http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niewiadomości TVP

Rozmawiała Agnieszka Kublik
2010-05-26, ostatnia aktualizacja 2010-05-26 11:26

Fot. gazeta.pl

Szefostwo "Wiadomości" uważniej kontroluje materiały przed emisją, nawet w weekendy zawsze ktoś jest obecny. I pilnuje, co ma się ukazać o PiS, a co o PO.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Agnieszka Kublik: Przez kilka ostatnich miesięcy była pani twarzą PiS-owskich "Wiadomości" TVP.

Małgorzata Wyszyńska: I to był najgorszy okres z moich 13 lat pracy w TVP. Tak źle nigdy tu jeszcze nie było. Starałam się być w zgodzie z zasadami dziennikarstwa i zachowywać obiektywizm w miarę moich skromnych możliwości. Cóż jednak z tego, że sama pisałam "startówki", czyli to, co czyta prezenter, zapowiadając materiał, skoro na same materiały nie miałam żadnego wpływu, choć często nijak się miały do moich zapowiedzi.

Ale pracowała pani dalej i milczała.

- Obowiązywały mnie zapisy kontraktu zakazujące rozmów z mediami. Były już w TVP przypadki, że traciło się pracę za złamanie tej zasady. Teraz w sądzie jest mój pozew przeciwko TVP. Już mogę mówić.

W październiku zeszłego roku do "Wiadomości" przyszedł Jacek Karnowski i praktycznie od pierwszego dnia jego rządów byłam szykanowana. Z miesiąca na miesiąc prowadziłam coraz mniej wydań, nawet mniej, niż przewidywał kontrakt. Ani razu nie usłyszałam merytorycznego zarzutu, na moje pytania Karnowski nie odpowiadał. No i w marcu TVP zerwała ze mną kontrakt, podając powody, które moim zdaniem są jedynie pretekstem.

Wcześniej z "Wiadomości" odeszli Jarosław Kulczycki i Dorota Wysocka.

- Został tylko Piotr Kraśko. Przyjęto za to Danutę Holecką z TVP Info i Katarzynę Senyk, prezenterkę z nikłym doświadczeniem. Tymczasem to nasza wyrzucona trójka miała w badaniach robionych wiosną 2009 r. najlepsze wyniki wśród widzów "Wiadomości".

Karnowski wymienił też wydawców, wyrzucił m.in. Piotra Jaźwińskiego, wydawcę z 20-letnim stażem. Rzekomo dlatego, że dobiega pięćdziesiątki i nie idzie z duchem czasów. "Wiadomości" o godz. 19.30 przygotowuje teraz wydawca, który w TVP pracuje od kilkunastu miesięcy.

Wraz z Karnowskim pojawiła się grupa nowych reporterów politycznych, którzy pracowali z nim w "Panoramie " w TVP 2, a niektórzy wcześniej w telewizji Puls: Marek Pyza, Bartek Wróblewski, Marcin Wikło, Adam Feder, Anna Hałas- Michalska i Paulina Drapała. Spora grupa wsparcia.

Kogo wspierają?

- A ma pani jakieś wątpliwości?

Widać, że wspierają kampanię wyborczą PiS-u.

- Widzą to też medioznawcy i dziennikarze z różnych mediów. Wystarczy analiza dowolnego wydania "Wiadomości" z ostatnich paru miesięcy, by wiedzieć, komu ten program sprzyja.

Wszyscy w redakcji sprzyjają PiS-owi?

- Nie wszyscy. Ludzie mają rodziny, kredyty. Chcą to przeczekać. Na "Wiadomości" mówią "Niewiadomości". Na ich szczęście i tak zostali odsunięci od najważniejszych politycznych tematów.

A Piotr Czyszkowski, który za poprzednich rządów PiS był kojarzony z "Misją specjalną"?

- Podpadł już na samym początku. Gdy wybuchła afera hazardowa, miał zrobić materiał o Grzegorzu Schetynie. Chodziło o to, by uderzając w Schetynę, uderzyć w PO. Czyszkowski zrobił materiał, ale... obiektywny. Karnowski zobaczył go w "Wiadomościach" i się wściekł, przy kilkunastu świadkach wyzwał Czyszkowskiego od durniów za to, że zrobił Schetynie laurkę. Od razu zdjął Czyszkowskiego z prowadzenia przedpołudniowych "Wiadomości" i odsunął od politycznych tematów. Od tej pory szefostwo programu uważniej kontroluje materiały przed emisją, nawet w weekendy zawsze ktoś jest obecny. I pilnuje, co ma się ukazać o PiS, a co o PO.

Np. w jednym z materiałów była mowa, że premier Tusk nie ma czasu zajmować się ważnymi sprawami i jednocześnie pokazywano go z kuflem piwa w ręku śpiewającego z górnikami. A jak wybuchła afera hazardowa, to chyba nie było dnia, by "Wiadomości" nie poruszały tego tematu, nawet po dwa razy w jednym wydaniu, chociaż nic nowego się nie wydarzyło. - Żeby ludzie nie zapomnieli, co to za afera, bo to głupi naród - słyszeliśmy w redakcji, gdy się buntowaliśmy, że w koło mówimy to samo o tym samym.

Gdy przed komisją hazardową zeznawał były szef CBA Mariusz Kamiński, to na jego osiem czy dziewięć wypowiedzi w materiale była chyba tylko jedna przewodniczącego komisji z PO. Za to jak zeznawali Mirosław Drzewiecki czy Zbigniew Chlebowski, to nie brakowało wielu ostrych komentarzy posłów PiS. Wymowa była taka, że tylko PiS chce wyjaśnić tę aferę, a PO - zamieść pod dywan. A rację ma Kamiński, bo to szef jedynej niepostkomunistycznej służby specjalnej.

Czy to prawda, że krytyczny wobec gen. Romana Polki materiał Bartka Wróblewskiego o sytuacji w GROM-ie nie pojawił się w "Wiadomościach", bo interweniował Pałac Prezydencki?

- Na korytarzach mówiło się, że materiał spadł właśnie po interwencji Pałacu. Ale nikt z zainteresowanych tego pewnie nie potwierdzi, bo musieliby się przyznać, że słuchają poleceń z Pałacu.

Często szefowie "Wiadomości" powoływali się na rozmowy z Pałacem?

- Kiedy po wybuchu afery hazardowej notowania PO nie spadły tak bardzo, jak się można było spodziewać, zastępczyni Karnowskiego Marzena Paczuska głośno opowiadała w redakcji, że to nie jest jeszcze koniec. Że w Pałacu mówi się, iż szykuje się kolejna afera.

Może był to zwykły blef, ale rzeczywiście dwa dni później wybuchła afera stoczniowa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 243 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    469 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':