- Bohater jednego ze spotów ma ślub, innego - weekendową wycieczkę. Wydawałoby się, że to mogłoby pokrzyżować plany wyborcze. Nic bardziej mylnego. Chcemy pokazać Polakom, że postawienie wyborczego krzyżyka nie krzyżuje planów - mówi Joanna Załuska z Fundacji Batorego należącej do koalicji "Masz głos, masz wybór".
Od czerwca będzie zachęcać Polaków, żeby głosowali w wyborach prezydenckich. - Frekwencja w Polsce jest niższa niż w innych krajach europejskich, choć w wyborach prezydenckich i tak zwykle jest wyższa niż np. w samorządowych - mówi Załuska.
Pięć lat temu w pierwszej turze zagłosowało 49,7 proc. wyborców, w drugiej - 50,9 proc. W 2000 r. frekwencja w wyborach prezydenckich wyniosła 61,1 proc. (
Aleksander Kwaśniewski wygrał w pierwszej turze). A we Francji w ostatnich wyborach głosowało aż 86 proc. osób!
- W tym roku frekwencja może być niższa, bo pierwsza tura wypada w ostatni weekend przed wakacjami, a druga - 4 lipca. Rodziny z małymi dziećmi, które chcą uniknąć wakacyjnego tłoku, są w tym czasie na urlopach. Inni wyjeżdżają na weekendy na działki czy na ryby. Są tacy, którzy pracują w innym mieście. Chcemy przekonać ludzi, że głosowanie poza miejscem zamieszkania jest proste. Wystarczy tylko do 18 czerwca wziąć z urzędu gminy specjalne zaświadczenie - podkreśla Załuska.
Koalicja, w skład której wchodzą m.in. Instytut Spraw Publicznych, Fundacja Obywatelskiego Rozwoju prof. Leszka Balcerowicza, Fundacja im. Roberta Schumana, Centrum Edukacji Obywatelskiej i Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", przeprowadziła już dwie głośne kampanie frekwencyjne: "Zmień kraj, idź na wybory" przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku i "Pępek Europy" przed ubiegłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Oprócz spotów skierowanych do osób na wyjeździe i ludzi młodych będzie też spot dla niepełnosprawnych. Ma im przypomnieć, że w wyborach prezydenckich mogą zagłosować przez pełnomocnika (to pierwsze takie wybory).
- W ostatnich wyborach parlamentarnych od 1,5 do 2 mln osób niepełnosprawnych nie głosowało. Możemy poprawić ten niechlubny wynik - mówi Załuska.
Organizatorzy kampanii chcą też zachęcać do udziału w wyborach wyjeżdżających na festiwal Open'er w Gdyni, który zaczyna się 1 lipca, a kończy 4 lipca. Według szacunków wybiera się tam ok. 80 tys. osób. - Będziemy informować na festiwalu o lokalach w Trójmieście, w których można głosować - mówi Małgorzata Grabarek z Instytutu Spraw Publicznych.
Dla chętnych mają być podstawione specjalne autokary, które zawiozą ich do lokali wyborczych.
Na stronie www.gdziekolwiek-bedziesz.pl będzie poradnik wyborczy. Pod hasłem "młodzi głosują" odbędą się prawybory w szkołach i na uczelniach.
Koalicja wystąpi też do sztabów, żeby apelowały do wyborców nie tylko o poparcie konkretnych kandydatów, ale o udział w wyborach.
- Kampania frekwencyjna jest zawsze potrzebna, tym bardziej, że w poprzednich kampaniach przyniosła efekty - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu kandydata PO Bronisława Komorowskiego. - Powinniśmy zachęcać ludzi, żeby wychodzili z domów i głosowali. To forma naszej odpowiedzialności za Polskę.
- Dobrze byłoby, żeby więcej obywateli zaangażowało się w wybory. Jednak sztaby będą raczej przekonywać do głosowania na swojego kandydata - mówi wiceprezes
PiS Adam Lipiński, sztabowiec kandydata PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Marek Wikiński, szef sztabu kandydata
SLD Grzegorza Napieralskiego: - Cieszę się, że organizacje pozarządowe zaangażowały się w kampanię frekwencyjną. Im więcej sympatyków Lewicy będzie głosowało, tym lepiej, bo wynik Grzegorza Napieralskiego będzie lepszy. Mam tylko nadzieję, że nie sprawdzą się pogłoski, iż ta kampania będzie tylko przed drugą turą, żeby młodzi nie wyjechali do Tunezji i Egiptu. To byłoby tendencyjne - dodaje sztabowiec kandydata Sojuszu.
Podobną kampanię frekwencyjną koalicja "Masz głos, masz wybór" planuje przed wyborami samorządowymi. Zacznie się pod koniec sierpnia.