korzystają z nich jednak, bo po pracy są zbyt zmęczeni. Pod koniec dnia nie mają siły się odezwać do współmieszkańców. Po chwili przed komputerem w milczeniu idą spać. Mówią, że nie wytrzymują długich zmian, w czasie których nie wolno im się odzywać, wojskowego drylu i obelg nadzoru. - Czuję się jak maszyna - mówi pracownik zagadnięty przez reportera, który szwendał się po zakładzie.