http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Białoruś jest częścią Europy

Rozmawiał Marcin Wojciechowski
2010-05-23, ostatnia aktualizacja 2010-05-23 16:05

Możemy Unii sporo zaproponować, jeśli chodzi o współpracę gospodarczą. Mamy wiele zalet: położenie geograficzne, infrastrukturę, wykwalifikowaną siłę roboczą, stabilność, brak konfliktów - mówi szef białoruskiej dyplomacji Siarhiej Martynau

Radosław Sikorski i Siarhiej Martynau
Fot. ALIK KEPLICZ AP
Radosław Sikorski i Siarhiej Martynau
Dziś w Sopocie szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton i szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski oraz kilku innych unijnych ministrów spotka się z ministrami spraw zagranicznych krajów, które objął przeforsowany w 2009 r. przez Polskę i Szwecję unijny program Partnerstwa Wschodniego. Ma ono pomóc Ukrainie, Białorusi, Mołdawii, Gruzji, Armenii i Azerbejdżanowi w zbliżeniu z UE - chodzi głównie o demokratyzację i reformy administracyjne, współpracę gospodarczą (być może stworzenie strefy wolnego handlu) i energetyczną oraz promowanie kontaktów międzyludzkich. Do 2013 r. Unia przeznaczyła na ten cel 600 mln euro.

Marcin Wojciechowski: Czego Białoruś oczekuje od Partnerstwa Wschodniego?

Siarhiej Martynau: Białoruś jest jednym z najbardziej energicznych zwolenników programu. Włączamy się w projekty współpracy. Przede wszystkim chodzi o modernizację przejść granicznych, zwiększenie efektywności obsługi celnej, integrację narodowych i regionalnych systemów energetycznych, modernizację infrastruktury energetycznej, wprowadzanie nowych technologii mających na celu walkę z ociepleniem i ochronę środowiska.

Zarazem nieco rozczarowuje nas wolna realizacja programu. Brak konkretów zmniejsza wartość tej inicjatywy w oczach społeczeństwa. Niepokoją nas też próby dyskryminacji krajów biorących udział w projekcie, zwłaszcza Białorusi, poprzez wykluczenie nas z parlamentarnego wymiaru Partnerstwa - zgromadzenia EURONEST [europosłowie proponują, by ze względu na fałszerstwa wyborcze miejsca przypadające posłom z Białorusi zajęli przedstawiciele opozycji]. To dla nas nie do zaakceptowania. Partnerstwo ma w sobie poważny potencjał, ale jeśli sprowadzi się go do niekończących się dyskusji, to zostanie on zmarnowany.

Czy Białoruś jest zainteresowana integracją z Unią?

- Jesteśmy nieodłączną częścią Europy, i to nie tylko geograficznie. Byliśmy i jesteśmy dobrym partnerem UE w tranzycie energii [chodzi głównie o gaz z Rosji], walce z nielegalną imigracją, zapewnieniem bezpieczeństwa i regionalnej stabilności. Białoruś jest krajem eksportowym, wysyłającym zagranicę 60 proc. swojego PKB. Możemy sporo zaproponować, jeśli chodzi o współpracę gospodarczą. Mamy wiele zalet: położenie geograficzne, infrastrukturę, wykwalifikowaną siłę roboczą, stabilność, brak konfliktów. Ale wejście do UE na razie nie jest dla nas celem, stawiamy na stopniowe zbliżenie. To jeden z naszych głównych priorytetów.

Czy Białoruś jest gotowa przeprowadzić reformy i bardziej otwierać gospodarkę na UE?

- Nasza gospodarka jest bardziej niż otwarta na UE, tworzymy lepsze warunki dla biznesu i przyciągnięcia inwestycji. W rankingu Banku Światowego "Doing Business 2010" Białoruś jest jednym z liderów reform prawnych ułatwiających robienie biznesu. Zajęliśmy 58. miejsce na 183 kraje, w ciągu dwóch lat zrobiliśmy skok o ponad 50 miejsc. Celem jest wejście do pierwszej trzydziestki krajów przychylnych biznesowi. Korzyść będzie wspólna. Przecież przedsiębiorcy, głównie z krajów UE, będą zarabiać, ale zarazem tworzyć miejsca pracy, płacić podatki. Dlatego staramy się być maksymalnie otwarci.

Ciągle nie jest rozwiązana sprawa Związku Polaków na Białorusi. Faktycznie działają dziś dwie organizacje: nieuznawany przez władze w Mińsku związek Andżeliki Borys mający wsparcie Warszawy oraz popierana przez władze organizacja Stanisława Siemaszki powołana kilka lat temu po rozłamie w związku. Czy jest szansa, by obie mogły działać legalnie, na co nalega Polska?

- Zajmuje się tym robocza grupa utworzona po rozmowie szefa polskiego MSZ z naszym prezydentem. Jej pierwsze spotkanie odbyło się w Mińsku 19 marca. W związku z tragiczną śmiercią wiceszefa MSZ Andrzeja Kremera [w katastrofie w Smoleńsku] kierującego polską częścią grupy ustalamy termin następnych spotkań. Dlatego nie wybiegajmy za bardzo naprzód i poczekajmy na efekty prac ekspertów. Białoruś chce zapewnić dobre warunki polskiej mniejszości. Takiego samego traktowania oczekujemy wobec białoruskiej mniejszości w Polsce.

Siarhiej Martynau odpowiedział na pytania „Gazety” na piśmie

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':