Zjazdy regionalne PO, na których wybierać będzie szefów regionów, miały się odbyć w pierwszym i drugim tygodniu czerwca. Wczoraj partyjne zarządy we wszystkich województwach otrzymały informację z Warszawy, że zjazdy są przyspieszone i odbędą się już w przyszłą sobotę.
- Kampania wyborcza miała być cicha i spokojna. Ale to były tylko pobożne życzenia, zatem nie ma na co czekać. Regionalnych liderów musimy wybrać jak najszybciej - tłumaczy oficjalnie Leszek Wojtasiak (PO), wicemarszałek województwa wielkopolskiego.
Ale przyspieszenie nie jest przypadkowe. Nieoficjalnie członkowie PO przyznają, że chodzi o ruch, który zburzy kampanię
PiS. W tej partii też nie mają co do tego wątpliwości. - Platforma chce regionalnymi zjazdami przyćmić oficjalną inaugurację kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego, która wstępnie była planowana właśnie na przyszłą sobotę - mówi poseł Tomasz Górski z PiS.
Dr Krzysztof Bondyra, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, mówi: - Kampania PiS jest w ostatnich dniach bardziej dynamiczna. Partię widać w mediach, jej politycy wypowiadają się często na różne tematy. Dlatego Platforma szuka sposobów, żeby przykryć aktywność członków PiS.
Jednak zdaniem Bondyry regionalne zjazdy przegrają z Jarosławem Kaczyńskim. I nie pomogą nawet spory między poszczególnymi liderami, do jakich dojdzie np. w Lublinie i Poznaniu. -Tymi zjazdami zajmą się jedynie media lokalne. Ogólnopolskie telewizje będą skupione jedynie na tym, co robią kandydaci na prezydenta - dodaje poznański socjolog.
Regionalne koła PO mają teraz kolejny problem. Jak w ciągu 10 dni zorganizować zjazd dla kilkuset kandydatów. Np. w Poznaniu będą musieli wynająć halę Międzynarodowych Targów Poznańskich dla 700 osób.