http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Paryż zakazuje zasłaniania twarzy

Dominika Pszczółkowska
2010-05-20, ostatnia aktualizacja 2010-05-20 08:47

Muzułmanki w burkach
Muzułmanki w burkach
Fot. Mohammad Sajjad AP

Zakrywanie całej twarzy będzie zakazane we wszystkich miejscach publicznych we Francji, także na ulicach - zdecydował wczoraj rząd

SONDAŻ
Czy burki w Europie powinny być zakazane?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

Francja jest pierwszym dużym krajem Europy (i drugim, po Belgii), który decyduje się na tak drastyczną metodę walki z zakrywaniem twarzy. - Jesteśmy starym narodem, który łączy idea godności ludzkiej, w tym godności kobiety. Zasłony na twarz są zamachem na te fundamentalne dla nas wartości stanowiące zasadniczą część umowy między republiką a jej obywatelami - uzasadniał prezydent Nicolas Sarkozy.

Osoby zakrywające twarz we wszystkich miejscach publicznych: na ulicach, w komunikacji miejskiej czy w szpitalach, będą karane mandatami w wysokości 150 euro. Dodatkowo zamiast mandatu lub oprócz niego będą też mogły zostać skierowane na staże obywatelskie. To coś między robotami publicznymi a stażem w jednej z instytucji państwa, np. policji czy straży pożarnej.

O wiele ostrzejsze kary czekają osoby, które nakłaniają kobiety do zasłaniania twarzy, np. mężów muzułmanek. Mogą one trafić na rok do więzienia lub zapłacić 15 tys. euro grzywny.

Takie właśnie kary przewiduje projekt ustawy przyjętej w środę przez rząd. W lipcu zajmie się nią parlament. Debata będzie zapewne gorąca (przeciw są m.in. opozycyjni socjaliści), lecz jest prawie pewne, że ustawa przejdzie. Większe problemy może mieć w Radzie Stanu (trybunale konstytucyjnym), który już ostrzegł, że może się okazać niezgodna z konstytucyjnymi swobodami.

Kobiet, które zasłaniają twarz, jest we Francji bardzo mało - rząd szacuje, że jest ich mniej niż 2 tys. a w kraju mieszka 5 mln muzułmanów. Wielu muzułmanów uważa jednak, że sprawa dotyczy ich wszystkich, bo ustawa stygmatyzuje całą społeczność.

- To krok czysto polityczny, mający na celu odciągnięcie uwagi od o wiele ważniejszych problemów, np. kryzysu gospodarczego. Za każdym razem, gdy władze i media poruszają tego typu kwestie, przeciwnicy islamu czują się wzmocnieni i pozwalają sobie wobec nas na więcej - mówi "Gazecie" Noura Jaballah, francuska przewodnicząca Europejskiego Forum Kobiet Muzułmańskich.

Sprawa już spowodowała wzrost napięcia w biednych dzielnicach, w których mieszka wielu muzułmanów. Podczas jednej z debat na temat chust w budynku szkoły w Montereuil pod Paryżem doszło do rękoczynów, musiała interweniować policja.

Francja jest drugim krajem Europy, który decyduje się na taki zakaz. Pierwszym była Belgia, której parlament przegłosował prawo w tej kwestii pod koniec kwietnia. Debaty na temat chust rozpalają emocje w wielu krajach, w których mieszkają muzułmańscy imigranci.

Jako pierwsza o zakazie chust na twarzy debatowała w latach 2005-08 Holandia, ale jej rząd ostatecznie zdecydował się tylko na zakaz w szkołach (dotyczy także przebywających tam rodziców) i wśród urzędników państwowych. Przeważyła obawa, że zakaz będzie niezgodny z przepisami gwarantującymi wolność wyznania.

Zakazy wprowadziło jednak kilka miast Holandii, Belgii (Antwerpia, Gandawa), Włoch (Como). O ogólnokrajowym zakazie podobnym do francuskiego mówią też duńskie władze.

We Francji noszenie symboli religijnych, czyli także chust zakrywających tylko włosy, jest od 2004 r. zakazane w szkołach. Nowy o wiele szerszy zakaz ma wejść w życie na wiosnę 2011 roku. Poprzedzi go półroczny okres, w którym władze mają przekonywać kobiety do dobrowolnego zdjęcia zasłon.

Nowe prawo obejmie wszystkich niezależnie od wyznania, także np. kibiców piłkarskich. Władze mają nadzieję w ten sposób upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i ułatwić pracę policji. Wyjątki przewidziane są jedynie dla motocyklistów, policji, uczestników publicznych świąt, np. parad maskowych, i osób zasłaniających się z powodów medycznych.

Rozmowa z francuską przewodniczącą Europejskiego Forum Kobiet Muzułmańskich

Dominika Pszczółkowska: Zna pani jakąś kobietę zakrywającą twarz chustą?

Noura Jaballah: Nie znam. Te kobiety często nie mają dużo znajomych, szczególnie spoza kręgu kobiet w chustach. Tylko czasem zdarza mi się spotkać jakąś na ulicy.

Nie ma ich we Francji wiele. Czy sądzi pani, że dobrowolnie zakrywają twarze?

- Według mediów jest ich od 1,5 do 2 tys. Myślę, że większość zakrywa twarz dobrowolnie, bo mimo wszystko tu jest Francja i one są wolne. Choć oczywiście są też kobiety zmuszane do tego przez mężów, rodziny.

Muzułmanki zasłaniające twarze nie stanowią nawet jednego promila wszystkich mieszkających we Francji. Czy naprawdę do uregulowania tej kwestii potrzebna jest ustawa?

- Nie, to tak niewielka mniejszość, że problem z pewnością nie jest palący. To manewr czysto polityczny mający odciągnąć uwagę od o wiele ważniejszych problemów: kryzysu gospodarczego, bezrobocia, biedy.

Proszę mnie źle nie zrozumieć, my nie popieramy zakrywania twarzy. Uważamy jednak, że problem można rozwiązać inaczej, m.in. poprzez edukację i korzystając z pośrednictwa tych muzułmanek, które nie noszą chust. Nagłaśnianie tej sprawy powoduje wzrost islamofobii. Za każdym razem, gdy władze i media poruszają tego typu kwestie, przeciwnicy islamu czują się wzmocnieni i pozwalają sobie na więcej. Do kolejnego incydentu doszło nie dalej jak wczoraj, gdy jakiś mężczyzna zaczął obrażać w sklepie kobietę w chuście. Doszło do rękoczynów, obie strony wniosły skargę na policję. Problem polega na tym, że by odciągnąć uwagę od poważniejszych problemów, czyni się kozła ofiarnego z najsłabszych. A najsłabszą mniejszością są dziś muzułmanie.

Co zrobią kobiety zasłaniające twarz, gdy ustawa wejdzie w życie?

- Część może zdejmie zasłony, inne będą stale karane mandatami, jeszcze inne przestaną wychodzić z domów. Ja mam nadzieję, że ustawa nie przejdzie. Nawet niektórzy członkowie parlamentarnej większości są jej przeciwni. Może się też okazać, że jest niezgodna z konstytucją lub z prawem europejskim.

Pani organizacja skierowała list w sprawie zakazu chust do eurodeputowanych. To problem ogólnoeuropejski? Spodziewa się pani podobnych zakazów w kolejnych krajach?

- Debata na ten temat była już w Holandii, Wielkiej Brytanii, a Belgia zakazała chust. Na kontynencie wolności próbuje się dziś nadużywać władzy, by tę wolność ograniczać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':