Dziś w "Wiadomościach" w większości zostali już tylko misjonarze idei powrotu PiS do władzy. Po 10 kwietnia czujemy to jeszcze silniej. Misjonarze zwarli szyki w przedwyborczej krucjacie - mówi nam inny reporter
TVP 1. - W "Wiadomościach" panuje przekonanie, że jeżeli na rzecz wygranej kandydata PiS zaangażuje się cała TVP 1, to Kaczyński wybory prezydenckie wygra.
Z ostatniego sondażu PBS DGA dla "Gazety" wynika, że przez ostatnie dwa tygodnie notowania Kaczyńskiego wzrosły z 24 do 31 proc., a Bronisława Komorowskiego spadły z 52 do 50 proc.
W kampanię Kaczyńskiego "Jedynka" może się zaangażować całkowicie, bo to jego partii przypadła po podziale władzy w telewizji publicznej między PiS a
SLD. Co więcej, z rekomendacji PiS są też ci, którzy mogliby temu zaangażowaniu przeszkodzić: prezes TVP Romuald Orzeł, nowy szef TVP 1 Witold Gadowski oraz przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski.
Wczoraj do "Jedynki" przyszedł nowy szef publicystyki Stanisław Janecki (komentator "Faktu", wcześniej naczelny tygodnika "Wprost"). To pierwsza personalna decyzja Gadowskiego, który dyrektorem "Jedynki" jest od poniedziałku. Ich ściągnięcie do TVP komentują na Woronicza jako decyzję o jeszcze mocniejszym zaangażowaniu "Jedynki" w kampanię.
- Przed 10 kwietnia planowano, że "Jedynka" pomoże w reelekcji Lecha Kaczyńskiego. Teraz zawalczy o wygraną Jarosława. Ma tylko mniej czasu, więc kampania musi być intensywniejsza - mówi nam rozmówca z Woronicza. - Kalkulacja jest prosta - wszędzie, gdzie się da, sączyć PiS-owską propagandę: - że po 10 kwietnia wreszcie głos odzyskała patriotyczna Polska, - że ta Polska nie boi się mówić, że to mógł być rosyjski zamach, - że nie boi się krytykować mediów, które wcześniej niesłusznie krytykowały prezydenta, - że państwo po 10 kwietnia wcale się nie sprawdziło, bo smoleńskie śledztwo jest prowadzone pod dyktando Rosjan, a ci mogą przed nami ukrywać część dowodów swojej winy, - że żadnego pojednania z Rosją być nie może, bo przecież mogą stać za tą katastrofą.
W walce o wygraną kandydata PiS "Wiadomościom" pomogą programy: - "
Bronisław Wildstein przedstawia", niedziela, godz. 11.15, TVP 1, oglądalność - ok. 500 tys., - "Antysalon Rafała Ziemkiewicza", niedziela, godz. 10, TVP Info, oglądalność - blisko 600 tys., - "Misja specjalna", środa, TVP 1, ok. godz. 21.20, oglądalność - blisko 1,5 mln, - "Warto rozmawiać", czwartek, TVP 1, ok. godz. 22, oglądalność - blisko 1 mln.
W sumie tygodniowo daje to pięć godzin PiS-owskiej propagandy - o różnych porach, dla różnej, ale wielkiej widowni.
"Wiadomościami" rządzą Jacek Karnowski (szef) i Marzena Paczuska (zastępca). - To Marzena ma więcej pomysłów, jak wykorzystać każdy pretekst, by przyłożyć rządowi. Niekrytyczny materiał o rządzie nie ma szans wejść do głównego wydania. A jednocześnie Marzena dba, by jak najwięcej i jak najczęściej ciepło wspominać prezydencką parę - mówi jeden z wydawców flagowego dziennika TVP.
I dodaje: - Gołym okiem widać, że dla "Wiadomości" 10 kwietnia zginęła przede wszystkim prezydencka para, no i posłowie PiS, o innych wspomina się o wiele rzadziej. O smoleńskiej katastrofie mówi się tylko w kontekście odzyskania przez patriotyczną Polskę głosu albo wątpliwości co do rzetelności smoleńskiego śledztwa. O PiS i Jarosławie Kaczyńskim krytycznie mówić nie wolno, bo cierpi, jest w żałobie, a człowieka cierpiącego czepiać się nie można. Bratu zmarłego prezydenta "Wiadomości" mogą tylko współczuć. O PiS możemy informować tylko tyle, na ile sam PiS się zgodzi.
Nasz rozmówca mówi, że "nie ma ruchu oporu przeciwko takiej propagandzie", bo ci, co nie chcą grać na zwycięstwo Kaczyńskiego, wiedzą, że stracą pracę.
- Więc albo nic nie mówią i robią, albo zajmują się budową autostrad, by ciężki czas przeczekać z dala od politycznych tematów. I tak dziś główne wyborcze tematy robi ekipa sprawdzona przez Karnowskiego w TV Puls - Bartosz Wróblewski i Marek Pyza. Oni wierzą w to, co robią, to nie jest żaden cynizm. Tak samo Paczuska, która już 10 kwietnia mówiła, że ta katastrofa to nie mógł być przypadek, że Tusk jest winien.
"Kto ma narrację, ten ma władzę" - mówiła w studiu TVP 1 dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, socjolog wsi i szefowa Kolegium
IPN tydzień po smoleńskiej katastrofie. Oto parę przykładów narracji, którą TVP 1 chce przekonać ludzi do Kaczyńskiego.
15 kwietnia: "Warto rozmawiać" Jana Pospieszalskiego. Prof. Zdzisław Krasnodębski o pogrzebach ofiar: "Orszak dygnitarzy służy temu, żeby swoją obecnością zamazać, odsunąć podejrzenie. To analogia z Katyniem, historia globalnego kłamstwa, które trwało do 1989 r.".
Następuje ciąg insynuacji i podejrzeń, że katastrofa to dzieło "Rosjan, przemyślane i doprowadzone w 100 proc. do efektu, KGB to naprawdę poważni ludzie" (to mówi widz spod Pałacu Prezydenckiego), że "prezydent zginął, bo chciał wyjaśnić zbrodnię katyńską" (drugi widz), "zostaniemy [przez Rosjan] wpuszczeni w matactwa, krętactwa, kłamstwa" (kolejny).
Pospieszalski: "Takich wypowiedzi nie słyszeliśmy z oficjalnych ust. Brak zaufania sprawia, że ludzie naprawdę się boją".
16 kwietnia: "Wiadomości" pytają: "Czy w Polakach coś pękło, dopiero teraz doceniamy, jaki był [prezydent], co robił?".
Prof. Krasnodębski: "Ciche powstanie narodowe, widać Polskę, której nie było widać w sondażach".
Pospieszalski: "Dziennikarze chcieli zaszczuć prezydenta".
22 kwietnia: "Warto rozmawiać", Pospieszalski pyta, czy Polacy znowu stają się wspólnotą (sondaż pokazuje, że 80 proc. myśli, że tak). "Zobaczyliśmy kawałek innej Polski w tych ostatnich dniach".
24 kwietnia: "Wiadomości" pytają, kto jest gospodarzem smoleńskiego śledztwa. W domyśle - Rosjanie.