Piątek, Komorowski zjawia się przed Muzeum Powstania Warszawskiego wraz z Adamem Komorowskim - synem komendanta AK gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego. Obsługa muzeum, którym kieruje poseł
PiS Jan Ołdakowski, jest zaskoczona. Kandydat PO na prezydenta nie owija w bawełnę: - Chciałem bardzo zademonstrować niezgodę na próbę zawłaszczania tradycji niepodległościowej, solidarnościowej w celach politycznych. Wszyscy mamy prawo do tej tradycji. Każdy z każdym nazwiskiem, a Komorowscy w szczególności.
Zaraz potem w Muzeum Wojska Polskiego marszałek mówi o tradycjach barwy i oręża. Towarzyszy mu i jego kandydaturę popiera gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich.
Muzeum Powstania Warszawskiego było sztandarowym dziełem Lecha Kaczyńskiego, obchody 60-lecia powstania, w których był centralną figurą, to początek jego marszu ku prezydenturze.
To PiS przez ostatnie kilka lat "walczył" o patriotyzm, establishmentowi III RP zarzucał pomijanie tych tradycji, szantażował nimi Platformę i inne ugrupowania. Propisowska publicystyka pełna była łajania innych za "pozbawianie Polaków pamięci". Szacunek do polskości mieli przywrócić PiS i
Lech Kaczyński.
Wybory prezydenckie 2005 r.
Donald Tusk przegrał nie tylko przez "dziadka w Wehrmachcie". Miał jakąś trudność w odwoływaniu się do tradycji wojskowych, patriotycznych, słabo sobie radził podczas ceremonii. Teraz w niedzielę przedstawił Komorowskiego jako dziedzica tradycji szlacheckiej, powstań narodowych i odwagi z czasów opozycji niepodległościowej.
W skład komitetu honorowego Komorowskiego wchodzą m.in. wdowa po prezydencie Ryszardzie Kaczorowskim - Karolina, wdowa po generale Andersie - Irena, kilka pięknych postaci czasów II wojny światowej. Marszałek szczególnie dziękował za poparcie leżącemu w szpitalnym łóżku żołnierzowi spod Monte Cassino i konstruktorowi rakiet Patriot gen. Zdzisławowi Starosteckiemu.
Komorowski odzyskuje teren zagarnięty, zdawałoby się, na dobre. Okazało się, że w tej dziedzinie ma przewagę nad kontrkandydatami. On nie musi się zmieniać. Jego przeszłość opozycyjna (był więźniem w czasie PRL, po 13 grudnia 1981 r. został internowany) wygląda imponująco wobec konkurentów. Tradycje rodzinne też.
Jarosław Kaczyński przed wyborami 2005 r. zapowiadał spór między Polską postkomunistyczną a postakowską. Jaki spór może się toczyć w 2010 r.?
Jednym z ważniejszych obowiązków prezydenta jest stanie na straży tradycji narodowych. Kilka ostatnich dni pokazało, że kandydat PO ma ku temu co najmniej nie gorsze kwalifikacje niż kandydat PiS.