http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grecy są wściekli

Bartosz T. Wieliński
2010-05-06, ostatnia aktualizacja 2010-05-06 00:04

Co najmniej 100 tys. Greków uczestniczyło we wczorajszych protestach. Na zdjęciu: zamaskowani demonstranci w centrum Aten obrzucają policję kamieniami i koktajlami Mołotowa
Co najmniej 100 tys. Greków uczestniczyło we wczorajszych protestach. Na zdjęciu: zamaskowani demonstranci w centrum Aten obrzucają policję kamieniami i koktajlami Mołotowa
Fot. Nikolas Giakoumidis AP

Bankrutująca Grecja pogrąża się w chaosie i ciągnie w dół europejskie giełdy. Wczoraj w Atenach w największych od lat rozruchach antyrządowych zginęły trzy osoby

Demonstracja pod ateńskim budynkiem Parlamentu w chmurze gazu łzawiącego. W Grecji trwa 48-godzinny strajk generalny. Kraj jest sparaliżowany - nie latają samoloty, nie kursują pociągi, autobusy i promy.
Fot. YIORGOS KARAHALIS REUTERS
Demonstracja pod ateńskim budynkiem Parlamentu w chmurze gazu łzawiącego. W...
Starcia z policją na placu Syntagma w Atenach
Fot. PASCAL ROSSIGNOL REUTERS
Starcia z policją na placu Syntagma w Atenach
Koktajl mołotowa eksploduje na moście przed grupą policjantów
Fot. YIORGOS KARAHALIS REUTERS
Koktajl mołotowa eksploduje na moście przed grupą policjantów
Na placu Syntagma przed parlamentem w Atenach zebrał się tłum demonstrujących
Fot. YIORGOS KARAHALIS REUTERS
Na placu Syntagma przed parlamentem w Atenach zebrał się tłum demonstrujących
SERWISY
- Ludzie palą się tam żywcem! - krzyczał do krótkofalówki strażak usiłujący przedrzeć się pod płonącą siedzibę Marfin Banku w Atenach. Zadymiarze obrzucili gmach koktajlami Mołotowa. Kilkudziesięciu pracowników banku skakało z balkonów, bo wejście zabarykadowano. Gdy troje z nich uciekało na górę przed płomieniami, zawaliły się pod nimi schody. Strażacy patrzyli na ten dramat w bezsilnej złości. Gdy próbowali ruszyć na ratunek, demonstranci obrzucali ich kamieniami i płytami chodnikowymi.

W ogniu stanęło kilka innych budynków. Policja ledwie obroniła przed demonstrantami siedzibę parlamentu. Uliczna bitwa trwała kilka godzin.

Rano nikt się nie spodziewał, że sprawy przybiorą tak fatalny obrót. W całym kraju ogłoszono jednodniowy strajk generalny, w centrum Aten zebrało się 100 tys. związkowców, głównie pracowników budżetówki. To oni najboleśniej odczują skutki ogłoszonych przez rząd Jeorjosa Papandreu drastycznych cięć pensji i podwyżek podatków. Dzięki temu budżet zaoszczędzi 30 mld euro.

Pod tym warunkiem UE i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zgodziły się pożyczyć Grecji 110 mld euro, bez których zadłużony kraj zbankrutuje. To efekt beztroski kolejnych greckich rządów, które fałszowały statystyki finansowe.

- 70 proc. społeczeństwa chce, by długi spłacali skorumpowani politycy, którzy ich narobili, a nie zwykli ludzie. Ale rząd obcina pensje nauczycielom, a gdy wychodzą na ulice, wysyła policję - mówi dr Stratos Georgoulas, socjolog z uniwersytetu w Atenach. Z powodu desperacji ludzi spodziewa się nawet rewolty.

- To byłoby zbiorowe samobójstwo. Rządowy plan oszczędności ma sens. Ale sami Grecy nie mogą podkładać mu nogi ani oddawać głosu lewackim zadymiarzom, którzy prowokują burdy - przestrzega Joachim Fritz-Vannahme, ekspert niemieckiej Fundacji Bertelsmanna. - Grecję musi mocno wesprzeć Europa - dodaje.

Wczoraj zrobiła to wreszcie niemiecka kanclerz Angela Merkel, choć wcześniej blokowała pomoc dla Aten. - Musimy ratować wspólną walutę euro. Chodzi o przyszłość Europy - mówiła w Bundestagu.

Grecja ciągnie w dół całą Unię. Indeksy giełd w Paryżu, Londynie i Frankfurcie w dwa dni straciły po 4-5 proc. Wczoraj euro spadło do najniższego poziomu wobec dolara od ponad roku.

Grecki kryzys nie omija Polski. Złoty taniał, za dolara płacono chwilami nawet 3,20 zł, za euro - 4,10 zł. Ministerstwo Finansów musiało podnieść oprocentowanie polskich obligacji skarbowych, bo inwestorzy każą sobie więcej płacić za ryzyko inwestowania w Europie.

Premier Papandreu nie zamierza rezygnować z reform pod presją ulicy. - To, co zrobili niektórzy demonstranci, to morderstwo. Zrobię wszystko, by ukarać winnych - powiedział wczoraj w parlamencie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 27 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':