- Na mocy art. 135 Konstytucji w poniedziałek zamierzam powołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego - poinformował pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu na czwartkowym briefingu prasowym.
Zaznaczył, że uczyni to po konsultacjach z szefami wszystkich głównych partii politycznych, które mają się odbyć w poniedziałek o godz. 15.00. Pierwsze posiedzenie Rady ma odbyć się w następny czwartek.
Marszałek Sejmu powiedział, że będzie proponował skład Rady, który odzwierciedli "poszczególne ważne role w państwie polskim" i układ sił politycznych. Zapowiedział powołanie w skład RBN: premiera, wicepremierów, ministra spraw zagranicznych, ministra obrony narodowej, ministra finansów, prezesa Narodowego Banku Polskiego, marszałków Sejmu i Senatu oraz liderów głównych partii politycznych.
Jak podkreślił, do współpracy z Radą chce także zaprosić wszystkich byłych prezydentów i byłych premierów, jako "osoby, które gromadzą doświadczenie z kierowania państwem polskim w różnych okresach".
Na początek Smoleńsk i polityka zagraniczna Zdaniem Komorowskiego, pierwszym tematem, którym powinna się zająć Rada jest "zebranie doświadczeń z dramatu pod Smoleńskiem". - W skali całego państwa trzeba dokonać oceny dlaczego mogło się zdarzyć tak, jak się zdarzyło, że do jednego samolotu zostali zaproszeni nie tylko wszyscy dowódcy sił zbrojnych, ale także prezes
NBP, Rzecznik Praw Obywatelskich, prezes Instytutu Pamięci Narodowej i wiele osób odgrywających ważne role w państwie polskim - mówił Komorowski.
Jak dodał, "to wymaga wspólnej refleksji i zaproponowania konkretnych rozwiązań, które uchroniłyby państwo polskie przed tego rodzaju ryzykiem na przyszłość".
Innym zagadnieniem dla RBN powinno być - według Komorowskiego - ustalenie głównych linii w polityce zagranicznej. Jak powiedział, "trzeba podjąć próbę wykorzystania szczególnej atmosfery, która powstała w relacjach polsko-rosyjskich". Dlatego - według Komorowskiego - "jedno z pierwszych posiedzeń RBN powinno być poświęcone koncepcji dochodzenia do pojednania polsko-rosyjskiego i budowy podstaw współpracy polsko-rosyjskiej".
Opozycja krytykuje, byli przywódcy popierają - Anomalią było to, że od ponad dwóch lat Rada Bezpieczeństwa nie działała, więc najwyższy czas, by ją powołać - ocenił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Zdaniem Rafała Grupińskiego z PO "bez wątpienia potrzebne jest ciało, w ramach którego spotykają się politycy koalicji rządzącej i politycy opozycji". - Trzeba wykorzystać Radę do szukania wspólnych punktów. Jak państwo wiecie, otrzymaliśmy parę sygnałów - w tym jeden poważny - o zmianie stanowiska Jarosława Kaczyńskiego, jeśli chodzi chociażby o politykę wschodnią. Wobec tego jest to dobry czas, żeby tę zmianę wykorzystać dla dobra celów, jakie Polska powinna osiągać na arenie międzynarodowej - powiedział polityk Platformy.
Opozycja decyzję marszałka krytykuje. - Odbieramy te działania jako aktywność pana Bronisława Komorowskiego w kampanii wyborczej powiedział rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. - Marszałek Komorowski - trzeba pamiętać o tym - tylko zastępuje prezydenta Rzeczypospolitej - podkreślił. Jak argumentował, "bezpieczeństwo Polski nie jest zagrożone", dlatego marszałek powinien poczekać na rezultat wyborów prezydenckich.
Podobnie uważa lewica. - Jest to zagranie polityczne - ocenił szef sztabu wyborczego Grzegorza Napieralskiego Marek Wikiński. Jego zdaniem, Rada powinna być powołana przez nowo wybranego prezydenta, "mającego mandat Polaków do powołania tego konstytucyjnego ciała".
Za to byłym polskim liderom ten pomysł się podoba. - Interesująca propozycja, dobry pomysł - ocenił były premier Jan Krzysztof Bielecki. - Dobrze, że będzie reaktywowana, bo była uśpiona przez ostatnie lata - powiedział były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Jak podkreślił, byli prezydenci i premierzy Polski dysponują "unikalnym doświadczeniem", a nie mają oni już ambicji politycznych, więc "w sposób skuteczny mogą doradzać i budować strategię bezpieczeństwa Polski i wymieniać poglądy".
