Łódzkie władze podtrzymują chęć sfinansowania budowy centrum Davida Lyncha, ale bez udziału Marka Żydowicza, dyrektora festiwalu filmowego Plus Camerimage. Żydowicz ogłosił wcześniej, że w Łodzi nie będzie organizował festiwalu.
W swoim liście Lynch pisze: "Jestem głęboko wstrząśnięty informacją, którą otrzymałem. Czy oznacza ona, że Miasto nie jest zainteresowane stworzeniem Studia Davida Lyncha i że Miasto nie chce dostać szansy na stworzenie jego europejskiej filii dla działań artystycznych? Czy to oznacza, że władze Miasta chcą skrzywdzić polską kulturę i jej rozwój?"
Reżyser wykazuje się też zaskakującą znajomością lokalnej polityki: "Piszę, aby poprosić Pana o sprawdzenie, czy działania podejmowane w Łodzi są zgodne ze strategią Pańskiej partii, a także z prawami mieszkańców miasta. (...) Razem z Markiem Żydowiczem i Festiwalem Plus Camerimage ciężko pracowaliśmy, aby stworzyć z Łodzi niepowtarzalną stolicę kultury. Przekonaliśmy Franka Gehry'ego, by wziął w tym udział. Nowy Komisarz zniszczył to w ciągu 100 dni. Wierzyłem w Łódź, wierzyłem we władze miasta. Teraz te władze wyrzucają mnie z budynku, który oficjalnie mi sprzedali. (...) Na koniec Lynch apeluje do premiera Tuska, by zainterweniował i naprawił "destrukcyjne zachowanie nowych władz Łodzi z korzyścią dla całej Polski".
Jak budynek trafił do Lyncha? W styczniu 2006 roku Lynch, Andrzej Walczak (współwłaściciel firmy Atlas, jeden z najbogatszych Polaków) i Marek Żydowicz (dyrektor festiwalu filmowego Plus Camerimage) założyli Fundację Sztuki Świata. Jej cele to m.in.: zaaranżować zabytkowy budynek w centrum miasta w taki sposób, by móc w nim prezentować sztukę nowoczesną, stworzyć centrum Davida Lyncha, o którym wiadomo tyle, że mieli by się w nim "spotykać ludzie z Polski i ze świata po to, żeby dzielić się inspiracjami i pomysłami".
Nazwisko Lyncha, który od 2000 roku przyjeżdżał do Łodzi na Camerimage i kupił pod miastem działkę pod budowę centrum medytacji i filozofii Maharishiego, zadziałało jak magnes. Radni za niecałe 4 tys. zł. (rabat 99,9 proc.) przekazali fundacji zabytkową elektrownię. Od tego miała zacząć się przebudowa 90 ha w okolicy, nazywanego PR-owsko "Nowym Centrum Łodzi". Fundacja przez 10 lat nie mogła zmienić przeznaczenia budynku na cele inne, niż kulturalne. A miasto zastrzegło sobie prawo odkupu. I przed kilkoma dniami z niego skorzystało.
Poszło o pieniądze... Bezpośrednia przyczyna? Fundacja Sztuki Świata (po rezygnacji Walczaka zasiadają w niej tylko Lynch i Żydowicz) wystąpiła do miasta o sfinansowanie wyposażenia budynku. Chodzi o kwotę około 20-30 mln zł. - Fundacja przyznała, że nie ma pieniędzy na wyposażenie obiektu, dlatego skorzystaliśmy z prawa odkupu. Jeżeli miasto inwestuje ogromne środki publiczne, musi mieć gwarancję, że nieruchomość jest nasza, tym bardziej, że pokrywamy wydatki w całości - tłumaczył "Gazecie Wyborczej" Tomasz Sadzyński, p.o. prezydenta Łodzi. - Mamy zabezpieczone fundusze. Wkrótce będziemy przekazywać plac budowy firmie, która wygrała przetarg na rewitalizację EC1. Według Sadzyńskiego, jeśli Lynch podtrzyma wolę stworzenia swojego
studia, miasto jest otwarte na współpracę. W piątek p.o. prezydenta wysłał do reżysera list w tej sprawie - potwierdza biuro prasowe UMŁ.
... i o Żydowicza Przyczyną decyzji władz miast jest też zapewne trwający od miesięcy konflikt z Markiem Żydowiczem, doradcą poprzedniego prezydenta Łodzi, odwołanego przez mieszkańców w styczniowym referendum, Jerzego Kropiwnickiego. Żydowicz obok elektrowni chce zbudować centrum festiwalowo-kongresowe "Camerimage Łódź Center". W ubiegłym roku udało mu się namówić radnych do wydania 5 mln zł. na zakup koncepcji architektonicznej centrum od Franka Gehry'ego, słynnego amerykańskiego architekta z łódzkimi korzeniami.
Inwestycja, szacowana na min. 500 mln zł., miała być przynajmniej w połowie wybudowana za pieniądze unijne.
Radni, gdy okazało się, że nie ma szans na ich pozyskanie, odmówili wydania kolejnych 30 mln zł na projekt CŁC. Żydowicz, uważał, że szanse są i w ramach protestu ogłosił głośny w Polsce strajk okupacyjny Rady Miejskiej w Łodzi. Zarzuca też radnym, że zdecydowali się wydać ponad 90 mln zł na budowę Specjalnej Strefy Sztuki wymyślonej przez Andrzeja Walczaka, a na jego Camerimage Łódź Center pieniędzy nie mają.
W tym roku Żydowicz kilkakrotnie deklarował, że nie zorganizuje w Łodzi festiwalu. Wcześniej mówił także, że zabierze z Łodzi wszystko "łącznie z Davidem Lynchem".
Mimo to, na początku maja do łódzkiej Rady Miejskiej wpłynął projekt uchwały w sprawie przywrócenia finansowania i budowy centrum festiwalowo-kongresowego do wieloletniego planu inwestycyjnego. Według projektowanej uchwały w tym roku na spółkę Camerimage Łódź Center miasto miałoby wydać 5 mln zł, a w przyszłym 30 mln zł.
Pod projektem podpisało się 10 tys. osób - łodzian i studentów spoza Łodzi, ale w niej studiujących. Jednak szanse by trafił na sesję są znikome. - Projekt, który powoduje obciążenia dla tegorocznego budżetu, wymaga podpisu prezydenta Łodzi - wyjaśnia Tomasz Kacprzak, przewodniczący Rady Miejskiej. Zastrzega jednak, że czeka na opinię radców prawnych.