http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kościół marzeń

Anna Samborska
2010-05-14, ostatnia aktualizacja 2010-05-14 14:32

Dzielnica Castro w San Francisco, 2009 r.
Dzielnica Castro w San Francisco, 2009 r.
Fot. AP

U nas geje nie spowiadają się z tego, że mają partnera, ale z tego, jak go traktują

Msza w kościele Najświętszego Odkupiciela
Fot. Anna Samborska
Msza w kościele Najświętszego Odkupiciela
ZOBACZ TAKŻE
Ksiądz Donal Godfrey, jezuita z katolickiego Uniwersytetu San Francisco, jest związany z parafią Najświętszego Odkupiciela w dzielnicy Castro od 20 lat. Napisał o niej książkę.

Ksiądz Stephen Meriwether, dominikanin, od sześciu lat jest tu proboszczem.

Według badań demograficznych niektóre kwartały Castro zamieszkuje 95 procent osób o orientacji homoseksualnej.

Ksiądz Steve. Wszystkie ławki zajęte

Jak trafił ksiądz do tej parafii?

Stephen Meriwether: Już na studiach, które odbyłem w zakonie dominikanów, wiedziałem, że chcę pracować z ludźmi, robić coś pożytecznego. Jestem ekspertem prawa kanonicznego. Byłem proboszczem w różnych kościołach. Sześć lat temu przysłał mnie tutaj nasz arcybiskup, obecnie kardynał, Joseph Levada.

Nie miał ksiądz obiekcji?

- Dlaczego? Ta parafia miała świetną reputację. Wspaniała liturgia, muzyka na najwyższym poziomie, zaangażowanie wiernych. W niedzielę na mszy wszystkie ławki zajęte, życzliwość, gościnność. Nie ma izolacji. Ludzie działają w organizacjach kościelnych, w chórze, w archidiecezji; w środy wydają kolację dla bezdomnych, pomagają chorym na AIDS.

Problemem było tylko to, że kościół był bardzo zadłużony. Rachunek za zabezpieczenia antysejsmiczne, których wymagało miasto po ostatnim trzęsieniu ziemi w 1989 roku, wynosił 1,5 miliona dolarów. W tej chwili to zaledwie 325 tysięcy dolarów. Nasi wierni są bardzo hojni, choć nie jest ich dużo. 400 osób.



Jak wygląda codzienne życie parafii? Nasze spotkanie kilkakrotnie ksiądz odkładał z powodu wizyt u chorych.

- Nie zawsze wzywany jestem do ostatniego namaszczenia, czasem ktoś chce po prostu porozmawiać. Jako proboszcz jestem traktowany prawie jak ktoś z rodziny; zdarza się, że parafianin zaprasza mnie na pogrzeb matki czy ojca.

Ciekawe jest też to, że najbardziej udane programy są inicjatywą wiernych, nie moją. Na przykład program powrotu do praktyk religijnych. Kilka razy w roku organizują dni otwarte i po każdej takiej sesji na msze zaczynają przychodzić dwie-trzy nowe osoby. I już zostają.

Są też nowe powołania. W moim pierwszym roku dwie osoby zostały wyświęcone na stałych diakonów. Przygotowuje się dwóch następnych. Niekoniecznie trzeba po tym iść do seminarium, można pozostać przy tej funkcji. Ale słyszałem już o co najmniej dwóch księżach wywodzących się z tej parafii.

Zauważyłam, że większość obecnych na mszy to mężczyźni.

- Ale ostatnio jest większa różnorodność. Mamy młode rodziny; dwie pary chodzą na nauki przedmałżeńskie. Było kilka ślubów, chrzciny. W przedsionku kościoła wydzieliliśmy pomieszczenie dla rodziców z małymi dziećmi. Zależy nam na tym, żeby wszyscy czuli się tu dobrze, bez względu na to, czy są homo-, czy heteroseksualni, młodzi, starzy, biali czy kolorowi, mężczyźni, kobiety. Prawdę mówiąc, choć jestem kapłanem od 25 lat, nigdzie dotąd nie widziałem lepiej funkcjonującej wspólnoty, lepszej realizacji ideałów Kościoła.

A są jakieś problemy?

- Największym problemem jest to, że konserwatywne środowiska katolickie chciałyby to zlikwidować.

Ksiądz Donal. Duch Święty działa też wśród gejów

Święty Paweł mówi, że homoseksualiści nie wejdą do Królestwa Niebieskiego.

Źródło: Duży Format
  • 1
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':