To jeden z 35 klasztorów żeńskich wytwarzających we Francji komunikanty, czyli opłatki, które wierni przyjmują podczas mszy świętej. Francuskie karmelitanki, benedyktynki i przedstawicielki innych zgromadzeń od wieków utrzymują się z tej właśnie pracy, wytwarzając rocznie ok. 140 mln komunikantów.
Problem w tym, że coraz trudniej je sprzedać - diecezje wolą kupować taniej, przede wszystkim w Polsce.
Sprawa stała się głośna, gdy w słynnym sanktuarium w Lourdes zaczęto zastanawiać się nad zamówieniem polskich komunikantów, a opisał to katolicki
dziennik "La Croix". W końcu po konsultacjach sanktuarium pozostało przy dotychczasowym dostawcy, ale wynegocjowało niższe ceny.
Zdaniem francuskiej prasy polskie komunikanty dotarły nad Sekwanę w ślad za polskimi księżmi, których jest tu coraz więcej, bo francuski
Kościół przeżywa dramatyczny spadek powołań. Polscy duchowni pracują nie tylko w polonijnych, ale też całkiem francuskich parafiach.
- Polska konkurencja szczególnie uderza w uboższe klasztory na wschodzie Francji, które mogą stracić jedyne źródło utrzymania. Wiele diecezji przekazało zarządzanie osobom świeckim, które myślą tylko o tym, jak ciąć koszta - tłumaczy siostra Marcelina.
To nie pierwszy przypadek, gdy konkurencja z Polski przeraża Francuzów. Po naszym wejściu do Unii Europejskiej w 2004 r. negatywnym symbolem stał się polski hydraulik, który rzekomo odbierał pracę nad Sekwaną francuskim kolegom.
W Polsce wytwarza się wielkie ilości komunikantów i opłatków, a w internecie reklamuje się kilkadziesiąt naszych firm eksportujących je nawet do
USA, Kanady i Australii. To, że trzeba radzić sobie ze świecką konkurencją, jest dodatkowym zmartwieniem francuskich sióstr. We Francji bowiem komunikanty to domena klasztorów żeńskich. - To, że wytwarzają je zakonnice, ma sens symboliczny - uważa siostra Marcelina.
Zakonnice wydały płytę DVD "Piekarki Boga" i książeczkę, w których tłumaczą, jak powstają komunikanty i jakie wiążą się z tym tradycje. Będą je rozprowadzać w parafiach. Siostry zachęcają też wiernych, by pytali, skąd pochodzą komunikanty w ich kościele. - Często nawet księża tego nie wiedzą - mówi siostra Marcelina.