http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego: Polscy prokuratorzy jak petenci

Rozmawiał Bogdan Wróblewski
2010-05-15, ostatnia aktualizacja 2010-05-14 21:43

Zagadką jest, czy piloci należący do elity lotników mogli popełnić błąd o tak strasznych skutkach. Rodziny ofiar chcą znać prawdę, a nie znaleźć kozła ofiarnego

Rafał Rogalski
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Rafał Rogalski
SONDAŻ
Czy poznamy prawdę o katastrofie?

Tak, poznamy całą prawdę
Nie, zostaną tylko domysły

Bogdan Wróblewski: Co pana jako pełnomocnika rodzin ofiar katastrofy niepokoi w śledztwie smoleńskim?

Mec. Rafał Rogalski*: Głównie to, że polscy prokuratorzy są w tej sprawie petentami. Prokuratura działa zgodnie z umową o pomocy prawnej między Polską a Rosją z 1996 r. Jej zapisy dają prawo stronie rosyjskiej do odmowy wykonania naszych wniosków o wydanie materiałów śledztwa: protokołów przesłuchań, oględzin, dowodów np. czarnych skrzynek. Mam poczucie, że polska prokuratura ma związane ręce. A nie obędzie się bez zbadania każdego dowodu nie w Rosji, lecz w Polsce.

Są sygnały, że Rosjanie czegoś nam odmówili?

- Nie chcę pochopnie stawiać takiej tezy. Będę to wiedział po spotkaniu z prokuratorami referentami sprawy i lekturze akt. Ale z tego, co wiem, prokuratura nie dysponuje np. jeszcze materiałem fotograficznym z oględzin, ma tylko zdjęcia prywatne. Mam sygnały, że współpraca nie do końca wygląda tak pięknie, jak nam to przedstawia prokurator generalny czy premier. Np. są wątpliwości, czy przeprowadzono tylko identyfikację i oględziny ofiar katastrofy, czy też w każdym przypadku wykonana została sekcja zwłok.

Czy to ma znaczenie?

- Sekcja jest bardzo ważna, bo nie tylko określa, jak powstały obrażenia ofiar, ale w badaniu toksykologicznym wykazać może, czy nie było jakiejś trucizny, jakichś gazów. Nie chcę tu tworzyć teorii spiskowych, chodzi o dojście do prawdy, pełnej prawdy. Rodzina jednej z ofiar widziała szwy, co wskazywałoby na sekcję. Ale ciała wracały w zalutowanych trumnach. Dlaczego, przecież część z nich była w dobrym stanie. Nie wiadomo, co się stało z próbkami pobranymi do badań DNA? Ja na te pytania nie mam odpowiedzi ze strony prokuratury.

Na jakie jeszcze?

- Zagadką jest, czy piloci należący do elity lotników mogli popełnić błąd o tak strasznych skutkach? Taka teza się przewija w mediach. Ale rodziny ofiar chcą znać prawdę, a nie znaleźć kozła ofiarnego. Zwłaszcza że według ekspertów na katastrofę lotniczą zawsze składa się wiele przyczyn. Mamy np. informację, że MSZ nie zabezpieczyła innych lotnisk, na których mógł 10 kwietnia wylądować prezydent. Może stąd wynika wizyta szefa protokołu dyplomatycznego w kabinie pilotów? Trzeba było lądować w Smoleńsku, bo przyjęcie delegacji w innym miejscu nie było przygotowane.

Jak Pan widzi swoją rolę w śledztwie?

- Złożyłem pełnomocnictwo, wniosek o wgląd do akt i wydanie fotokopii 11 zgromadzonych dotąd tomów (każdy po 200 stron). Oraz o dopuszczenie do każdej czynności w śledztwie. O każdym przesłuchaniu mamy być informowani, w ważniejszych chcemy uczestniczyć, np. w zapowiadanych przesłuchaniach BOR-owców. Następne decyzje - czy i jakie składać wnioski - podejmę po zapoznaniu się z aktami. Nie chcemy snuć hipotez, to nie może być czepialstwo.

Czy jako pełnomocnik pokrzywdzonych może pan brać udział także w rosyjskim śledztwie?

- Nie, ale sądzę, że tamtejszy kodeks przewiduje udział w śledztwie pełnomocnika pokrzywdzonych. Z tym, że musiałby to być rosyjski adwokat. Dlatego zastanawiamy się, czy nie ustanowić takiej osoby. Tymczasem mogę wnioskować do polskiej prokuratury, aby występowała do rosyjskiej o wykonanie konkretnych czynności, przeprowadzenie wskazanych dowodów.

Jest pan za ujawnieniem rozmów z kabiny pilotów jeszcze przed zamknięciem śledztwa?

- Tak. Myślę, że poza fragmentami intymnymi te rozmowy powinny zostać ujawnione. Ale nam zależy zwłaszcza na tym, żeby prokuratura nie zadowoliła się samymi stenogramami. Żeby dostała czarne skrzynki. Żebyśmy mogli je sami u nas zbadać.

Specjalizuje się Pan m.in. w procesach odszkodowawczych, czy można się spodziewać pozwów?

- Dziś najważniejsze jest poznanie prawdy o przyczynach katastrofy. Na tym są skupione rodziny. Gdyby się okazało, że błąd popełnił funkcjonariusz, przysługiwałoby nam roszczenie wobec skarbu państwa. Te 40 tys. zł i stypendia dla dzieci, które przyznał rząd, to są kwoty pozwalające wielodzietnym rodzinom ofiar na przetrwanie lata, jesieni. Na pewno nie rekompensuje straty najbliższych. Dziś kwestia odszkodowań jest na marginesie, ale wróci.

* Mec. Rafał Rogalski jest w śledztwie smoleńskim jednym z pełnomocników Jarosława Kaczyńskiego. Doradza też rodzinom innych zmarłych polityków PiS. Zasłynął z reprezentowania rodzin pacjentów w głośnym śledztwie i procesie przeciwko dr. Mirosławowi G., kardiochirurgowi ze szpitala MSWiA

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 37 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    52 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':