http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PiS wygrał z PO w Senacie walkowerem

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2010-05-26, ostatnia aktualizacja 2010-05-26 19:18

Nieobecność wielu senatorów PO umożliwiła senatorom PiS zerwanie obrad Senatu. Poszło o porządek obrad. PiS nie zgodził się na punkt o dorocznym sprawozdaniu KRRiT, w zamian zażadał by rząd przedstawił Senatowi informacje o tym jak idzie wyjaśnianie smoleńskiej katastrofy. Na to się nie godziło PO, ale senatorowie PiS - wychodząc lub nie głosując - dwukrotnie uniemożliwili osiągnięcie kworum. Ostatecznie marszałek Senatu przerwał obrady, by wznowić je w czwartek.

Senator Rocki
Fot. Robert Kowalewski / AG
Senator Rocki
ZOBACZ TAKŻE
Dlaczego PiS blokuje dyskusję o sprawozdaniu KRRiT? Tu znajdziesz odpowiedź

Co działo się w Senacie? Opisaliśmy tu



Agata Kondzińska, wyborcza.pl: - Dlaczego nie udało się dziś rozpocząć posiedzenia Senatu?

Marek Rocki, szef klubu senatorów PO: - To pytanie do senatorów PiS, którzy zerwali kworum.

Ale na sali zabrakło też senatorów Platformy.

- Nie. Zabrakło senatorów PiS. Nas było prawie 50, natomiast oni albo wyszli, albo zostali na sali i nie głosowali.

Gdyby z PO byli wszyscy senatorowie kworum by było.

- Tak. Byłoby. Ale Senat jest całością, a nie jednym klubem. Dopiero byłby zarzut, że Platforma jest jedynowładcą.

A ilu senatorów zabrakło?

- Kilku.

To znaczy ilu?

- Zależy od momentu. W którymś momencie brakowało trzech.

A jutro będą już wszyscy senatorowie PO? Wykonywał pan telefony do kolegów, by się pojawili?

- Nie. Nie musiałem. Oni już byli parę minut po głosowaniu na miejscu.

Po tym drugim głosowaniu? Gdy było już za późno, by cokolwiek zmienić?

- No tak. Pełnili obowiązki w różnych miejscach. Mamy kolegów w rządzie, którzy krótko mówiąc walczą z powodzią, albo są na terenach objętych powodzią.

Niektórzy byli w delegacjach zagranicznych.

- Też. Na przykład wicemarszałek Marek Ziółkowski wrócił już po głosowaniach.

Skrócił podróż?

- Nie. Wrócił zgodnie z planem. Jest kilka takich osób, które wyjechały i miały wrócić, by uczestniczyć w obradach jutro i pojutrze. Bo jutro między innymi ma być rozpatrywana sprawa uchwały okolicznościowej związanej z rocznicą pierwszych wyborów samorządowych.

Czyli jeśli jutro w PO frekwencja dopisze, a senatorowie PiS znów nie będą chcieli głosować, to zarzut o zawłaszczaniu, którego pan się tak obawia, okaże się aktualny.

- Niestety tak. Jeśli oni nie chcą współtworzyć prawa, jeśli nie chcą opiniować ustaw, jeśli nie chcą zgłaszać poprawek do ustaw, to podważa to sens ich bytu w Senacie. I być może w kolejnych wyborach zwróci to uwagę wyborców, że wybrali takich, którzy nie chcą pracować. Najbardziej zaskakujące jest to, że senatorowie PiS nie powiedzieli nic, gdy dwa tygodnie temu ustalany był porządek obrad. Konwent Seniorów wtedy się tym zajmował. I porządek przeszedł bez głosu sprzeciwu. Pełna akceptacja. Wygląda na to, że zażądali zdjęcia z porządku obrad tego punktu, bo komisja kultury i środków przekazu zaopiniowała sprawozdanie negatywnie. Ale po to jesteśmy w Senacie, by w głosowaniu wyrażać swoją opinię. Blokowanie obrad oznacza, że odbiera się prawo głosu również innym.

To jaki będzie jutro scenariusz?

- Liczę, że inny niż dzisiaj.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':