http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyborcza "Jedynka" telewizji publicznej

Agnieszka Kublik
2010-05-11, ostatnia aktualizacja 2010-05-11 01:07

Siedziba TVP przy ul. Woronicza w Warszawie
Siedziba TVP przy ul. Woronicza w Warszawie
Fot. Wojciech Surdziel / AG

Witold Gadowski, b. szef TVP Kraków, został dyrektorem TVP 1. - To oznacza, że PiS-owska część władz TVP postanowiła w pełni zaangażować telewizję w kampanię Jarosława Kaczyńskiego - mówią na Woronicza

Witold Gadowski
Fot. Tomasz Wiech / AG
Witold Gadowski
Gadowski zastąpi Wojciecha Hoflika, który "Jedynką" kierował od jesieni zeszłego roku, od momentu przejęcia mediów publicznych przez medialną koalicję PiS-SLD (za prezesury Andrzeja Urbańskiego był wiceszefem pierwszego programu). - Nominacja Gadowskiego, a wcześniej emisja filmu "Solidarni 2010" Jana Pospieszalskiego i Ewy Stankiewicz oraz obrona tego filmu przez prezesa TVP Romualda Orła [z rekomendacji PiS] świadczą, że władze telewizji podjęły decyzję, że nie ma sensu stwarzać już żadnych pozorów obiektywizmu, i postanowiły w pełni zaangażować siły TVP po stronie PiS - ocenia nasz rozmówca z Woronicza.

46-letni Gadowski to były dziennikarz "Gazety Polskiej", na łamach której pisał o sięgających najwyższych szczebli władzy pajęczynach agentury b. SB. Pracował też w TVN, gdzie nakręcił dokumenty o mafii paliwowej i sprawie prywatyzacji PZU. W latach 90., pracując już jako dziennikarz, działał w partiach politycznych - m.in. Porozumienie Centrum, Ruch Odbudowy Polski. Potem związał się ze Zbigniewem Ziobrą. Zakładał z nim stowarzyszenie Katon, które stało się polityczną trampoliną dla późniejszego ministra sprawiedliwości. W czasach rządów PiS z poręczenia tej partii został szefem krakowskiego ośrodka TVP. Odszedł po konflikcie w medialnej koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Wrócił do TVN, z której odszedł na przełomie kwietnia i maja tego roku. Z Gadowskim nie udało nam się skontaktować.

Przetasowanie w "Jedynce" zbiegło się w czasie z zapowiedzią zarządu o zwolnieniach grupowych w TVP. Zarząd chce w ten sposób oszczędzić 200 mln zł. Stracić pracę może nawet do tysiąca osób. Telewizyjne związki zawodowe są oburzone. - Ile kosztuje TVP "kolejna roszada polityczna"? - pytają.

Bo rządząca koalicja medialna PiS-SLD zdążyła już wymienić ludzi na najważniejszych stanowiskach dyrektorskich. Powołała nowych szefów: prawicowej "Jedynki" (wrócili ci, którzy w TVP pracowali za prezesury Andrzeja Urbańskiego, m.in. Dorota Macieja, Anita Gargas), lewicowej "Dwójki" (wrócił Rafał Rastawicki, który pracował w TVP lewicowego prezesa Roberta Kwiatkowskiego). Koalicja podzieliła między siebie także regionalne oddziały TVP, wymieniając większość dyrektorów.

- Ta polityczna wymiana kadry dyrektorskiej oznacza ogromne wydatki na wypłaty odszkodowań i wynagrodzeń - mówi "Gazecie" Mariusz Jeliński ze Związku Zawodowego Pracowników Twórczych TVP "Wizja" (jeden z największych w TVP). - Teraz zarząd szuka pieniędzy na te wydatki w zwolnieniach grupowych.

"Z coraz większym niepokojem obserwujemy rozkręcającą się od paru miesięcy karuzelę zmian na stanowiskach kierowniczych w spółce, w Warszawie, jak i w oddziałach" - napisała do prezesa Romualda Orła Wizja. I dalej: "Pomijane są całkowicie procedury konkursowe, nie ma uzasadnienia merytorycznego tych decyzji. Zmiany noszą znamiona kolejnej roszady politycznej".

Związek szacuje, że ekipa PiS-SLD zwolniła w sumie i przyjęła kilkudziesięciu dyrektorów. I pyta prezesa: ile spółkę będzie kosztowało odwołanie dyrektorów (do momentu wygaśnięcia ich kontraktów)? skąd spółka w tak dramatycznej sytuacji finansowej weźmie pieniądze na wypłaty tych wynagrodzeń? ile będzie kosztowało powołanie nowych dyrektorów? skąd spółka weźmie pieniądze na ich wynagrodzenia, skoro w tym samym czasie odwołani dyrektorzy będą nadal pobierać swoje uposażenia? dlaczego rezygnuje się z procedur konkursowych? dlaczego nie przedstawia się uzasadnienia merytorycznego dokonywanych zmian?

Odpowiedzi Wizja nie dostała.

Taka polityczna karuzela stanowisk to w TVP nic nowego. Działo się tak po każdej politycznej zmianie na górze. NIK, kontrolując czasy PiS-owskich rządów na Woronicza, stwierdziła, że aż 90 proc. skontrolowanych dyrektorskich kontraktów była zmieniana na niekorzyść spółki (m.in. wydłużano okres obowiązywania zakazu konkurencji; zwiększano wysokość odszkodowania z tego tytułu).

Dziś TVP zatrudnia nowych dyrektorów i jednocześnie tnie pieniądze na programy. Wizja przypomina, że zarząd Orła zaniechał produkcji wielu misyjnych programów dla dzieci, programów edukacyjnych, dokumentalnych, o połowę zmniejszono budżety wszystkich 16 oddziałów terenowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':