http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W Briańsku Tu-154 byłby bezpieczny

Wacław Radziwinowicz, Moskwa, pw
2010-05-17, ostatnia aktualizacja 2010-05-17 08:10

Miejsce katastrofy pod Smoleńskiem, szczątki samolotu
Miejsce katastrofy pod Smoleńskiem, szczątki samolotu
Fot. Mikhail Metzel AP

Rosjanie nie chcieli się zgodzić, by samoloty przywożące przywódców polskich na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej lądowały w Smoleńsku. Proponowali lepiej wyposażone lotnisko w Briańsku. Polacy się uparli.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Jak powiedział "Gazecie" urzędnik biorący udział w polsko-rosyjskich rozmowach organizacyjnych przed obchodami rocznicowymi, Rosjanie ostrzegali, że nie mogą dać pełnej gwarancji bezpieczeństwa ciężkim maszynom lądującym w wyposażonym w prymitywny system naprowadzania samolotów na pas startowy porcie lotniczym Siewiernyj w Smoleńsku.

Proponowali międzynarodowy port lotniczy w Briańsku położony około 250 km od Katynia.

Jednak jak zapewnił nas nasz rozmówca, prowadzący rozmowy Andrzej Kremer, wiceminister spraw zagranicznych, oraz Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (obaj zginęli w katastrofie samolotu prezydenckiego), zarzucali gospodarzom, że chcą tylko utrudnić Polakom dostęp do Katynia, i nakłonili Rosjan do wyrażenia zgody na lądowanie w Smoleńsku.

Tę informację potwierdziło nam niezależnie od siebie dwóch przedstawicieli strony polskiej. Jeden z nich ocenił nawet: - Niepotrzebnie zmusiliśmy Rosjan do zgody na przyjęcie samolotu w Smoleńsku.

- Port lotniczy w Briańsku ma znacznie lepszy system naprowadzania lądujących tam samolotów. W smoleńskim Siewiernym są tylko radiolatarnie, które nie pozwalają pilotowi na precyzyjne określenie kursu. A Briańsk ma system SP-80M. On, jak pisze się w gazetach, "automatycznie" naprowadza samolot na pas, czyli sygnalizuje pilotowi każde najmniejsze odchylenie od kursu i glisady, to jest właściwego toru zniżenia - powiedział "Gazecie" jeden z najlepszych rosyjskich pilotów oblatywaczy oraz specjalista od wyjaśniania przyczyn katastrof lotniczych. - Mówiłem już wcześniej czytelnikom waszej gazety, że piloci prezydenckiego Tu-154 w zasadzie zawsze lądowali tylko na tak wyposażonych lotniskach. Moim zdaniem w Briańsku bez problemów siedliby nawet przy widoczności praktycznie zerowej - dodał ekspert.

Rosjanie w poprzednich latach godzili się na lądowanie samolotów przywódców polskich na Siewiernym. Kiedyś, co niedawno opisywała Jolanta Kwaśniewska, o mało nie doszło tam do katastrofy maszyny jej męża, która z trudem wyhamowała przed samym końcowym skrajem pasa startowego.

Jednak i później samoloty przewożące VIP-ów z Polski otrzymywały zgodę na lądowanie w Smoleńsku. Czemu więc tym razem Rosjanie nie chcieli wydać takiej zgody? - Czy po tym, jak jesienią zeszłego roku Siewiernyj stał się lotniskiem cywilno-wojskowym, armia zabrała stąd na przykład jakieś urządzenia? - zapytaliśmy Aleksandra Koronczina, głównego energetyka lotniska smoleńskiego.

- Tego nie wiem. Myślę jednak, że ta sprawa interesuje działającą przy Międzypaństwowej Komisji Lotniczej komisję badającą przyczyny katastrofy samolotu prezydenta Polski. Z odpowiedzią na to pytanie musimy poczekać na ogłoszenie wyników jej prac - odpowiedział Koronczin.

Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski powiedział "Gazecie", że gdy rozmawiał ze śp. ministrem Kremerem na temat lotu delegacji do Smoleńska, nigdy nie pojawił się temat zmiany lotniska. Przypomina: - Tam już w przeszłości lądowały polskie samoloty, więc sprawa wydawała się oczywista.

Dodał też, że "powątpiewa", aby postulat zmiany lotniska znalazł się w jakiejś dokumentacji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 299 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    111 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':