Nad tym zastanawiano się na konferencji "Perspektywy wymiaru sprawiedliwości" zorganizowanej przez Forum Obywatelskiego Rozwoju, Helsińską Fundację Praw Człowieka i redakcję "Monitora Prawniczego". Dyskutowali autorzy publikacji o tym samym tytule co konferencja: sędziowie, adwokaci i urzędnicy ministerialni.
- Najnowszy ministerialny projekt zmiany ustawy o ustroju sądów powszechnych ugruntowuje to, co mamy od 20 lat: urzędy sądowe zamiast wymiaru sprawiedliwości - mówił sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie Jacek Ignaczewski. - Jako sędziego od lat wbija się mnie w za ciasny, tani garnitur i mówi: chcesz mieć lepszy, to awansuj. A ja nie chcę awansować! Ja chcę swoje doświadczenie wykorzystywać w sądzie rejonowym, gdzie sądzi się 90 proc. spraw, a nie robić karierę skrojoną jak urzędnicza. Powinniśmy skończyć ze zurzędniczeniem sądów. Musimy postawić nie na ilość sędziów, ale na jakość. W sądach potrzeba do pracy głów, a nie rąk! - mówił sędzia Ignaczewski.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Ewa Łętowska zauważyła m.in., że dziś sędzia nie może jedynie literalnie stosować prawa. Musi umieć je interpretować, biorąc pod uwagę nie tylko polski system prawa, w tym konstytucję, ale także np. prawo UE. A to wymaga odwagi, wiedzy i dobrego warsztatu, z czym bywa krucho.
Sędzia Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa, i sędzia Dariusz Wysocki z SO w Płocku zwracali uwagę, że sędziowie w sądach apelacyjnych boją się zmieniać wyroki niższej instancji i wolą cofać sprawę do ponownego rozpatrzenia. Przez to sprawy trwają latami. Według sędziego Wysockiego sądy apelacyjne to w ogóle twór sztuczny, który należałoby zlikwidować.
- Odnoszę wrażenie, że od 20 lat trwa opór przed reformą wymiaru sprawiedliwości - mówił Janusz Niemcewicz, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego i b. wiceminister sprawiedliwości, a także b. adwokat. Jego zdaniem klucz do reformy leży w wysokim profesjonalizmie sędziów - także, a może przede wszystkim tych, którzy sądzą w sądach pierwszej instancji. Aby tak się stało, należy zrealizować ideę, że urząd sędziego jest ukoronowaniem kariery prawniczej. - Nigdy nie będzie dobrze, jeśli sądzić będą młodzi ludzie bez doświadczenia. Dochodzi do tego, że wysokość alimentów określa sędzia, który nie wie nawet, ile kosztuje kostka masła, bo mieszka u rodziców - mówił. I przypomniał o rządowym projekcie wycofanym z Sejmu dziesięć lat temu po protestach Krajowej Rady Sądownictwa. Przewidywał on, by sędziami mogli zostać tylko prawnicy z odpowiednio długim stażem, by powoływano ich na "sędziego sądu powszechnego" bez wyznaczania, że chodzi o sąd rejonowy, okręgowy czy apelacyjny. A więc bez uzależniania zarobków i kariery od kolejnych mianowań. - Warto do tego projektu wrócić - namawiał.
Źródło: Gazeta Wyborcza