http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Izrael odrzuca rękę Kataru

Mariusz Zawadzki
2010-05-19, ostatnia aktualizacja 2010-05-19 08:59

Katar zaproponował Izraelowi wznowienie stosunków dyplomatycznych w zamian za pozwolenie na odbudowę wojennych zniszczeń w palestyńskiej Strefie Gazy. Izrael propozycję odrzucił

Palestyńczycy w Strefie Gazy
Fot. HATEM MOUSSA AP
Palestyńczycy w Strefie Gazy
SERWISY
Już nie po raz pierwszy malutki Katar - jako jedyne z bogatych królestw Zatoki Perskiej - wyciąga rękę do Izraela. W 1995 r. wysłał ministra na pogrzeb premiera Icchaka Rabina zastrzelonego przez żydowskiego radykała. Rok później de facto uznał Izrael - choć formalnie tego nie przyznaje - otwierając izraelskie przedstawicielstwo handlowe w Dausze.

Dwa lata temu Katarczycy zaprosili ówczesną szefową MSZ Izraela Cipi Liwni na forum o demokracji i wolnym handlu. Protestowała Arabia Saudyjska, a oburzone Syria i Iran postanowiły zbojkotować imprezę. Ale gospodarze się nie ugięli - Liwni przyleciała i była przyjmowana życzliwie.

Kilka dni późnej później emir Hamid ibn-Chalifa as Sani zaprosił przywódcę rządzącego w Strefie Gazy Hamasu Chaleda Meszala, jednego z największych wrogów Izraela. Takie wolty stały się znakiem firmowym katarskiego władcy, który stara się utrzymywać dobre relacje ze wszystkimi, co na Bliskim Wschodzie jest szczególnie karkołomne.

Przyjaźni się więc z Iranem, co nie podoba się Arabii Saudyjskiej i USA; z Izraelem, co nie podoba się jego własnym poddanym, Iranowi i Saudyjczykom; wreszcie z Hamasem, co nie podoba się Izraelowi. Ale przede wszystkim emir Hamid przyjaźni się z Ameryką, która ma w Katarze swoją bazę. To najlepsza gwarancja bezpieczeństwa bajecznie bogatych Katarczyków, których średni dochód roczny na głowę przekracza 100 tys. dol (ponad pięć razy więcej niż w Polsce).

W tym lawirowaniu katarski władca wykazuje dużą zręczność. Zwykle nie toleruje np. ulicznych protestów w Dausze, ale zezwala na demonstracje antyizraelskie. W ten sposób pokazuje Waszyngtonowi, że jest oddanym sojusznikiem, który wyciąga rękę do Izraela wbrew swoim poddanym.

Dopiero w styczniu zeszłego roku, kiedy armia izraelska wkroczyła do Strefy Gazy, by ukarać bojowników Hamasu za odpalanie rakiet na tereny przygraniczne, i w wojnie zginęło około 1,2 tys. Palestyńczyków, sympatia emira Hamida dla Izraela się wyczerpała. Izraelscy dyplomaci zostali poinformowani, że mają tydzień na opuszczenie placówki w Dausze. Stosunki zostały zerwane, choć izraelscy turyści i biznesmeni nadal są wpuszczani do Kataru.

Już jesienią ubiegłego roku pojawiały się przecieki, że prezydent USA Barack Obama poprosił emira Hamida o rozważenie, czy zerwanie stosunków z Izraelem było roztropne. Obama naciskał wtedy rząd w Jerozolimie, by ten zgodził się na rozmowy pokojowe z Palestyńczykami, ale jednocześnie chciał, by świat arabski wykonał jakiś pozytywny gest względem Izraela.

I oto, jak donosi wczorajsza gazeta "Haarec", w ostatnich miesiącach Katarczycy dwukrotnie zaproponowali Izraelowi wznowienie stosunków. Emir Hamid chciał w zamian zezwolenia na odbudowę wojennych zniszczeń w Gazie. Katarczycy jeszcze w czasie wojny zadeklarowali, że przekazują na ten cel 200 mln dol. Za zgodą Izraela odnowili szpital w Gazie, ale odbudowy na dużą skalę nie było. Rząd w Jerozolimie nie zgodził się na wwiezienie dużej ilości materiałów budowlanych do Gazy, twierdząc, że Hamas wykorzysta je do budowy bunkrów i umocnień.

Jak twierdzi "Haarec", katarska oferta przyjaźni podzieliła izraelski rząd. Początkowo premier Benjamin Netanjahu chciał się zgodzić, potem jednak przeważyli jastrzębie argumentujący, że Katar utrzymuje relacje z Iranem i Hamasem, dlatego "nie ma powodu, by go nagradzać".

- Poza tym chcieli wwzieźć do Gazy za dużo cementu, co jest niezgodne z naszymi interesami i zagrażałoby bezpieczeństwu naszych obywateli - wyjaśnił "Haarecowi" członek izraelskiego rządu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':