Alfabet IV RP: część pierwsza - od A do H
Alfabet IV RP: część trzecia - od P do Ż
Aneks: listy od czytelników
>
Internauci - Ludzie niepoważni, gnuśni i podatni na manipulację. Oddają się lubieżnym zainteresowaniom, nie stroniąc przy tym od alkoholu.
To dlatego - zdaniem Jarosława Kaczyńskiego - umożliwienie głosowania przez internet mogłoby mieć zgubne skutki. W marcu 2008 r. w wywiadzie dla portalu Pis.org.pl powiedział: "Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez internet chcą tę powagę odebrać. Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować, na kogo ma zagłosować".
Wroga warto jednak oswajać, więc w maju tego roku Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu dla Salonu24. Pytania internautów przekazywał Kaczyńskiemu Igor Janke z "Rzeczpospolitej". - Internet to jedyne medium o tendencji wzrostowej, więc nie ma się co dziwić, że Jarosław Kaczyński zdecydował się udzielić pierwszego wywiadu właśnie w internecie - wyjaśnił rzecznik sztabu wyborczego Paweł Poncyljusz w Money.pl.
Kamasze - Obuwie dla wybrednych pracowników służby zdrowia .

Pomysł-groźba rzucony przez szefa MSWiA Ludwika Dorna, który dawał do zrozumienia, że wcielenie do wojska byłyby dobrym sposobem na zdyscyplinowanie lekarzy, którzy nie chcieli podpisać kontraktów z NFZ na niekorzystnych dla nich warunkach i grozili zamknięciem gabinetów. W grudniu 2005 r. Dorn ogłosił, że "jeżeli wystąpi i będzie się nasilać niebezpieczeństwo dla obywateli, istnieje możliwość brania lekarzy w kamasze".
- Marszałek Dorn myli lekarzy z posłami. Ich może strofować, my jesteśmy wolnym zawodem. Skoro jesteśmy takim problemem, wszyscy zwolnimy się z pracy i tak pomożemy rządowi - ripostował Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Dorn pogróżek się nie obawiał. W radiowych "Sygnałach dnia" mówił: "Towarzystwo się przestraszyło i 1 stycznia 2006 roku wszystkie gabinety były otwarte". Niebawem znowu wypalił z grubej rury. "Ja się najbardziej troskam pielęgniarkami, a nie lekarzami, bo pokaż, lekarzu, co masz w garażu" - powiedział na konferencji prasowej w sierpniu 2007 r.
Konsekwencje: Konflikt rządu PiS z lekarzami starał się łagodzić minister zdrowia prof.
Zbigniew Religa, który wygospodarował pieniądze na podwyżki. Problem lekarskich zarobków został załatwiony już za rządów PO, kiedy Polska została zmuszona do wprowadzenia europejskich norm czasu pracy dla lekarzy.
Zobacz też:
Doktor G.,
Pielęgniarki Kapituła Orła Białego - Grupa wykazująca się niesubordynacją i brakiem zrozumienia dla ideałów IV RP.
Lech Kaczyński mówił o tym w październiku 2005 r.: "Od prezydenta Kwaśniewskiego najwyższe odznaczenia, co tyczy się, niestety, też Orderu Orła Białego, dostają ludzie zasłużeni - ale dla PRL". Filozof prof. Barbara Skarga powiedziała wtedy, że Kaczyński obraża zarówno prezydenta Kwaśniewskiego, jak i Kapitułę Orła Białego, i zrezygnowała z zasiadania w Kapitule.
Prezydent elekt skomentował to tak: "Mam po prostu inny stosunek do prawdy". Za kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego Kapituła odznaczyła m.in. Stanisława Lema, Leszka Kołakowskiego, Jacka Kuronia, Marka Edelmana, ks. Józefa Tischnera, Bronisława Geremka, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Zbigniewa Herberta. Lechowi Kaczyńskiemu nie podobał się order dla Włodzimierza Reczka, posła na Sejm w czasach stalinowskich (1945-56), członka KC PZPR. Tyle że Kapituła była przeciwna jego odznaczaniu.
