http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wielki powrót do ZUS

Marcin Bojanowski
2010-05-26, ostatnia aktualizacja 2010-05-26 13:25

OFE czy ZUS, wybór należy do ciebie - przekonuje OPZZ i grozi ustawą pozwalającą na wycofanie pieniędzy z OFE. PiS, SLD, a nawet koalicyjny PSL są wstępnie za, choć wiedzą, że byłby to koniec reformy emerytalnej

Zgodnie z reformą z 1999 r. każdy Polak odkłada na starość w ZUS i prywatnych funduszach emerytalnych. OFE pomnażają nasze oszczędności, inwestując je w obligacje i na giełdzie. ZUS tego robić nie może. Wszystko w myśl zasady: ile uzbieramy składek, tyle dostaniemy emerytury.

- Nie może być tak, że po 11 latach oszczędzania ludzie dostają z OFE 100 zł emerytury - mówi "Gazecie" Jan Guz, przewodniczący OPZZ. - Trzeba dać ludziom możliwość decydowania, gdzie chcą oszczędzać na emeryturę - przekonuje. I zapowiada, że jeśli rząd sam tego nie zrobi, to związkowcy złożą w Sejmie obywatelski projekt ustawy pozwalającej na wycofanie pieniędzy z OFE.

Tuż przed wyborami w 2007 r. pomysł wychodzenia z OFE zgłosiła Liga Polskich Rodzin, ale nikt go wtedy nie poparł. Teraz politycy zmienili zdanie. - Każdy powinien mieć wybór, czy chce oszczędzać w ZUS, czy w OFE - mówi Małgorzata Sadurska, posłanka PiS. Wtóruje jej Anna Bańkowska z SLD, była prezes ZUS: - Jestem za pełną dobrowolnością między ZUS a OFE.



Za jest nawet koalicyjny PSL - pomysł popierają wicepremier Waldemar Pawlak i minister pracy Jolanta Fedak. Jej resort pracuje nad przepisami pozwalającymi na wycofanie pieniędzy z OFE. W poniedziałek min. Fedak zapowiedziała, że zrobi wszystko, żeby te propozycje przyjął Sejm.

Rządu raczej nie przekona, bo na wychodzenie z OFE nie zgadzają się premier Donald Tusk i minister Michał Boni. Z drugiej strony pomysł poparł minister finansów Jacek Rostowski, któremu pozwoliłoby to zmniejszyć dziurę budżetową.

Związkowców krytykują OFE i eksperci. - To próba odwrócenia uwagi od koniecznych reform, a więc podwyższenia wieku emerytalnego - oburza się dr Wojciech Nagel, ekspert Business Centre Club.

- Politycy znaleźli sobie chłopca do bicia - mówi dr Filip Chybalski z Politechniki Łódzkiej. Przypomina, że przez kryzys finansowy OFE straciły miliardy złotych. - Ale w innych krajach straty były znacznie wyższe, a u nas OFE szybko je odrabiają - dodaje. W ostatnim roku zarobiły dla przyszłych emerytów grubo ponad 20 proc.

Jednak z badania przeprowadzonego przez OPZZ wśród ponad 10 tys. pracowników różnej wielkości firm wynika, że 92 proc. jest przeciw obowiązkowi należenia do OFE. Aż 83 proc. chciałoby przenieść oszczędności z OFE do ZUS.

- Takie opinie biorą się z niewiedzy, a politycy to wykorzystują - uważa prof. Krzysztof Rybiński z warszawskiej SGH. Jego zdaniem system emerytalny jest skomplikowany i ludzie go nie rozumieją. - Widzą tylko, że OFE wypłacają po 100 zł emerytury. A ile miałoby to być po zaledwie dziesięciu latach oszczędzania? - mówi. Jego zdaniem emerytury i tak będą niskie i za kilkanaście lat dostaniemy nie więcej niż połowę ostatniej pensji. Ale jeśli pozwolimy na wychodzenie z OFE, to będzie jeszcze mniej - dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 137 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':