http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Izraelczycy rozmawiają z Palestyńczykami

tobi
2010-05-10, ostatnia aktualizacja 2010-05-09 17:31

Izrael i Palestyńczycy po ponad dwóch latach wrócili w niedzielę do rozmów pokojowych, ale będą prowadzić je za pośrednictwem dyplomatów USA.

To pierwszy - choć bardzo umiarkowany - sukces administracji prezydenta Baracka Obamy w konflikcie bliskowschodnim. Izrael i władze Autonomii Palestyńskiej prowadziły ostatnie poważne negocjacje w 2007 r., a Palestyńczycy wycofali się z formalnych kontaktów z izraelskimi negocjatorami po wojnie w Strefie Gazy na przełomie 2008 i 2009 r.

Teraz mają porozumiewać się za pośrednictwem wysłannika Białego Domu George'a Mitchella, który będzie kursował między Ramallah i Jerozolimą, negocjując warunki rozpoczęcia rozmów bezpośrednich. Obecność Mitchella ma być potwierdzeniem bezpośredniego zaangażowania USA w rozmowy pokojowe oraz gwarancją, że obie strony nie będą kręcić podczas negocjacji.

Sęk w tym, że konflikt ma jeszcze trzecią, nieobecną w rokowaniach stronę, czyli Hamas rządzący Strefą Gazy i bojkotowany przez USA i Izrael.

Dość niezwykła formuła rozmów pośrednich między stronami, które usiadły do stołu negocjacji już w latach 90. (co nagrodzono pokojowym Noblem) wzbudza ogromne wątpliwości co do szans na sukces. Palestyńczycy odmawiali jednak podjęcia rokowań bezpośrednich z rządem Beniamina Netanjahu, dopóki ten nie porzuci planów budowy izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej. Optymizm co do takiej uległości jastrzębiego Netanjahu do niedawna podsycali pomocnicy Obamy, który rozpoczynał prezydenturę przekonany co do możliwości szybkiego zakończenia konfliktu.

Rząd Netanjahu okazał się jednak wyjątkowo odporny na naciski Białego Domu, choć premiera straszono ochłodzeniem sojuszu Izraela z USA. Wprawdzie Izraelczycy zamrozili rozbudowę osiedli na Zachodnim Brzegu, ale nie ustępują w sprawie Jerozolimy.

Rozpoczęciu rozmów towarzyszy konflikt opiniotwórczych środowisk Żydów na Zachodzie. Wieloletnim przeciwnikom osiedli udało się pozyskać poparcie filozofa Bernarda-Henry'ego Levy'ego, a z kolei fundacja Eliego Wiesela wykupiła niedawno ogromne reklamy w amerykańskich gazetach apelujące- po myśli Netanjahu - aby nie naciskac na szybkie rozstrzygnięcia statusu Jerozolimy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':