Półtora roku później Kapituła zaczęła się kurczyć w niepokojącym tempie. Nowa ustawa lustracyjna nakazywała złożenie oświadczeń osobom, które na stanowiska powołał prezydent (nawet jeśli były tam wcześniej). Z Kapituły zostali więc wykluczeni Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek - obaj odmówili ponownego lustrowania się. Niebawem odszedł też Władysław Bartoszewski, sekretarz Kapituły. Bo, jak tłumaczył, Kapituła i tak nie funkcjonuje.
W międzyczasie - bez wiedzy Bartoszewskiego - do Kapituły wszedł Andrzej Gwiazda. Zaczęło się gorączkowe uzupełnianie składu - problem w tym, że mogli to być wyłącznie kawalerowie odznaczenia. Odmówiła Irena Sendlerowa, członkini Żegoty, która w czasie wojny ratowała żydowskie dzieci. Tłumaczyła się wiekiem i stanem zdrowia.
Konsekwencje: Przez pewien czas Andrzej Gwiazda zasiadał w Kapitule samotnie. Potem weszli do niej abp Ignacy Tokarczuk i były marszałek Sejmu Wiesław Chrzanowski.
Zobacz też:
Agenci w MSZ Kominiarka - Groźny symbol represyjnego państwa.

Stało się tak wskutek wyjątkowo częstego pokazywania w telewizji zatrzymań czy przeszukiwania domów podejrzanych osób. Ludzie w kominiarkach i z trzyliterowymi skrótami na kurtkach prowadzili przed kamery b. posłankę SLD Aleksandrę Jakubowską, b. ministra skarbu Emila Wąsacza, oskarżanych o korupcję lekarzy. ABW i CBA standardowo zaczęły umieszczać filmy z takich akcji na swoich stronach internetowych .
Konsekwencje: Telewizyjno-internetowe demonstracje siły skończyły się po tragicznej śmierci Barbary Blidy, po którą funkcjonariusze ABW przyszli nad ranem wprawdzie bez zakrytych twarzy, ale z kamerą. - Czy symbolem IV RP stanie się kominiarka i łomotanie do drzwi o 6 rano? Czy obywatele powinni się zacząć bać? - pytała podczas debaty sejmowej po śmierci Blidy Katarzyna Piekarska (SLD).
Zobacz też:
Blida KPP (Komunistyczna Partia Polski) - Lider rządzącej partii zarzucił "Gazecie Wyborczej" związki z KPP, bo mu się nie podobało, że gazeta go krytykuje.
W 2006 r. w wywiadzie dla "Newsweeka" Jarosław Kaczyński powiedział, że "Gazeta Wyborcza jest późną, zmutowaną postacią Komunistycznej Partii Polski" i dodał, że "im słabsza Wyborcza, tym lepiej dla Polski". Na spotkaniu w krakowskim Salonie "Polityki" nazwał "Gazetę" "potężnym instrumentem". - KPP było w moim przekonaniu najgorszym środowiskiem. Nastawienie tej ogromnej gazety wynika z ukształtowania z tego środowiska. Polak ma prawo to wiedzieć. Jeśli jedna osoba miała ojca w KPP, to jest zupełnie bez znaczenia. Choć były takie, że miały i matkę - mówił.
W tych samych dniach ostrzegał przed "sitwą z KPP" na antenie Radia Maryja. Słuchacze rozgłośni ojca Rydzyka dowiedzieli się, że "siły wywodzące się z Komunistycznej Partii Polski dyrygują Platformą". Prezes PiS zaatakował tym razem wicenaczelną "Gazety" Helenę Łuczywo. - Mamy do czynienia z szybko budowanym sojuszem sił lewicowych, znów siły wywodzące się z Komunistycznej Partii Polski, bo takie reprezentuje pani Łuczywo, są na pierwszej linii.
Konsekwencje: "Kiedy podobne kalumnie, jako żywo naśladujące PRL-owską propagandę, rzucają Bubel czy Radio Maryja, to możemy potraktować jako obrzydliwy i podły folklor polityczny. Jednak gdy czyni to człowiek odpowiedzialny za funkcjonowanie polskiego rządu, jest to zjawisko groźne" - napisali działacze podziemnej "S", m.in. Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Bogdan Lis, Jan Lityński i Andrzej Milczanowski.
Krąg podejrzeń - Figura geometryczna mająca skłonność do rozszerzania się.
