Wtorek (11.05.2010 r.), 19.30, TVP1, "Wiadomości" PO oskarża
PiS o wykorzystywanie żałoby - "Wiadomości" cytują szefa klubu PO Grzegorza Schetynę. "Ale PiS nie reaguje na te zaczepki" - uspokaja reporter "Wiadomości" widzów. I dodaje, że jeszcze ostrzej atakuje szef sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego Sławomir Nowak, bo domaga się obecności Jarosława Kaczyńskiego w kampanii wyborczej, a nie jedynie występów w reklamówkach. To rzeczywiście brutalny atak. Oczywiście "Wiadomości" nie cytują Nowaka, gdy mówi, że szanuje sytuację życiową lidera PiS i bardzo mu współczuje po tragedii smoleńskiej, ale jednak kandydaci muszą brać udział w życiu politycznym. Bo to by platformersa ustawiało w zbyt dobrym świetle.
Chwilę potem poseł PiS
Mariusz Kamiński mówi jaka straszna jest PO, bo przecież
Jarosław Kaczyński spędza całe dnie przy chorej matce i jak oni mogą go tak źle traktować.
Mamy też informację, że ktoś włamał się do firmy współpracownika Jarosława Kaczyńskiego. "Czy to przypadek?" - pytają "Wiadomości", a widzowie mają sobie dopowiedzieć: oczywiście nie. Pewnie PO, albo służby specjalne nasłane przez Tuska.
Następnie prezenterka odczytuje list rodzin ofiar tragedii smoleńskiej, które proszą polityków i dziennikarzy o uszanowanie żałoby i nie mnożenie sensacji oraz nieprawdopodobnych teorii na temat katastrofy. Niestety "Wiadomości" nie wzięły tego apelu do siebie. Po odczytaniu listu po raz kolejny zaprezentowały amatorski filmik, nakręcony przez nieznane osoby - być może zaraz po upadku samolotu na ziemię. Słychać na nim strzały czy jakieś rozmowy. Ten filmik jest hitem w Internecie i podstawą snucia spiskowych teorii na temat tragedii wedle których to Rosjanie doprowadzili do katastrofy. "Wiadomości" znów odpytują prokuraturę, czy szuka autora filmu, choć o to samo pytały dzień wcześniej. W tej sprawie nie ma żadnych nowych faktów. Ale jest za to okazja, aby reporter grobowym głosem poinformował widzów, że nawet jeśli autor filmiku się znajdzie, to niestety będzie go przesłuchiwać rosyjska prokuratura. Znowu jesteśmy zależni od Rosjan, nic sami nie możemy zrobić. Jeszcze nie doczekałam się w "Wiadomościach" prostego stwierdzenia reportera, że z zasady śledztwo prowadzi państwo, na terenie którego doszło do katastrofy. Za to po raz kolejny usłyszałam, że Rosjanie jeszcze nie przesłali materiałów ze śledztwa. Do tego zdjęcia i wypowiedzi m.in. prokuratora generalnego sprzed kilku dni. Były emitowane? Ale co szkodzi przypomnieć, że badanie katastrofy idzie źle, nic nie wiemy, polscy prokuratorzy sobie nie radzą..
Następnie materiał o tym, że dziennikarze jednego z tabloidów myszkowali po terenie katastrofy, choć wiadomo, że już wkrótce ma się tam zjawić grupa polskich archeologów, by przeszukać ponownie teren. Obrzydliwość. Ale nie dla "Wiadomości", które tryumfalnie prezentują znaleziska brukowca m.in. but - być może jednej z ofiar. Ze grozą pomyślałam, że ktoś mógłby rozpoznać własność bliskiej sobie osoby.
Na deser materiał z eurodeputowanym PiS Markiem Migalskim, w roli pozytywnego bohatera. Uff, dzień jak co dzień. Ciężka orka na odcinku propagandowym. Niech żyje PiS!
Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>