http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Adwokaci Polańskiego: To szantaż osoby o wątpliwej reputacji

IAR
2010-05-15, ostatnia aktualizacja 2010-05-15 20:13

Charlotte Lewis
Charlotte Lewis
Fot. FRED PROUSER REUTERS

Brytyjska aktorka Charlotte Lewis oświadczyła w piątek w nocy (czasu polskiego), że jako 16-latka była "zgwałcona" przez Roman Polańskiego. Miało to nastąpić na początku lat 80. w trakcie kręcenia filmu "Piraci". Aktorka przez ćwierć wieku nikomu o tym nie mówiła, ale miało to "ważny wpływ na jej psychikę".

Charlotte Lewis
Fot. REED SAXON AP
Charlotte Lewis
Charlotte Lewis (w filmie "Piraci'' grała dorosłą córkę gubernatora Marie-Dolores de la Jenya de la Calde) oświadczyła na konferencji prasowej w Los Angeles, że ona też jest ofiarą Romana Polańskiego. "Chcę sprawiedliwości. Polański wykorzystał mnie seksualnie w najgorszy możliwy sposób"- dodała. Aktorka powiedziała, że zdarzenie miało miejsce w paryskim apartamencie Polańskiego w 1982 roku. "On wiedział, że mam tylko 16 lat. Użył wobec mnie siły. Skutki tego zdarzenia towarzyszą mi do dzisiaj"- stwierdziła Lewis.

Brytyjska aktorka złożyła już zeznania w prokuraturze w Los Angeles. Nie jest jednak jasne czy będą one miały jakikolwiek wpływ na trwającą obecnie procedurę ekstradycji Polańskiego ze Szwajcarii do USA. Ani Charlotte Lewis, ani reprezentująca ją znana prawniczka Gloria Allerd, nie chciały podać więcej szczegółów na temat zdarzenia. Allerd odrzuciła też sugestie, że wiarygodność kobiety stoi pod znakiem zapytania, gdyż wysunęła oskarżenia pod adresem Polańskiego dopiero po 28 latach. Ciekawostką jest to, że prawniczka aktorki, z którą wystąpiła przed kamerami, reprezentowała wcześniej jedną z domniemanych kochanek Tigera Woodsa.



Adwokaci osłupiali i zadowoleni

W sobotnim wywiadzie dla radia France Info jeden z adwokatów reżysera Herve Temime oświadczył, że oskarżenia Lewis są "całkowicie kłamliwe". Podkreślił, że podważa je fakt, iż zostały one wysunięte dopiero 26 lat po zarzucanym reżyserowi czynie. Temime dodał, że adwokatka brytyjskiej aktorki, Gloria Alfred, ma - jak to ujął - "jak najbardziej wątpliwą reputację". Wyraził też zdziwienie, że jeszcze w trzy lata po domniemanym molestowaniu - gdy Lewis miała 19 lat - widziano ją "uśmiechniętą i zrelaksowaną u boku Romana Polańskiego" na festiwalu w Cannes. "Te zarzuty są zupełnie skandaliczne" - skwitował adwokat. Jego zdaniem, jest jednak możliwe, że paradoksalnie te nowe oskarżenia mogą się przysłużyć jego klientowi, gdyż "pokazują, do jakiego stopnia zaaranżowano w Kalifornii wspólną akcję, aby udaremnić wypuszczenie Polańskiego na wolność".

Inny adwokat Polańskiego, Georges Kiejman, powiedział, że przyjął oświadczenie brytyjskiej aktorki w "całkowitym osłupieniu". Zagroził też pozwaniem jej do sądu pod zarzutem o fałszywe oskarżenie, jeśli nie wycofa ona swoich zarzutów. Francuski filozof Bernard-Henri Levy, przyjaciel i wytrwały zwolennik uwolnienia Polańskiego z aresztu, podkreślił w sobotę, że oskarżenia Lewis nie zmieniają "ani o jotę" jego stanowiska w sprawie obrony Polańskiego.

Francja nie zapomina

Także w sobotę francuski prezydent Nicolas Sarkozy i szwajcarska prezydent Doris Leuthard poruszyli w rozmowie telefonicznej sprawę Romana Polańskiego, zagrożonego ekstradycją do USA - poinformowały w sobotę szwajcarskie władze federalne. Jak poinformowali w sobotę przedstawiciele szwajcarskich władz federalnych, Sarkozy i Leuthard odbyli dzień wcześniej rozmowę telefoniczną, dotyczącą planowanej na czerwiec wizyty szefowej szwajcarskiego państwa we Francji. Jednym z wątków rozmowy, według tego samego źródła, miał być dalszy los Romana Polańskiego. "Pani prezydent Leuthard poinformowała prezydenta francuskiego o stanie procedury ekstradycyjnej, dotyczącej trwającego w USA procesu przeciw Romanowi Polańskiemu" - napisała w sobotnim komunikacie prasowym rzeczniczka szwajcarskiego ministerstwa gospodarki Evelyn Kobelt. Pani prezydent Szwajcarii pełni jednocześnie funkcję szefowej tego ostatniego resortu.

Polański przebywa od wielu miesięcy w areszcie domowym w swojej willi w szwajcarskiej miejscowości Gstaad, oczekując na wynik postępowania w sprawie grożącej mu ekstradycji do Stanów Zjednoczonych.

A w trakcie trwającego od środy w Cannes festiwalu filmowego wielu filmowców podpisało petycję autorstwa francuskiego filozofa i publicysty Bernarda-Henry Levy'ego na rzecz uwolnienia Polańskiego. Sygnatariuszami jej są m.in. Jean-Luc Godard, Agnes Varda i Bertrand Tavernier. Według agencji AFP, podpisania tej petycji odmówił natomiast znany amerykański aktor, też goszczący w Cannes, Michael Douglas. "Nie sądzę, by było właściwe, gdybym jako Amerykanin podpisał petycję w obronie kogoś, kto złamał prawo (Stanów Zjednoczonych)" - zadeklarował.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 43 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':