W Tczewie Wisła może dziś przekroczyć stan alarmowy nawet o 2 metry. - Jeśli woda przeleje się przez wały, trzeba będzie ewakuować mieszkańców - mówi Zenon Odya, prezydent Tczewa.
Ale wczoraj walka trwała o Płock. Wał w Świniarach - ok. 20 km od Płocka - Wisła przerwała w niedzielę. Rozlała się na ponad 20 miejscowości i dotarła do Dobrzykowa (4-5 km od Płocka). Wczoraj żołnierze, saperzy, strażacy i ochotnicy układali w Dobrzykowie zaporę z worków. - Tak, żeby woda nie wydostała się z Dobrzykowa. Jeśli się nie uda, jest jeszcze ostatnia przeszkoda: przegroda usypana w Jordanowie. Potem woda zagrozi 6-tysięcznemu płockiemu osiedlu Radziwie - mówi wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski.
Na południu kraju porządki i liczenie strat. W Krakowie pompy pracują bez przerwy, zniszczenia dróg szacuje się na 300 mln zł. - Bez pomocy rządu nie ma dla nas nadziei - mówi Grzegorz Teresiński, wójt gminy Wilków pod Kazimierzem Dolnym. Już 95 proc. jej powierzchni jest pod wodą.
Teraz, gdy trwa walka z żywiołem, jest najlepszy czas, by zaapelować do polityków: zatrzymajmy kolejną falę! "Gazeta" wzywa rząd i opozycję, władze centralne i samorządowe do zmiany prawa.
¨ Rząd musi jak najszybciej stworzyć ogólnokrajowy programu ochrony przeciwpowodziowej (np. mapa zagrożonych terenów, system wczesnego ostrzegania). Od ośmiu lat wymaga tego prawo wodne, ale program wciąż jest w powijakach. Trzeba też powołać stałe centrum zarządzania kryzysowego na wypadek powodzi. Nie tylko do organizowania akcji ratunkowych (zresztą co roku sprawniejszych), ale do zapobiegania kataklizmom.
¨ Konieczne jest wprowadzenie przez Sejm przepisów zakazujących budowy na terenach zalewowych oraz - jak w przypadku budowy dróg - dających państwu możliwość wywłaszczania mieszkańców z terenów kluczowych dla bezpieczeństwa całych regionów. Nie może być tak jak w Raciborzu, gdzie budowę zbiornika retencyjnego od lat blokuje kilka rodzin (w majestacie prawa). Albo jak we wrocławskim Kozanowie, gdzie modernizację wału wstrzymali działkowcy.
¨ Budowa nowych zbiorników czy wałów przeciwpowodziowych nie wystarczy. W zbiornikach może się zmieścić tylko część nadmiaru wody. Rozwiązaniem są poldery, czyli tereny za wałami, które można zalewać w sposób kontrolowany. Na Wiśle od Kazimierza do Warszawy nie ma ani jednego z prawdziwego zdarzenia. Powinno być ich co najmniej kilkanaście. Zamiast tego na terenach dawnych polderów buduje się osiedla.
¨ Niezbędne jest sprawne wykorzystanie pieniędzy z UE na zabezpieczenie przeciwpowodziowe. Przez trzy lata z puli ponad 2 mld euro wykorzystaliśmy niespełna 300 mln zł. Pozostałe środki są już rozdzielone. Trzeba jak najszybciej dokończyć inwestycje.
I nie mogą one wypadać z listy kluczowych projektów. Mogą być skreślane z powodu opóźnień, ale nie wskutek arbitralnych decyzji polityków - jak w przypadku zbiornika retencyjnego w Kamieńcu Ząbkowickim (woj. dolnośląskie, poszkodowane i w tym roku). Za rządów
PiS wysiedlono pod jego budowę całą wieś, a potem... zamiast zbiornika zrobiono rezerwat ptactwa.
¨ Rząd musi wprowadzić powszechne ubezpieczenia od żywiołów na terenach zagrożonych powodzią (tak jest np. w Niemczech i we Francji). Ubezpieczenie powinno wystarczyć na odbudowę domu (dziś np. za stary dom dostaniemy z reguły tylko tyle, ile był on wart, co nie wystarczy na postawienie nowego). Składki powinny być na tyle niskie, by każdy mógł je kupić. Najbiedniejszym mogłoby dopłacać państwo. Obciąży to
budżet dużo mniej niż koszty usuwania skutków powodzi.