http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wielka woda płynie na elektrownie

zas
2010-05-20, ostatnia aktualizacja 2010-05-19 20:24

Fot. Paweł Małecki / Agencja Gaz

Połaniec i Kozienice to najważniejsze elektrownie w środkowej Polsce. W środę pierwsza z nich w połowie przestała działać.

Wyłączono trzy bloki, bo groziło im zalanie. Czwarty już wcześniej był remontowany. Pracują nadal cztery pozostałe. - Na razie nie ma niebezpieczeństwa dla systemu energetycznego, wciąż dysponujemy rezerwą mocy - powiedział nam Dariusz Chomka, rzecznik PSE Operatora, państwowej firmy zawiadującej sieciami energetycznymi. - Poziom wody ustabilizował się, ale trudno powiedzieć, kiedy elektrownia zacznie normalnie pracować, to jest żywioł - tłumaczy Grzegorz Górski, prezes polskiej spółki francuskiego giganta GdF Suez, do którego należy Połaniec. - Gdybyśmy po powodzi z 1997 r. nie zbudowali dodatkowych zabezpieczeń, cała elektrownia byłaby teraz pod wodą - dodaje.

Fala powodziowa na Wiśle zbliża się do Kozienic, gdzie znajduje się druga co do wielkości elektrownia w Polsce. Gdyby i ją trzeba było wyłączyć, systemowi energetycznemu zaczęłoby brakować rezerw. Na szczęście ryzyko zalania Kozienic jest niewielkie. - Woda może się wylać na drugi brzeg. Poza tym nawet gdyby przybyło jej jeszcze dwa metry, to elektrowni nic nie grozi - tłumaczy Kazimierz Zborowski, wiceprezes Enei, do której należy elektrownia.

Kozienice uruchomiły dwa dodatkowe bloki, żeby uzupełnić brakującą energię z Połańca.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':