Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Powódź przyćmiła kampanię prezydencką, ale sztabowcy i tak próbują coś ugrać.
Wypełniający obowiązki prezydenta marszałek Bronisław Komorowski - zarazem kandydat PO na prezydenta - był wczoraj w niemal całkowicie zalanym Wilkowie na Lubelszczyźnie.
Kandydat
SLD Grzegorz Napieralski odwiedził Rzeszów. - Rządowi zabrakło koordynacji i spójności działań - stwierdził.
- Pomoc zaproponowana przez rząd wydaje się zbyt mała jak na potrzeby - mówił z kolei rzecznik klubu
PiS Mariusz Błaszczak.
2 mld znalezione w budżecie Dla polityków PO jest jasne, że jeśli rząd poradzi sobie z powodzią i jej skutkami, szanse Komorowskiego jeszcze wzrosną. Premier przedstawił wczoraj plan pomocy poszkodowanym. Rząd ma już 2 mld zł na pomoc dla powodzian (mają być przesunięte z rezerwy na dofinansowanie do środków unijnych).
Oprócz doraźnych zasiłków w kwocie do 6 tys. zł (rząd przekazał wójtom na nie 170 mln zł) powodzianie dostaną pieniądze na remonty i odbudowę domów. Tusk ogłosił, że do 20 tys. zł rząd zwróci im bez wyceny rzeczoznawcy, tylko na podstawie rachunków, a do 100 tys. po oszacowaniu strat przez ekspertów.
Będą też zasiłki edukacyjne po 1 tys. zł na każde dziecko w wieku szkolnym. O taką pomoc będą mogły się ubiegać rodziny wskazane przez wójtów. Pięć tysięcy dzieci z zalanych terenów wyjedzie na bezpłatne kolonie.
Premier zapewniał, że to nie naruszy budżetu. I wbrew temu, czego się domagają PiS i SLD, jego nowelizacja nie będzie potrzebna. - Musimy się pilnować, by pomoc nie naruszyła budżetu jako całości, także w przyszłym roku, bo nie możemy się wywrócić jak
Grecja - argumentował Tusk.
Dodał, że będzie zniesiony VAT od materiałów budowlanych przekazanych jako darowizna, a VAT uzyskany z SMS-ów dla powodzian ma być przekazany na cele charytatywne (o innych ułatwieniach podatkowych dla powodzian czytaj poniżej).
Jak marszałek z premierem Jak działa opisana kilka dni temu przez "Gazetę" nowa kampanijna strategia PO pt. "Tandem Komorowski - Tusk"?
Na wspólnej konferencji marszałek bronił wczoraj rządu przed opozycją - mówił, że dobrze zaplanował budżet, dzięki czemu są pieniądze dla powodzian.
Tusk opowiadał z kolei, że dostał od marszałka dwa zadania: znaleźć pieniądze dla powodzian i sprawić, by ich wydawanie nie zagroziło stabilności finansów państwa. I uszczypnął opozycję: - Powódź spowodowała, że niektórzy zapominają o tym, co się dzieje na świecie z finansami i że my musimy być odpowiedzialni za pomoc dla ludzi i za bezpieczeństwo państwa.
Jednak to Komorowski ma być tym, który gra pierwsze skrzypce w tym tandemie. Dlatego na koniec konferencji Tusk powiedział marszałkowi: "odmeldowuję się".
- Widać, że Tusk oddaje pole Komorowskiemu, żeby mógł się pokazać podczas powodzi. A ten wykorzystuje inicjatywę ustawodawczą, zgłaszając propozycje ustawowe dotyczące zabezpieczeń przeciwpowodziowych - ocenia rzecznik SLD Tomasz Kalita. - Ale kiedy premier z marszałkiem jeżdżą na zalane tereny, Komorowski wygląda trochę jak pomocnik Tuska. Wiele pracy przed nim, żeby być takim liderem jak premier - dodaje.
PiS czeka na gniew Im bardziej fala powodziowa opada, tym ostrzej opozycja krytykuje rząd za działania w sprawie wielkiej wody.
Do ataku szykuje się PiS. - Na razie nie atakujemy rządu, czekamy, aż woda opadnie. Powódź na razie pomogła rządzącym, ale niedługo obróci się przeciwko nim - mówi "Gazecie" polityk ze sztabu kandydata PiS na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego.
I dodaje: - Był w "Gazecie" niedawno wywiad z psycholog społeczną o fazach przeżywania klęski żywiołowej. Najpierw jest miesiąc miodowy, gdy ofiarom się dużo obiecuje, a potem przychodzi gniew. Naszym zdaniem miesiąc miodowy po tej powodzi będzie bardzo krótki.
A Napieralski już przeszedł do ataku. Zaapelował wczoraj do premiera, by przyjrzał się Rządowemu Centrum Bezpieczeństwa, które ma ostrzegać przed kataklizmami. - Gdyby koordynacja RCB była lepsza, straty mogłyby być mniejsze. Informacje o powodzi dotarły do niego szybko, ale nie poinformowało o tym dalej - twierdzi szef SLD.
Tusk zapewniał, że w niedzielę przed powodzią RCB informowało o lokalnych podtopieniach, ale nikt nie mógł przewidzieć, że dojdzie do tak dużego spiętrzenia wody. - Klęski żywiołowe mają to do siebie, że trudno przewidzieć ich skalę - mówił Tusk.
- Niewiele pozostało z deklaracji opozycji, że będzie współpracować z rządem ponad politycznymi podziałami - mówi "Gazecie" rzeczniczka sztabu Bronisława Komorowskiego Małgorzata Kidawa-Błońska. - Ale dziś już widać, że opozycja wykorzysta każdą okazję, żeby zaatakować rząd, niezależnie od tego, co będzie robił.