- Jeżeli Bronisław Komorowski uważa, że należy ją w tej chwili tworzyć, to ja to ogólnie popieram - powiedział były premier Włodzimierz Cimoszewicz. - Jeżeli chce do tego zaprosić przedstawicieli różnych ugrupowań - to jest to sensowne. Godny poparcia jest też udział w Radzie byłych premierów i prezydentów - dodał. Pytany, czy jest to jest właściwy moment, aby uruchamiać RBN odparł: "a dlaczego nie?". Na uwagę, że Bronisław Komorowski nie jest prezydentem, tylko pełniącym obowiązki głowy państwa odpowiedział: - Na nim spoczywają wszystkie obowiązki prezydenta. Różni się od prezydenta tylko tym, że pełni te obowiązki czasowo, ale nie są one niczym ograniczone. Powinniśmy go rozliczać i oceniać według tego, czy robi to, co jest dla państwa wskazane, czy też nie - powiedział dziennikarzom Cimoszewicz.
- Ta Rada może być bardzo ważnym elementem polskiej, ponadpartyjnej refleksji na temat polityki polskiego bezpieczeństwa nie tylko w sprawach wojskowych, ale także energetycznych i innych - powiedział były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Pytany, czy byłby zainteresowany współpracą z Radą odpowiedział: - Zawsze jestem do usług.
Komorowski: To trzeba zrobić teraz Po południu w Katowicach Komorowski odpowiedział na zarzuty opozycji. - Katastrofa pod Smoleńskiem miała miejsce teraz, a nie po wyborach prezydenckich - powiedział Komorowski. - To trzeba zrobić teraz, a nie za dwa, trzy miesiące czy za dwa lata. Poza tym wydaje mi się, że jest ogólny problem niefunkcjonowania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Ona ma kadłubowy skład, jest tylko b. minister spraw zagranicznych
Anna Fotyga i Jarosław Kaczyński. To jest dziwna Rada, bo nie wiadomo, kto komu ma radzić. Chciałbym, aby siły polityczne były włączone w debatę o najważniejszych z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski sprawach - tłumaczył Komorowski.
Podkreślił, że zwycięzca wyborów prezydenckich będzie mógł "kształtować skład personalny Rady wedle własnego przekonania". Pytany o udział PiS w nowej Radzie Komorowski powiedział, że nie wydaje mu się, aby partia Jarosława Kaczyńskiego chciała "sama siebie wyłączyć z działania na rzecz bezpieczeństwa narodowego". - To mi się nie mieści w głowie. Jeśli PiS taką decyzję podjął, to będzie oczekiwał wakat, będę stale zapraszał - zapowiedział Komorowski.
Karuzela w Radzie za czasów Kaczyńskiego Art. 135 Konstytucji stanowi, że RBN jest "organem doradczym prezydenta w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa". Wyraża opinie dotyczące bezpieczeństwa państwa, m.in. w kwestiach: generalnych założeń bezpieczeństwa państwa, założeń i kierunków polityki zagranicznej, kierunków rozwoju Sił Zbrojnych, problemów bezpieczeństwa zewnętrznego, zagrożeń bezpieczeństwa wewnętrznego i środków ich przeciwdziałania.
Rada zwoływana jest z inicjatywy prezydenta, który ustala porządek jej obrad. Opinie Rady nie są jednak dla prezydenta wiążące. Sekretarzem Rady jest szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Za czasów prezydenta Lecha Kaczyńskiego skład Rady kilkakrotnie się zmieniał. Prezydent Kaczyński powołał RBN pod koniec grudnia 2005 r. Wtedy tworzyli ją ówcześni: premier Kazimierz Marcinkiewicz, wicepremier i szef
MSWiA Ludwik Dorn, szef
MON Radosław Sikorski, marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Jurek i Bogdan Borusewicz oraz szef Prawa i Sprawiedliwości poseł Jarosław Kaczyński, który następnie zasiadał w niej też jako premier. W lutym 2006 r. do składu dołączył ówczesny minister spraw zagranicznych Stefan Meller.
W 2006 i 2007 r. - w wyniku kolejnych zmian w rządzie PiS - w skład rady weszli: ówczesna szefowa
MSZ Anna Fotyga, ówcześni: szef MSWiA Janusz Kaczmarek, szef MON Aleksander Szczygło. Kaczmarek został z niej odwołany po utracie funkcji ministerialnej. Jesienią 2007 r. prezydent Kaczyński odwołał ze składu Rady Sikorskiego i Borusewicza.
Po wygranych przez PO wyborach parlamentarnych w 2007 r. skład Rady nie został uzupełniony o członków nowego rządu. W lutym 2008 r. z zasiadania w RBN zrezygnował Dorn.
Jak wynika z informacji na stronie internetowej BBN, w ostatnim okresie prezydentury Lecha Kaczyńskiego w skład RBN wchodzili tylko Anna Fotyga i Jarosław Kaczyński. Od 2005 do kwietnia 2010 r. sekretarzami Rady byli kolejni szefowie BBN - Władysław Stasiak i Aleksander Szczygło.