Gdy 9 lipca 2007 r. premier Jarosław Kaczyński wyrzucał z rządu koalicyjnego wicepremiera Andrzeja Leppera, oświadczył, że Lepper "znalazł się w kręgu podejrzeń" w związku rozpracowywaną przez CBA aferą gruntową.
Krąg rozszerzył się szybko o: szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego, prezesa PZU Jaromira Netzla, szefa
CBŚ Jarosława Marca i biznesmena Ryszarda Krauzego. Trzech pierwszych zatrzymano i doprowadzono w kajdankach na przesłuchanie. Szef CBŚ zdołał się ukryć, Krauze wyjechał za granicę. Wszystkich podejrzewano o spowodowanie przecieku z akcji CBA.
Konsekwencje: Po miesiącach dochodzenia żadne podejrzenia nie potwierdziły się.
Patrz też:
Afera gruntowa,
Pokaz multimedialny,
Przystawki, Gwóźdź, Śpioch
Krzyż Zesłańców Sybiru - Order, który gen. Wojciech Jaruzelski niechcący dostał od prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Kiedy w marcu 2006 r. TVN ("Teraz my") ujawniła, że gen. Wojciech Jaruzelski dostał od prezydenta Kaczyńskiego Krzyż Zesłańców Sybiru, otoczenie prezydenta wpadło w panikę. - To musiała być pomyłka - mówi Maciej Łopiński, rzecznik prezydenta. - Prezydent nie do końca wiedział, co podpisuje. Ktoś wbrew jego woli wpisał nazwisko gen. Wojciecha Jaruzelskiego na listę odznaczonych - wtórował mu Andrzej Urbański, szef Kancelarii Prezydenta.
Jarosław Kaczyński stwierdził, że przyznanie generałowi odznaczenia to "zamierzona akcja" wrogich sił, by skompromitować jego brata. Prezydent milczał.
Konsekwencje: Gen. Jaruzelski oddał odznaczenie. "Ubolewam, że powstała sytuacja może sprawiać Panu Prezydentowi osobistą przykrość" - napisał. Jaruzelski z całą rodziną był zesłany w 1941 r. na Sybir i przez dwa lata przymusowo pracował przy wyrębie tajgi.
Lodówka - Pusta pomaga wygrać wybory parlamentarne.
W spocie wyborczym w 2005 r. PiS straszył, że rządy PO skończą się pustą lodówką. Wizji "Polski liberalnej" przeciwstawiał własną "Polskę solidarną".
Rozróżnienie pomiędzy PO (liberalni) a PiS (solidarni) było hasłem kampanii prezydenckiej w 2005 r. Lech Kaczyński przemawiał tuż przed pierwszą turą 2 października w gdańskiej hali Olivia: - Przed Polską stoi alternatywa - Polski liberalnej i Polski solidarnej. Są to dwa odrębne programy, z których pierwszy to program Rzeczypospolitej dla bogaczy. To projekt, który jest mniej lub bardziej istotną korektą obecnego układu, to projekt, który my uznajemy za niebezpieczny. Drugi projekt - Polski solidarnej, która szuka swoich korzeni w wielkiej potrzebie wspólnoty, która moralnych początków szuka w Sierpniu '80 roku - mówił.
Pod hasłami "Polski solidarnej" Lech Kaczyński wetował niektóre ustawy gospodarcze. Jarosław Kaczyński "Polskę solidarną" utożsamiał z IV RP: "Przed nami kolejne wybory, a więc czas pytań najważniejszych. Po pierwsze: czy kontynuujemy w Polsce system nazwany celnie postkomunistycznym, czy też go odrzucamy? I pytanie drugie: Polska solidarna czy Polska liberalna? Te dwa pytania zlały się w ostatnim czasie w jedno: III czy IV Rzeczpospolita?" - mówił w wystąpieniu przed przyspieszonymi wyborami w 2007r.
Platforma wybory przegrała. Ale rok później PO wyemitowała spot "Lodówka - oszukali". Lodówka PiS jest pełna, ale produkty w niej koszmarnie drogie: w ciągu pierwszego roku rządów PiS miały wzrosnąć od kilku do kilkudziesięciu procent. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że PO musi przeprosić PiS za lodówkę z drogim jedzeniem. Sąd apelacyjny wyrok uchylił.
