Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
We wtorek słuchacze Radia TOK FM usłyszeli od posła Prawa i Sprawiedliwości Adama Hofmana bardzo klarowny przekaz: - W 2007 r., kiedy po Grażynie Gęsickiej ministrem rozwoju regionalnego została
Elżbieta Bieńkowska, to skasowała wszystkie projekty z edukacji i ochrony środowiska. To były projekty kluczowe, które miały być zrealizowane z pieniędzy unijnych. To były dokładnie pieniądze przeznaczone na walkę z powodzią: na meliorację, wały, na sprzęt ratowniczy. Łączna wartość skasowanych projektów to 2 mld euro - stwierdził. Niestety, poseł Hofman minął się z prawdą.
Warto przypomnieć, jak faktycznie było z unijnymi pieniędzmi na ochronę przeciwpowodziową - choćby po to, by politycy wreszcie przestali wciskać wyborcom bajki.
Rząd PiS: 430 mln euro realnie...Rozmowy z Komisją Europejską o tym, ile pieniędzy unijnych przeznaczyć na ochronę przeciwpowodziową, prowadził w 2006 i 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego. I wynegocjował, że w tej części unijnych funduszy, która dofinansuje inwestycje hydrologiczne, dostaniemy 430,6 mln euro.
Pierwsza, kluczowa decyzja Rady Ministrów w tej sprawie zapadła 1 sierpnia 2006 r. Wynegocjowane z Komisją pieniądze starczały na około 20 najważniejszych projektów inwestycji. Rząd PiS chyba sam się zorientował, że pieniędzy na powstrzymywanie powodzi jest trochę mało. A wybory się zbliżały. I dlatego jeszcze w październiku tuż przed wyborami (odbyły się 21 października 2007 r.) rząd ogłosił, że istnieje także "lista rezerwowa" projektów przeciwpowodziowych. To była decyzja - kuriozum. Z wielu powodów.
Po pierwsze, obowiązujące przepisy stwierdzały, że w tej części unijnych funduszy w ogóle nie powinno być "list rezerwowych".
Po drugie, na tę listę zaczęto wpisywać projekty, które nie były przygotowane do realizacji: bez wykupionych gruntów pod budowę, bez wykonanych ocen oddziaływania na środowisko, bez dokumentacji technicznej.
... i jeszcze miliard euro wirtualnieAle na papierze wszystko wyglądało ładnie. Wartość projektów z listy "rezerwowej" sięgnęła miliarda euro. I nikt nie zaprzątał sobie głowy skąd miałyby pochodzić pieniądze na ich sfinansowanie, mimo iż dane nam przez Komisję 430 mln euro już w całości rozdzielono na projekty podstawowe.
PO: z 430 do 515 mln euroGdy w listopadzie 2007 r. władzę objął rząd PO-
PSL, było już za późno na zasadnicze zmiany. Ale i tak ekipa Tuska próbowała: rzutem na taśmę przekonała Brukselę, żeby kopertę z pieniędzmi na inwestycje przeciwpowodziowe powiększyć z 430 do 515 mln euro (a licząc razem z zakupem sprzętu i monitoringiem - do 560 mln euro). Ostateczna decyzja rządu w tej sprawie zapadła w styczniu 2008 r.
Poza kilkoma wyjątkami, projekty z listy podstawowej - wybrane przez PiS - zaczęły być realizowane. Mają pochłonąć równo 4,74 mld złotych, z czego 2,4 mld złotych da budżet Unii. Czyli dokładnie tyle, ile planowano.
Skreślona lista wirtualnaOwszem, minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, skreśliła (na początku 2008 r.) "listę projektów rezerwowych".
Ale 1. ta lista "rezerwowa" nie jest warta 2 mld euro - jak sugeruje poseł Hofman - ale miliard. 2. nie miała podstaw prawnych. 3. nie było możliwości sfinansowania jej z kasy UE.
Panowie i panie politycy, czy naprawdę warto wciskać "ciemnemu ludowi" kit?