Tak, podpisałem listę poparcia dla kandydata na prezydenta RP - Bronisława Komorowskiego.
Tak, podpisałem także listę poparcia dla kandydata na prezydenta RP - Jarosława Kaczyńskiego.
Podpis pod listą Jarosława Kaczyńskiego wzbudził żywiołowe krytyki wielu czytelników "Gazety Wyborczej", także wśród moich przyjaciół. Oto kilka cytatów:
"Jestem w wielkim szoku"; "Jestem nieprzyjemnie zaskoczony"; "Wstrząsnęło mną poparcie Adama Michnika dla Kaczyńskiego. Dlaczego, do diabła starego, podpisał się pod Kaczyńskim - najgorszym charakterem w Polsce, hakowym awanturnikiem"; "Nie mogę w to uwierzyć"; "Zdziwienie moje i mojego otoczenia jest wprost niewyobrażalne"; "To już przekracza wszelkie granice przyzwoitości".
Wreszcie: "To zdrada i koniunkturalizm. Takich zmian można oczekiwać po młodych karierowiczach, ale nie po ludziach z zasadami. Cóż, widocznie w dzisiejszych czasach nie tylko Kaczyński ubiera się w nie swoją skórę".
Żyję już dostatecznie długo, by przyzwyczaić się do oskarżeń o zdradę i koniunkturalizm. Pierwszy raz usłyszałem takie zarzuty jakieś 45 lat temu. Potem towarzyszyły mi one nieprzerwanie. A jednak tym razem poczułem się naprawdę zaskoczony.
Dlaczego podpisałem listę poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego? Dlatego że
Jarosław Kaczyński reprezentuje istotną część polskiej opinii publicznej, cieszy się jej poparciem, a zatem winien mieć prawo kandydowania na najwyższy urząd w państwie. Tylko tyle... aż tyle.
Takie są moje zasady. Staram się być im wierny niezależnie od tego, czy rzecz dotyczy moich przyjaciół, czy oponentów. Kierując się tymi zasadami, przed pięcioma laty podpisałem listę poparcia dla Lecha Kaczyńskiego, Donalda Tuska i Włodzimierza Cimoszewicza.
Czytelnicy przypominają mi, że Jarosław Kaczyński wielokrotnie wypowiadał się o "Gazecie Wyborczej" i o mnie kłamliwie i oszczerczo; że insynuował niegodziwie jakieś związki "Gazety Wyborczej" z KPP, z frakcjami w PZPR, z układami oligarchicznymi. Owszem, wszystko to robił, ale nic mnie nie zmusi, bym schodził do tego samego poziomu.
O tym, kto będzie prezydentem, zdecydują wszyscy obywatele naszego państwa. Społeczeństwo nasze musi mieć prawo i możliwość wyboru.
Pytają mnie: Co się panu stało?! Czy naprawdę chce pan powrotu IV RP?
Odpowiadam szczerze: Nie, nie chcę powrotu IV RP.
Nie chcę żyć w państwie
PiS (Podejrzliwości i Strachu); w państwie podsłuchów i prowokacji
policyjnych; gdzie w ciągu jednej nocy dokonuje się partyjne przejęcie mediów publicznych; gdzie organizuje się nagonki na lekarzy i prawników; gdzie jedne służby specjalne są wynajmowane do szpiclowania ministrów, a inne służby organizują medialne spektakle wyprowadzania ludzi w kajdankach.
Nie chcę żyć w państwie, gdzie zrozpaczona
Barbara Blida popełnia samobójstwo; gdzie organizuje się na podstawie donosów i ubeckich raportów polowania na biskupów i ludzi opozycji demokratycznej, na pisarzy i artystów, na sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Z tych powodów nie oddam głosu na Jarosława Kaczyńskiego. Będę głosował na Bronisława Komorowskiego.