Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- Nie muszę chodzić z transparentem w ręku "Popieram Bronisława Komorowskiego", bo wszyscy wiedzą, że wspierałem go od początku. Wie, że będę do dyspozycji na 100 proc. - mówił w poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety" premier. - Więc jeśli istnieje jakaś grupa ludzi, która liczy się z moim zdaniem, a niekoniecznie jest już przekonana do Bronisława Komorowskiego, to oni być może mi uwierzą i poprą go.
W niedzielę Tusk - obok prof. Władysława Bartoszewskiego, b. prezydenta Lecha Wałęsy, b. premiera Tadeusza Mazowieckiego i Andrzeja Wajdy - wejdzie do komitetu honorowego Komorowskiego.
Tego dnia Tusk po raz pierwszy pokaże się publicznie z Komorowskim. Wcześniej premier nie angażował się w kampanię marszałka w obawie, że mogłoby to uruchomić zarzuty, iż Komorowski jako prezydent będzie wykonawcą poleceń Tuska.
W PO słychać było też obawy, że jeśli premier osobiście zaangażuje się w kampanię Komorowskiego, Platformie trudniej będzie wygrać wybory samorządowe i parlamentarne w 2011 roku, bo Polacy mogą bać się hegemonii PO.
Jednak gdy po smoleńskiej katastrofie notowania
PiS i Jarosława Kaczyńskiego poszybowały w górę, w PO zapadła decyzja, że premier musi być obecny w kampanii marszałka.
- Wobec groźby powrotu IV RP wszystkie ręce na pokład. PiS skończył żałobę, zaczęła się normalna polityka - mówi nam jeden ze sztabowców Komorowskiego. - Wygrana Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich mogłaby oznaczać, że program modernizacji Polski zostanie zablokowany.
Tusk ma też wystąpić z Komorowskim na konwencji PO, która odbędzie się jeszcze w maju.
Kompromisowe oblicze Jarosława Wczoraj pierwszego wywiadu po smoleńskiej katastrofie udzielił
Jarosław Kaczyński.
- Jeśli w wyniku wyborów nie powstanie układ monopolistyczny, powinno to doprowadzić do sytuacji, w której powinno być możliwe zawarcie kompromisów - mówił blogerom w zaprzyjaźnionym portalu "Salon 24". - W społeczeństwie jest większa potrzeba kompromisu. By ten nastrój społeczny zmienił się w zdolność do uznania argumentów drugiej strony i znalezienia wyjścia ze wszystkich sytuacji, w których doszło do blokady.
Prezes PiS podkreślał, że "trzeba połączyć nowoczesność z tradycją". I zaczął mówić językiem PO: - Gospodarka musi się rozwijać szybciej. Podstawowym motorem rozwoju jest ludzka inicjatywa i przedsiębiorczość. Musimy wykorzystać środki europejskie. Przed nami budowa porządnych dróg i autostrad oraz modernizacja kolei. W tej sprawie powinniśmy się porozumieć.
Kaczyński zadeklarował też gotowość do rozmowy o służbie zdrowia. - Nikt w Polsce nie zakazuje tworzenia prywatnych szpitali. Sporo ich już powstało, dobrze funkcjonują i pewnie będą powstawać kolejne. Jednocześnie na świecie jest silna tendencja do tworzenia społecznej służby zdrowia. Mam nadzieję, że w tej kwestii odejdziemy od podejścia doktrynalnego - zadeklarował.
Politycy PO nie wierzą jednak w przemianę Jarosława Kaczyńskiego. - PiS próbuje ukraść tożsamość PO. Kaczyński przebrał się - jak celnie powiedział prof. Tomasz Nałęcz - za babcię z "Czerwonego Kapturka". Mam nadzieję, że wyborcy nie dadzą się nabrać na ten wizerunek otwartego na kompromis polityka - mówi "Gazecie" Sławomir Nowak, szef sztabu Komorowskiego.
Według wiceszefa klubu PO Rafała Grupińskiego prawdziwą kampanię prezydencką PiS będzie toczył nie Jarosław Kaczyński, który będzie zwracał się do centrowych wyborców, tylko publiczne media i zaprzyjaźnieni z PiS publicyści: - Wystarczająco pracowity jest Jan Pospieszalski i parę innych osób. Kaczyński nie musi się bezpośrednio do odwoływać do tragedii. Jego sztabowcy nieustannie przypominają o żałobie i o tragedii smoleńskiej.