Zacznę od
wywiadu dla "Rzeczpospolitej" abp Józefa Kowalczyka, od 26 czerwca nowego prymasa Polski: "Zadaniem duchownych nie jest mieszać się w propagandę wyborczą i wskazywać na kogo głosować, ale pracować nad prawymi sumieniami ludzi".
Oczywiste, uczciwe, budujące słowa prymasa. Ale nie dla o. Tadeusza Rydzyka, szefa TV Trwam i Radia Maryja. Na pierwszej stronie swojego "Naszego Dziennika"
Rydzyk straszy konsekwentnie: "Polska stacza się po równi pochyłej. Jest rozgrabiana ekonomicznie. Niszczy się dorobek wielu pokoleń. Rozprzedaje wszystko".
Rydzyk o katastrofie pod Smoleńskiem: "10 kwietnia doszło do olbrzymiej tragedii. Powinniśmy otrzymać przejrzystą, precyzyjną informację o tym, co się tam rzeczywiście stało, a wydaje się, że to nie była przypadkowa katastrofa. Tymczasem mamy chaos, szum informacyjny. Także 10 kwietnia Putin spotkał się na miejscu tragedii z premierem Tuskiem. Wówczas został zapewne ustalony plan działania. Pytam, czy ustalono ten scenariusz szumu informacyjnego, który jest realizowany?".
I dalej: "Po katastrofie 10 kwietnia solidarność pokazała się na jakiś czas, pokazał się Naród, ale ta solidarność jest i będzie niszczona przez plany i działania rządowe, medialne i odpowiednie służby".
Jak to? To 10 kwietnia Putin i Tusk nic nie zrobili by
TVP, Stankiewicz z Pospieszalskim mogli zrobić dokument sprzed Pałacu Prezydenckiego? I nic nie zrobili, by "Rzeczpospolita" nie mogła go sprzedawać w przyszłym tygodniu? No, karygodne zaniedbanie służb.
Rydzyk jeszcze w tym wywiadzie oczywiście obciąża rząd, że nic nie zrobił by ustrzec się przed powodziom: "Nie musiało być tych konsekwencji, których doświadczamy. Przecież było przeznaczonych 1 mld 60 mln euro na przygotowywanie zagrożonych terenów, tak, by ludzie nie ucierpieli, i PO świadomie zrezygnowała z tych środków na działania antypowodziowe. To świadome, celowe dewastowanie Polski. A Naród milczy. Brakuje solidarności".
Jakie to wszystko proste dla Rydzyka - i katastrofa lotnicza, i powódź, Tusk, Putin, media, służby. No i Merkel, która dała Tuskowi medal.
I co to będzie? Rydzyk: "Pan Bóg dał nam ostatnie piec minut.Widzę potrzebę zrywu. Jako Naród mamy do spełnienia zadanie. Ale tylko jako Naród silny i piękny będziemy liczyć się w świecie. Inaczej zostaniemy przysłowiowym pucybutem Europy. Pucybut to tez dobry zawód, ale gdy jest z własnego wyboru".
Ale kto zapewni, że nie będziemy pucybutem Europy? No kto? Rydzyk nie powiedział. Pewnie wsłuchał się w rady abp Kowalczyka i nie agituje.
Także w "Naszym Dzienniku" wywiad z dawno nie słyszanym Joachimem Brudzińskim, posłem
PiS. "Ja, jako działacz partii, Jarosława Kaczyńskiego popieram, ale wiem jedno: PiS liczy kilkadziesiąt tysięcy członków, natomiast Jarosława kaczyńskiego w pięć dni od decyzji o kandydowaniu do złożenia dokumentów w PKW poparło bez mała 2 mln osób. Jest wię dzisiaj kandydatem tej części Polski, której wyrazem był pan prezydent RP śp Lech kaczyński, jest reprezentantem tej części naszego Narodu, która po tej tragedii z 10 kwietnia stanęła solidarnie pod Pałacem Prezydenckim, czekając czasami po kilkanaście godzin, żeby oddać hołd głowie państwa i wszystkim, którzy w tej tragedii stracili życie. Dzisiaj
Jarosław Kaczyński jest tym, który będzie podtrzymywał i budował to wielkie dziedzictwo pozostawione nam przez wielkich Polaków, którzy 10 kwietnia w Smoleńsku, nieopodal Katynia, oddali życie".
Czy już teraz wiadomo dlaczego niektóre rodziny zaapelowały by nie wykorzystywać śmierci ich bliskich do kampanii wyborczej? Dlaczego Wajda, Bartoszewski, Kutz, dosadnie mówili czego się boją?
W Super Ekspresie zaś
wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Ujawnia m.in.: "Mama wciąż nie wie, że Leszek nie żyje. W ciągu najbliższych dni będę musiał powiedzieć jej prawdę. Potwornie się tego boje".