http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Depisyzacja Polonii

Jacek Fedorowicz
2010-05-12, ostatnia aktualizacja 2010-05-12 10:36

Rzuciło mnie za ocean. Na chwilę co prawda, ale nie wiem, czy chwila się nie przedłuży, bo przeczytałem w dzisiejszej "Gazecie", że PiS-owi urosło. Kto wie, czy nie należałoby się zastanowić nad emigracją. Nagła choroba, która ogarnęła kraj w 2005 roku, a która wydawała się chwilowym zaćmieniem, grozi nawrotem

Jacek Fedorowicz
Fot. Adam Kozak / AG
Jacek Fedorowicz
Mimo takich wiadomości to jednak miłe, że dzięki internetowi czytam tu sobie "Gazetę" codziennie rano. W kraju to chyba wczesne popołudnie. Piszę "chyba", bo co prawda wiem, i to od lat, że różnica wynosi sześć godzin, ale niestety nigdy nie wiem, w którą stronę. (Macie też tak?)

Internet działa raz lepiej, raz gorzej, dziś zdołałem przeczytać tylko dwie wiadomości, tę tragiczną, że PiS dogania, i budującą, że kandydaci, w tym Bronisław Komorowski, będą odbywać podróże zagraniczne w celu zadbania o głosy Polaków mieszkających za granicą.

Rozpatrując w nagłej panice wariant dołączenia do tych właśnie rodaków, stanąłem przed problemem, gdzie się ewentualnie osiedlić, i pierwszą moją myślą było: wszędzie, tylko nie tu. Trudno by było żyć w świadomości, że żyje się wśród Polaków, których zdecydowana większość popiera PiS, co potwierdzają rozmowy na miejscu, a także wyniki wszystkich ostatnich wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Dobrze, że Polonia nie wpływa decydująco na wyniki ostateczne tychże, i dobrze, że nie uczestniczy w wyborach samorządowych, bo wtedy nawet wójtów mielibyśmy tylko z PiS-u.

Skąd ta miłość? Mam swoją teoryjkę. PiS daje usprawiedliwienie i uspokaja wyrzuty sumienia.

Podstawową przyczyną decyzji o emigracji była zwykle niezgoda na PRL. Na wynikającą z idiotycznego systemu biedę i na niedostatek wolności. Po odzyskaniu niepodległości zawisło gdzieś w powietrzu pytanie: "Dlaczego nie wracamy?", i jakiś wstyd niejasny, a może i poczucie winy. Poręczna odpowiedź nadeszła z kraju. Miałem okazję obserwować - początkowo ze zdumieniem - w pierwszej połowie lat 90. ogromną popularność Andrzeja Gwiazdy, który przekonywał Polonusów, że Okrągły Stół był zdradą, a Wałęsa agentem. Potem w kraju wykwitł Jarosław Kaczyński i kontynuował dzieło; utwierdzał w przekonaniu, że przyczyny emigracji nie ustały. III RP nie jest krajem w pełni suwerennym, ministrowie spraw zagranicznych są na służbie obcych wywiadów, komuna za pomocą układu wciąż rządzi - nie ma co wyliczać dalej, wiadomo.

Nie śmiem niczego podpowiadać podróżującemu kandydatowi, ale myślę, że rodaków za oceanem należałoby przede wszystkim przekonywać, że nikt nie ma do nich pretensji. Mieszkają za granicą, w porządku, niech sobie mieszkają, mają prawo. Ich status emigranta z reguły okupiony był ekstremalnym wysiłkiem, ryzykiem i stresem; w czasach żelaznej kurtyny decyzje "zostaję!" często były podejmowane w dramatycznych okolicznościach. Gdyby rodacy zamorscy uwierzyli, że nie muszą mieć wyrzutów sumienia, sami doszliby do wniosku, że nie muszą kochać Jarosława.

Ale na wszelki wypadek radziłbym rozprowadzać też po cichutku apele, żeby zbojkotowali wybory

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 119 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    172 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':