http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Więcej unijnej kasy na wały przeciwpowodziowe

Konrad Niklewicz
2010-05-21, ostatnia aktualizacja 2010-05-20 20:31

Rząd poprosi Komisję Europejską, żeby zgodziła się na przesunięcie unijnych funduszy, tak by Polska mogła wydać więcej pieniędzy na inwestycje związane z ochroną przeciwpowodziową. Środki, jakie na ten cel dała nam Bruksela - ponad pół miliarda euro - już dawno temu zostały rozdzielone. A potrzeby okazały się większe

Powódź w Sandomierzu
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Powódź w Sandomierzu
Pieniądze na zabezpieczenia przeciwpowodziowe znajdują się w tej części unijnych funduszy, która nazywa się program operacyjny "Infrastruktura i środowisko" (POIŚ). Prócz instalacji hydrotechnicznych POIŚ dofinansowuje m.in. budowę dróg, systemów kanalizacyjnych, połączeń energetycznych, oczyszczalni ścieków itp.

Na wszystko, co jest związane z ochroną przeciwpowodziową, w POIŚ zarezerwowano nieco ponad 560 mln euro (2,34 mld zł po obecnym kursie), z czego na działania budowlane (poldery, wały, zbiorniki retencyjne itp.) - równo 516 mln euro (2,2 mld zł). Pozostała kwota jest przeznaczona m.in. na monitorowanie sytuacji hydrologicznej i np. na doposażenie Państwowej Straży Pożarnej w sprzęt.

Decyzja, że na projekty hydrotechniczne będzie wydanych akurat 560 mln euro, zapadła jeszcze za rządów PiS.

Wszystkie te pieniądze zostały już rozdzielone i są wydawane zgodnie z harmonogramem. Do końca drugiego kwartału 2010 r. faktyczne wydatki wyniosą 829 mln zł.

Teraz rząd spróbuje przekonać Brukselę, żeby zgodziła się na przesunięcie pieniędzy w ramach POIŚ, np. z projektów energetycznych (które się ślimaczą) na inwestycje przeciwpowodziowe. - Zmiany w programie operacyjnym chcemy przeprowadzić w drugiej połowie roku. W najbliższych tygodniach będziemy prosić Komisję o zgodę na przesunięcia - powiedział "Gazecie" Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego.

Ale oczywiście wszystkich pieniędzy, jakie są w POIŚ, na ochronę przeciwpowodziową przesunąć się nie da. - Bo przecież musimy też inwestować w rozbudowę dróg, musimy dbać o bezpieczeństwo - tłumaczy Zdziebło.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego odnosi się też - kolejny raz - do oskarżeń, jakie wytaczają zbliżeni do PiS publicyści, m.in. w portalu Salon24.pl. Wypominają oni rządowi Donalda Tuska, że na początku 2008 r. skreślił z tzw. rezerwowej listy projektów kluczowych (czyli tych, które miały szansę na unijną dotację bez konkursu) wiele projektów przeciwpowodziowych zgłaszanych w lecie 2007 r. przez rząd PiS.

Kłopot w tym, że te zgłaszane wówczas "projekty antypowodziowe" istniały głównie w głowach autorów. Owszem, miały własne nazwy, ale nie były w ogóle przygotowane do faktycznej realizacji - nie miały nawet podstawowej dokumentacji technicznej.

- Od samego wpisania jakiegoś projektu na kartkę nic się pożytecznego nie dzieje - tłumaczy wiceminister Zdziebło. - Nie mogliśmy utrzymywać fikcji. Skoro i tak wszystkie pieniądze, jakie dała nam UE na projekty hydrotechniczne, były już rozdzielone, po co było utrzymywać listę rezerwową zapełnioną projektami, które nie są gotowe do realizacji? - pyta.

MRR odrzuca też oskarżenie, że skreślenia z listy rezerwowej miały polityczną motywację (tj. że utrącano te projekty, które były zgłaszane np. przez województwo podkarpackie, w którym większość w samorządzie ma PiS). Dowód? Za unijne pieniądze budowane są np. wały wzdłuż rzeki Wisłoka w Mielcu (dł. 3,8 km) i w gminie Mielec (rozbudowa wału - 7,2 km). Także za unijne pieniądze regulowane jest koryto rzeki Strug, co ma pomóc zabezpieczyć przed powodzią Rzeszów. - W żadnym z tych projektów nie ma opóźnień. Tak jak harmonogramy zostały przygotowane [przez lokalne władze], tak są wykonywane. Te na Podkarpaciu też - podkreśla Zdziebło.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':