http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwa żywioły

Jacek Żakowski
2010-05-24, ostatnia aktualizacja 2010-05-23 20:23

Znów jesteśmy dumni z państwa. W telewizji widoki budujące. Marszałek w kaloszach, premier podwinął rękawy. Amfibie pływają, helikoptery latają, wojsko napełnia worki, straż dwoi się i troi, politycy odwiedzają powodzian, rozmawiają ze sobą jak ludzie, a nawet mają pomysły, co zrobić, żeby następną powódź znieść lepiej. Brawo.

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
Ale zaraz, zaraz. Słyszę i czytam, że nowe prawo restrykcyjnie zakaże budowania na terenach zalewowych. Słusznie. Ale to proteza. Bo powódź nie jest jedynym przeciwwskazaniem dla nowych inwestycji. A co z równowagą hydrologiczną zaburzaną przez fundamenty chaotycznie stawianych osiedli? Co z przewietrzaniem miast hamowanym przez bloki stawiane bez namysłu? Co z równowagą komunikacyjną niszczoną, gdy zabudowa nie jest dostosowana do wydolności ulic? Co z równowagą społeczną niszczoną, gdy buduje się bez urbanistycznej strategii?

Nowe regulacje proponuje partia, która niedawno chciała całkiem znieść pozwolenia budowlane, a niebawem - mając swojego prezydenta - będzie mogła się z nimi definitywnie rozprawić. Powódź jest dramatycznym testem tej filozofii władzy. Fałszywa filozofia przyzwalająca na budowanie wszystkiego, gdzie popadnie, została teraz brutalnie obnażona.

Inne jej skutki mogą jednak być nieporównanie groźniejsze, choć tak spektakularne nie są. Duszenie, odwodnianie, szpecenie, nadmierne koncentrowanie lub rozpraszanie miast i aglomeracji codziennie powoduje nieobliczalne szkody. Nie raz na kilkanaście lat, ale każdego dnia niszczy środowisko, zdrowie mieszkańców, zwartość społecznej tkanki. Polska jest jednym z niewielu cywilizowanych krajów, gdzie władza się tym kompletnie nie przejmuje. A my płacimy, tracąc godziny w korkach, cierpiąc na alergie, astmy i nerwice, patrząc na inwazję niefunkcjonalnego szkaradztwa.

Jest na to prosty sposób. Nazywa się plan zagospodarowania przestrzennego. Plany miały być już dawno, ale samorządy je powszechnie olały, a Sejm skapitulował i pozwolił na budowanie bez planów. Przez to w całej Polsce bezpowrotnie niszczone są racjonalne założenia urbanistyczne. Miasta duszą się nie tylko społecznie i komunikacyjnie, ale też dosłownie. My płacimy za to naszym czasem, zdrowiem i pieniędzmi.

Państwo to lekceważy, tak jak lekceważyło zabudowywanie polderów. Jeśli teraz pozwolimy politykom zamydlić nam oczy prawem odnoszącym się tylko do powodzi, będziemy płacili coraz więcej. Wiem, że to bolesne, ale jedynym sensownym wnioskiem wydaje mi się powrót do zakazu wydawania jakichkolwiek pozwoleń budowlanych wobec terenów nieobjętych ważnymi planami od roku, powiedzmy, 2012.

Samorządy miały wiele lat, by opracować te plany. Jeśli je zlekceważyły - muszą wreszcie ponieść konsekwencje. Choćby w formie wstrzymania ruchu budowlanego. Na dłuższą metę i tak będzie to dużo mniej bolesne i kosztowne, niż tolerowanie obecnej anarchii.

Przy okazji warto też może zapytać o różne inne plany. Ze względu na groźbę zalania pani Prezydent, która mężnie kieruje walką miasta z żywiołem, kazała zamknąć przedszkola, żłobki, szkoły w nisko położonych dzielnicach Warszawy. I zrobiła słusznie. W tych dzielnicach mieszka jednak ponad 100 tys. osób. Kiedy tysiące dzieci muszą zostać w domach, tysiące dorosłych muszą im towarzyszyć i nie pójdą do pracy. Więc może warto zapytać, dlaczego urzędnicy od oświaty i obrony cywilnej nie przygotowali zawczasu awaryjnego planu uruchomienia tych placówek w bardziej bezpiecznych miejscach.

Gdy powódź u bram - nikt nie ma na to głowy. Ale to nie jest pierwsza fala powodziowa w Warszawie i z całą pewnością nie będzie ostatnia. Ktoś po prostu olał ryzyko, że kilka tysięcy ludzi nie pójdzie do pracy, zbytecznie powiększając powodziowe straty.

Powódź to groźny żywioł. Lecz kiedy on kolejny raz przychodzi, okazuje się, że nie mniej groźnym żywiołem jest w Polsce polityka. Gdybyśmy umieli skutecznie ujarzmić politykę, inne żywioły nie byłyby takie straszne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    109 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':