http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Konkurencja z Polski odbiera zarobek francuskim zakonnicom

Dominika Pszczółkowska
2010-05-12, ostatnia aktualizacja 2010-05-11 23:01

Siostra Denise z Saint-Germain-en-Laye przy taśmie produkcyjnej. W założonym
w 1863 roku klasztorze 15 zakonnic wytwarza rocznie 2,5 mln komunikantów
Siostra Denise z Saint-Germain-en-Laye przy taśmie produkcyjnej. W założonym w 1863 roku klasztorze 15 zakonnic wytwarza rocznie 2,5 mln komunikantów
Fot. CHRISTOPHE ENA AP

- Nie mamy nic do Polski, ale w ciągu ostatnich trzech lat sprzedaż komunikantów spadła nam o 15 proc. - mówi "Gazecie" siostra Marcelina, karmelitanka z klasztoru w Saint-Germain-en-Laye pod Paryżem.

To jeden z 35 klasztorów żeńskich wytwarzających we Francji komunikanty, czyli opłatki, które wierni przyjmują podczas mszy świętej. Francuskie karmelitanki, benedyktynki i przedstawicielki innych zgromadzeń od wieków utrzymują się z tej właśnie pracy, wytwarzając rocznie ok. 140 mln komunikantów.

Problem w tym, że coraz trudniej je sprzedać - diecezje wolą kupować taniej, przede wszystkim w Polsce.

Sprawa stała się głośna, gdy w słynnym sanktuarium w Lourdes zaczęto zastanawiać się nad zamówieniem polskich komunikantów, a opisał to katolicki dziennik "La Croix". W końcu po konsultacjach sanktuarium pozostało przy dotychczasowym dostawcy, ale wynegocjowało niższe ceny.

Zdaniem francuskiej prasy polskie komunikanty dotarły nad Sekwanę w ślad za polskimi księżmi, których jest tu coraz więcej, bo francuski Kościół przeżywa dramatyczny spadek powołań. Polscy duchowni pracują nie tylko w polonijnych, ale też całkiem francuskich parafiach.

- Polska konkurencja szczególnie uderza w uboższe klasztory na wschodzie Francji, które mogą stracić jedyne źródło utrzymania. Wiele diecezji przekazało zarządzanie osobom świeckim, które myślą tylko o tym, jak ciąć koszta - tłumaczy siostra Marcelina.

To nie pierwszy przypadek, gdy konkurencja z Polski przeraża Francuzów. Po naszym wejściu do Unii Europejskiej w 2004 r. negatywnym symbolem stał się polski hydraulik, który rzekomo odbierał pracę nad Sekwaną francuskim kolegom.

W Polsce wytwarza się wielkie ilości komunikantów i opłatków, a w internecie reklamuje się kilkadziesiąt naszych firm eksportujących je nawet do USA, Kanady i Australii. To, że trzeba radzić sobie ze świecką konkurencją, jest dodatkowym zmartwieniem francuskich sióstr. We Francji bowiem komunikanty to domena klasztorów żeńskich. - To, że wytwarzają je zakonnice, ma sens symboliczny - uważa siostra Marcelina.

Zakonnice wydały płytę DVD "Piekarki Boga" i książeczkę, w których tłumaczą, jak powstają komunikanty i jakie wiążą się z tym tradycje. Będą je rozprowadzać w parafiach. Siostry zachęcają też wiernych, by pytali, skąd pochodzą komunikanty w ich kościele. - Często nawet księża tego nie wiedzą - mówi siostra Marcelina.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 22 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':