http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czubki gruszek tylko widać

Karol Adamaszek
2010-05-25, ostatnia aktualizacja 2010-05-24 20:56

W niezalanej szkole w Rogowie w gminie Wilków urządzono sztab kryzysowy. Na zdjęciu: buty podarowane dla powodzian
W niezalanej szkole w Rogowie w gminie Wilków urządzono sztab kryzysowy. Na zdjęciu: buty podarowane dla powodzian
Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta

- Bez pomocy rządu nie ma dla nas nadziei - mówi Grzegorz Teresiński, wójt gminy Wilków pod Kazimierzem Dolnym. Już 95 proc. jej powierzchni jest pod wodą

SONDAŻ
Czy rząd powinien ogłosić stan klęski żywiołowej, mimo że to przesunie wybory?

Tak, powódź jest ważniejsza
Nie, stan klęski nic tu nie pomoże
Nie mam zdania

Agata Filiks z Zastowa z mężem, dwojgiem dzieci (9 i 12 lat) i teściami mieszkała w dwóch pokojach w parterowym domu. - Wisła wlała się najpierw do pokoju dzieciaków - opowiada z płaczem. - Zdążyliśmy zabrać samochód i traktor. Ubezpieczenie wygasło nam jeszcze w ubiegłym roku. Nie stać nas było na nowe. W niedzielę popłynęliśmy łódką zobaczyć, co zostało z sadu. Nic nie mamy. Czubki gruszek tylko widać.

Gmina Wilków, położona 15 km od Kazimierza, to zagłębie chmielu. Stąd pochodzi co trzecia szyszka chmielu w Polsce.

Woda zaczęła ją zalewać w piątek. Najpierw Wisła zrobiła 150-metrową (dziś już 600-m) wyrwę w wale w wsi Zastów Polanowski i w ciągu kilkunastu godzin rozlała się na obszar 100 km kw.

Setki mieszkańców ze strażakami umacniało wały w innych miejscach. Gdy rzeka rozerwała wał, ludzie rzucili się ratować dobytek, a strażacy - do ewakuacji. Poświęcili sześć wozów, które pochłonęła woda.

Janusz Skorek z Wilkowa parterowy dom ma zalany po strych: - Sześć hektarów pod wodą, w tym dwa i pół chmielu. Reszta - jabłka i maliny. Wszystko tonie. Dwa kredyty wziąłem, w sumie 165 tys. zł, na remont domu, bo chciałem piętro dobudować i na rozszerzenie upraw. Nawet nie zdążyłem zarobić na pierwsza ratę.

Z 25 wsi w gminie, Wisła nie dotarła tylko do czterech. Z prawie 4 tys. mieszkańców ewakuowało się tysiąc. Głównie do rodzin i znajomych na niezalanych terenach oraz do dwóch szkół w sąsiednich gminach. Większość nie chciała opuścić domów w obawie przed szabrownikami, choć kradzieży nie zanotowano.

Jedzenie i wodę dowożą im łodzie i motorówki. Od czterech dni koczują na strychach na terenie, po którym roznosi się niewyobrażalny fetor. Wisła zalała szamba, na wodzie unoszą się nieczystości i ciała martwych zwierząt - głównie krów i świń.

W szkole podstawowej w Rogowie, w niezalanej części gminy, działa sztab kryzysowy. W czterech klasach, pracowni komputerowej i salce gimnastycznej na podłogach rozłożone są materace i łóżka polowe. Śpią na nich powodzianie, urzędnicy gminy i pomagający im żołnierze.

W szkolnej szatni ochotnicy zbierają dary. Brakuje wszystkiego: wody, konserw, chleba, środków czystości, podpasek, a także paszy dla zwierząt. W jednej z klas zorganizowano punkt, w którym można zostawiać ubrania. Z każdą nową dostawą rodziny starają się wybrać coś dla siebie. Ludzie uciekali tak jak stali, nie mają nawet bielizny na zmianę.

W poniedziałek do Rogowa napływały dary z całej Polski. Robert Bieniek, strażak ochotnik z Kazimierza, przywiózł dżipem z przyczepką napoje i pościel.

Co chwili do szkoły dzwonią ludzie z pytaniami o zdrowie krewnych i znajomych: - Zdzisław Kobiałka! Ktoś coś o nim wie? - Żyje, jest bezpieczny - odpowiadają gminne urzędniczki. Wczoraj naprędce przygotowano listy - tych, którzy zostali w domach, wciąż poszukiwanych i takich, którzy się ewakuowali. Oficjalnie nikt nie zginął.

W poniedziałek do Rogowa przyjechali poseł Janusz Palikot (PO) z marszałkiem województwa Krzysztofem Grabczukiem. Marszałek zapowiedział, że w miesiąc samorząd przekażę gminie ok. 6 mln zł dla mieszkańców - 1 mln z z budżetu województwa, reszta ze składek innych lubelskich gmin. Większość z ponad 200 gmin deklaruje, że przekażę po 20 tys.

Palikot z Grabczukiem wstępnie zaproponowali też, aby mieszkańców ulokować w kontenerach mieszkalnych. Ludziom ten pomysł się nie spodobał. - Przywiązani jesteśmy do swojego - denerwował się Janusz Skorek.

Psychologowie pracujący z mieszkańcami gminy opowiadają, że najgorsza jest niepewność. Co będzie i kto pomoże, np. przy staraniu się o odszkodowania. - Powtarzają się wciąż pytania o zalane domy, zwierzęta - opowiada policyjny psycholog, komisarz Waldemar Łukomski. - Najtrudniej będzie, gdy woda opadnie i ludzie wrócą do mieszkań. Nie można ich wtedy zostawić samych sobie.

Wójt Teresiński przekonuje, że chce wykorzystać doświadczenia Dolnego Śląska, który podniósł się po powodzi w 1997 r. - Dowiem się, jak konkretnie tam sobie poradzono - zapowiada.



Konto gminy Wilków: nr 45873100010200005520000040 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian". Dary dostarczyć można też osobiście do Rogowa. Najpierw trzeba dojechać do Puław, później przez Kazimierz Dolny i Karczmiska do Rogowa

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':