Zeznawał wczoraj w procesie Beaty Sawickiej, byłej posłanki PO, i burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego oskarżonych w korupcyjnym procesie. Ma status świadka incognito, jego prawdziwa tożsamość jest tajemnicą państwową, stąd środki maskujące: czarne kombinezony, kominiarki i gogle na twarzach czterech mężczyzn, którzy razem weszli na salę J sądu. "Tomek" wykorzystany był w kilku operacjach CBA, np. w sprawie celebrytki Weroniki Marczuk. Jego fotografie krążyły potem w sieci, wysyłane były z komórek. Stracił anonimowość. Sawicka opowiadała podczas procesu, że podawał się za biznesmena (poznali się na kursie dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa), obsypywał ją komplementami, kwiatami, podarunkami. W końcu wręczył 100 tys. zł łapówki. Była posłanka twierdzi, że to była pożyczka. Nie przyznaje się do winy.
Źródło: Gazeta Wyborcza