http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PZU: Pamiętajmy, kto wywołał aferę

Witold Gadomski
2010-05-12, ostatnia aktualizacja 2010-05-12 11:16

Prezes PZU Andrzej Klesyk w towarzystwie premiera Donalda Tuska, ministra skarbu państwa Aleksandra Grada i prezesa GPW Ludwika Sobolewskiego
Prezes PZU Andrzej Klesyk w towarzystwie premiera Donalda Tuska, ministra skarbu państwa Aleksandra Grada i prezesa GPW Ludwika Sobolewskiego
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Przez lata politycy różnych opcji - od prawicy do lewicy - starali się zatrzymać proces przekształceń w PZU, unieważnić transakcję, zmusić inwestorów do odsprzedaży akcji.

Udany debiut akcji największego polskiego ubezpieczyciela na giełdzie kończy trwającą ponad dziesięć lat "aferę PZU". 30 proc. akcji spółki zostało sprywatyzowanych już jesienią 1999 roku. Akcje kupiło konsorcjum Eureko, wspomagane przez mniejszych inwestorów. Aferą nie była sama prywatyzacja, lecz to, co się działo po niej. Przez lata politycy różnych opcji - od prawicy do lewicy - starali się zatrzymać proces przekształceń w PZU, unieważnić transakcję, zmusić inwestorów do odsprzedaży akcji. A przy okazji rozsiewali plotki o przestępstwach, popełnianych przy prywatyzacji i rzucali bezpodstawne oskarżenia na ludzi, którzy PZU sprzedali. W 2005 roku działała w Sejmie Komisja Śledcza ds. PZU, która sporządziła kuriozalny raport, w którym domagała się od ministra skarbu, aby podjął działania zmierzające do unieważnienia umowy prywatyzacyjnej!

Raport był przyjęty jednogłośnie przez członków komisji i dziś warto przypomnieć jej skład. Za wnioskiem głosowali między innymi: Jan Bury, dzisiejszy wiceminister Skarbu Państwa, Cezary Grabarczyk, dzisiejszy minister infrastruktury, posłowie SLD: Ryszard Tomczyk i Ryszard Zbrzyzny, Przemysław Gosiewski z PiS, Janusz Dobrosz z LPR, Marek Pol - były wicepremier i polityk Unii Pracy.

"Afera" wywołana prze polityków opóźniła ostateczną prywatyzację spółki i naraziła reputację Polski, która przegrała z Eureko proces przed Międzynarodowym Trybunałem Arbitrażowym. Umowa, jaką zawarł z inwestorem PZU minister Skarbu Państwa jesienią ubiegłego roku, kończąca spór z inwestorem, była kompromisem kosztownym, ale koniecznym, a udany debiut giełdowy potwierdził, że rynek uważa "aferę" za zakończoną.

Ale pamięć o dziesięciu latach awantur, pomówień i absurdalnych opinii o PZU, wygłaszanych przez polityków i rzekomych ekspertów psuje nastrój. To było niepotrzebne. Rynkowym sukcesem PZU mogliśmy się cieszyć znacznie wcześniej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':