Lumpenliberalizm - Typowy produkt III RP powstały dzięki komitywie Platformy i postkomunistów.
Istnienie lumpenliberalizmu ujawnił Jarosław Kaczyński podczas sejmowej debaty w marcu 2006 r. Lider PO Donald Tusk ubolewał wtedy, że powoływanie bankowej komisji śledczej doprowadzi do "kolejnej piekielnej awantury". Kaczyński odciął się, mówiąc o "płaszczyźnie współpracy między siłami postkomunistycznymi a częścią sił obozu solidarnościowego". - Tą płaszczyzną było specyficzne ujęcie liberalizmu. Tą płaszczyzną był lumpenliberalizm.
Pozwalał z jednej strony uzasadniać nadużycia jako sposób budowy gospodarki kapitalistycznej, a z drugiej - pozwalał twierdzić, że wolność to sex-shopy, a głównym zagrożeniem dla wolności w Polsce jest Kościół - wyjaśniał prezes PiS.
Wątek twórczo rozwinął Jacek Kurski, wskazując na jego "kilka odsłon", m.in "lumpenliberalizm aferalny". Kurski wymienił także ludzi lumpenliberalizmu: "Balcerowicz, Rokita, Tusk ze swoimi sojusznikami z SLD w systemie bankowym".
Niewykluczone, że Jarosława Kaczyńskiego zainspirowała socjolog Anna Pawełczyńska krytykująca III RP w książce "Głowy hydry". Pisała tam o polskich "lumpenelitach", czyli ludziach tkwiących korzeniami w PRL.
Lustracja - Narzędzie wprowadzenia moralnego porządku.

Skala przedsięwzięcia była ogromna: ustawa lustracyjna, która weszła w życie 15 marca 2007 r., zwiększała liczbę lustrowanych z 27 tys. osób pełniących funkcje publiczne do ponad 700 tys. IPN przewidywał, że będzie miał przy tym zajęcie do 2023 r. Miało to kosztować ok. 40 mln rocznie.
Ale 11 maja 2007 r. Trybunał Konstytucyjny osłabił impet przedsięwzięcia: zwolnił z obowiązku lustracji dziennikarzy, właścicieli prywatnych mediów, naukowców, rektorów niepublicznych uczelni i dyrektorów prywatnych szkół. Zabronił też publikowania list agentów bezpieki.
Konsekwencje: Protest przeciw lustracji zmobilizował w 2007 r. inteligencję.
Łże-elity - Obrońcy układu.
Mówił o nich podczas debaty na 100 dni rządu Kazimierza Marcinkiewicza Jarosław Kaczyński. W płomiennym wystąpieniu wspomniał o rządzie Jana Olszewskiego "niesłychanie brutalnie i kłamliwie atakowanym" przez "układ". Układ atakuje, zdaniem prezesa PiS, także rząd Marcinkiewicza, "choć dziś inaczej". - Stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku łże-elita III RP - grzmiał.
Kto ją tworzy? Na przykład prawnicy, czyli " front obrony przestępców, który atakuje wściekle ministra Ziobro". - Czy ci, którzy podpisują się pod różnymi deklaracjami, byli równie dzielni, kiedy przyszedł czas próby, kiedy demokracja przed 1989 r., ale także po 1989 r., była zagrożona? - pytał prezes PiS. Okazało się, że "łże-elita" to także Trybunał Konstytucyjny. Prezes PiS zarzucił mu "tchórzostwo" i "obrzydliwy oportunizm" bo w 1993 r. umorzył postępowanie w sprawie zgodności z konstytucją instrukcji 0015, która umożliwiała UOP inwigilowanie partii politycznych. Tyle że instrukcja dzień wcześniej została uchylona przez ministra spraw wewnętrznych, więc Trybunał musiał tak zrobić.
Dyżurnym przedstawicielem "łże-elity" jest Leszek Balcerowicz: "To koniec rządów pewnego pana, który uchodzi za wielkiego, a który prawie zawsze się mylił" - obwieścił prezes PiS. I uspokoił, że PiS nie pozwoli, "by front obrony przestępców zwyciężył".
Konsekwencje: Takie jak w przypadku lustracji - mobilizacja dużej części inteligencji przeciw rządom PiS.
Zobacz też: Układ